PREMIERA! Gliwickie nekropolie

13 KOMENTARZE

  1. Brawo Panie Marianie!

    Dobry poczontek i w fajnym stylu.
    Jak dlo mnie to jeszcze konsek za mauo, bezto czekom na wiyncyj.

    ps

    Pora moich mozno, za przizwolyni, dopowiedzi – dodou bych ajnfach ize smierc w jynzyku niymieckim jest rodzaju mynskego, co na zicher niyjednego Gliwiczanina dzisiej zaskoczy. Czyli tyn wojok abo gornik je w towarzystwie kamarada jego codziynnego niybezpieczynstwa.

    Je zech zicher ze na te dwa fridhofy Pan jeszcze pszidzie nazod i pora dodatkowych informacji/ciekawostek jeszcze dzisiejszym Gliwiczanom dopowiy. Choby np ino cos ‚ o Pana detyktywistycznyj robocie zwionzanyj ze czynsciom zydowskom jednego z tych fridhofow = sprawa zakopanych zwojow Tory itd.

    Musza tysz cos dopowiedziec odnosnie tego marszu smierci i ofiar. Dzisiejsze pokolynie Gliwiczan w wiynkszosci niystety niypamiynto ize bouo dwa take marsze smierci. Oba te marsze bouo zwionzane ze Oswiyncimiym (Auschwitz). Jedyn to tyn o kerym Pan spominou a drugi juz dugo po wojnie – we kerym juzas byli prowadzone kolumny wiynzniow obozu z Oswiyncimia = tym razym byli to Niymcy i Slonzoki i szli oni w ta i nazod przez Gliwice. Byli to wiynzniowie obozu we Laband (Labedy). W samych Labedach do dzisej som masowe groby tych zapomnianych ofiar ostatniyj wojny. W lagrze we Laband byli niy ino Niymcy, ale i Slonzoki i Ukraince (tysz kobiyty i dzieci) – tak jak i w inkszych obozach na terynie Polski jeszcze dugo po wojnie. Obozy powojynne bouy pod „administracja” rosyjskom i polskom. O tym nalezy tysz spominac. To tak z mojyj strony i przi okazji tego listopadowego smutnego swiynta.
    We Laband oczywiscie bouy i obozy w czasie wojny (np do wojokow alianckich, abo dlo kobiyt). Ale je zech zicher ize te wszyske rzeczy jeszcze niyroz bydom przez Pana spomniane.

    Pozdrowiom i z niecierpliwosciom czekom na ciong dalszy.

  2. Jeszcze moje dopowiedzynie co do artyst kerymu je Erich Johannes Gottschlich.

    E.J. Gottschlich jako Niymiec w czasie tzw plebiscytu i powstan opowiadou sie oczywiscie za przinaleznosciom coukego Oberschlesien do Niymiec. Robiou on to w pewnym synsie aktywnie w sposob jaki umorzliwiauo mu jego zajyncie artysty. To beztorz wuadze nowej administracji Slonska w czasach przez Pana spominanych starauy sie zatrzec slady jego tworczosci. Douonczom sam link na obrozek kery bou jednom z tych rzeczy kere to spowodowou:

    http://www.dhm.de/archiv/ausstellungen/deutsche-polen/popups/popup_0227.html

  3. Ciekawie opowiedziane, dobrze nakręcone. Kiedy kolejne? Świetnie że pojawił się taki program! Lubi naszą historię a nie ma czegoś takiego.

  4. Znam tego Pana, świetny gościu, duża wiedza fajnie przekazywana, byłem na wycieczkach, super sprawa, opowiada tak po normalnemu bez zadęcia, skromnie i rzeczowo. Czy będzie więcej takich programów? Dżon

  5. Szanowny Panie Marianie ! Czy zastanawiał się Pan kiedyś, gdzie są pochowani na tym cmentarzu zmarli dawni mieszkańcy Gliwic ?(do 1945 r.).
    Otóż grobów takich NIE MA. Jak Panu wiadomo na terenie cmentarza -parku, obowiązywały restrykcyjne
    przepisy : wszystkie groby z czarnego granitu jednakowe, napisy na grobach w jednym stylu i pisane gotykiem dane zmarłej osoby, a nawet kwiatów nie wolno było stawiać byle jakich.
    Otóż znam ten cmentarz od 1945 roku i pamiętam nagrobki, fontanny, obramowane przycinanymi żywopłotami
    kwatery, a nawet krematorium, które zwiedzałam i oglądałam piece (wtedy jeszcze niezniszczone).
    Pewnego razu na cmentarzu postawiono wysoki parkan z desek i odgrodzono nim ogromny kwartał. Następnie
    nagrobki z czarnego granitu zostały wyrywane z terenu całego cmentarza i gromadzone za parkanem. Jak dowiedziałam się po latach, nagrobki zostały wywiezione nocą do Warszawy i użyte do wystroju komunistycznych budowli w czasie stalinizmu. Wywózki dokonywał gliwicki oddział PKS.
    Być może jeszcze ktoś biorący udział w tej akcji żyje ?

    • Mozno jo cos’ dodom do tyj wypowiedzi, kero je bardzo ciekawo i smutno jednoczes’nie. Z mojego archiwum wnioskuja ize administracja tego fridhofa je w posiadaniu numeracji starych kwater i personow w nich downiyj pochowanych.

      A co do tych studni o kerych spomino Pan Marian na filmie tysz mozno mauo uwaga. Niy wszyske miauy figury ino np ajnfachowo kula ze mauym krojcym.

    • Ciekawy temat – może niezbyt miły dla niemieckich mieszkańców Gleiwitz ale ta cała historia jest prawdziwa.
      Mam na uwadze też inny problem , natury „artystycznej”. Proszę zwrócić uwagę że w momencie ucieczki z Gleiwitz , groby bliskich również pozostały bez opieki, nawet te z rzeźbami – dziełami sztuki. „Nowy” powojenny użytkownik grobu posiadł również ową rzeźbę – dzieło sztuki. Czy to jest normalne? Nie bardzo wiem jak ugryźć ten temat, a listopad blisko. Poproszę o sugestie.
      =M================

      • Dobra, no to jo zaczna o tym trocha „osobis’cie” i prywatnie. Oupa (dziadek) od mojyj zony je tam tysz pochowany jeszcze przed wojnom. We fridhofowyj(cmyntarnyj) polskyj wyszukiwarce internetowyj (take cos’ istnieje/przinajmiyj do niydawna istniauo!) udauo mi sie przed poru laty znons’c’ odniego miano, data pochowku i numer kwatery. To znaczy ze dane we Glywicach od tych starych grobow istniejom. Po wojnie na tym fridhofie pochowane zostali ludzie kere czynsto niy wiedzieli co z tymi grobami starymi bouo robione. To wszysko jest do ludzkego „wyjasniynia” ino w jedyn sposob = proponuja oddac’ spowrotym czes’c’ downym zmaruym i przinajmiyj symbolicznie ich upamiyntnic’ z wszyskimi „datami” we tym budynku przedpogrzebowym. Pochowane po wojnie som na tym fridhofie i inksze mi bliske persony = wiym ze one by se take rozwionzanie winszowauy …

      • Tak – nie ulega najmniejszej wątpliwości, że jest to „temat ciekawy”, i że niezbyt miły dla niemieckich mieszkańców, ale jeszcze mniej miły dla polskich, własnie dla polskich. Jednocześnie to temat boleśnie drażliwy i kto wie, czy nie będący swoistym rozdrapywaniem ran, po części już zabliźnionych. Temat ten dotyka nie tylko gliwickich cmentarzy, ale także tysięcy cmentarzy usianych na całym obszarze tzw. „ziem odzyskanych”, a przed rokiem 1945 będących częścią Państwa Niemieckiego. Dotyczy także niemieckich kościołów i innych obiektów sakralnych, obiektów kultury, szkolnictwa itp. Kto jak kto, ale Pan zetknął się z tym wielokrotnie i naocznie eksplorując Dolny i Górny Śląsk. Przejęciu przez Państwo Polskie (podkreślam Państwo a nie żadnych tam komuchów, żydów itp) tych obszarów towarzyszyło ich, jak się to dziś nazywa „odniemczanie” czyli mniej lub bardziej barbarzyńskie zacieranie niemieckich śladów, niemieckiego na tych terenach istnienia, istnienia od wieków. Ta działalność, to nie tylko efekt zorganizowanej akcji władz polskich, ale i spontanicznego w niej udziału polskiego społeczeństwa, podkreślam spontanicznego udziału. Mogę to jednak zrozumieć, lub staram się przynajmniej. W 1945, 1946, 1947 a pewnie do 1950 na pewno, trwała „akcja odniemczania” z (podkreślam to po raz wtóry) udziałem polskiego społeczeństwa, i tego autochtonicznego i tego „nowego”. Nienawiść do reżimu hitlerowskiego (przecież zupełnie zrozumiała) przeniosła się na nienawiść do wszystkich Niemców i wszystkiego co niemieckie, do każdego nawet najmniejszego niemieckiego śladu. To też można zrozumieć i trzeba – trzeba, by nie tracić szacunku do naszych dziadów czy rodziców, którzy w tym brali udział, by zrozumieć motywy, które nimi kierowały. Dziś często serwuje się oceny sklecone przez pokolenie, które nie doświadczyło hekatomby II wojny, ani przymusowych „wędrówek ludów” po jej zakończeniu i które dodajmy, nie ma zielonego pojęcia o tych czasach, a nawet nie chce mieć – bo wygodniej nie mieć, bo wygodniej tkwić w nieuctwie i niewiedzy, bo wygodniej pitrasić „swoją historię”. Obawiam się jednakowoż, iż kontynuacja tego tematu, przez niektórych będzie „swoiście odczytywana”, okraszana demagogią lub przekłamywana. Pani „Gabi621” twierdzi, że grobów nie ma – bzdura – groby są, nie ma nagrobków – nikt przecież (nawet wówczas) nie usuwał wcześniejszych szczątków. Prawdą jest, że niektóre cmentarze zlikwidowano, prawdą jest również, że zdemontowano wiele niemieckich nagrobków, ale też bujdą wydaję się twierdzenie, że je wywożono po cichu PKS-em do Warszawy, by budować wnętrza „komunistycznych budowli” (prosiłbym o dowody). Prawdą jest natomiast, że część (a może większość) materiału z tych niemieckich nagrobków użyta została ponownie na polskich z kolei grobach, a i dzieła sztuki pewnie w części w ten sam sposób „powtórnie spożytkowano”. Jeszcze w połowie lat 70-tych w kilku zakładach kamieniarskich widziałem płyty nagrobne z niemieckimi napisami „do wykorzystania”. Cięto je na mniejsze, przeszlifowano, słowem przerabiano na „nowe”. Do dziś pewnie to „źródło kamienia” dawno wyschło. Jednakże nawet w „tym przypadku” byłbym wyjątkowo ostrożny w serwowaniu ocen czy opinii. Być może to z „wiekiem przychodzi”, być może … Czyż paradoksem nie jest, a może swoistym „chichotem historii”, że właśnie tam na tych cmentarzach leżą sobie obok siebie lub nad sobą i to w absolutnej zgodzie, potencjalni lub wręcz wrogowie – czy nie skłania to do zastanowienia, do refleksji jakiej …
        Wierzę, że Pan Marian Jabłoński poradzi sobie z „tym tematem” z właściwą Mu kulturą.
        Szczerze Mu tego życzę …

      • Panie Marianie ! podsyłam link – http://wegliniec.archiwa.org/zasoby.php?id=11429. Prawdopodobnie ukradzione płyty granitowe z CC w Gliwicach znalazły „zastosowanie” przy wykańczaniu tej budowli.
        (lata się zgadzają), ale być może, że użyto ich do „przystrojenia” Pałacu Kultury – również podobny czas.
        Pyta Pan jak to „ugryźć” – trzeba po prostu wybrać się do Warszawy i dobrze „zwiedzić” te oba obiekty.
        Na „chłopski rozum” zostały zużyte do wyłożenia jakichś reprezentacyjnych pomieszczeń, albo wejść do budynków, albo też posadzek w korytarzach, a więc znalezienie ich nie będzie zbyt skomplikowane.
        Porobić fotki i opublikować z opisem. Nie pamiętam, kto w tamtych latach piastował w Gliwicach funkcje I-go sekretarza PZPR, szefa UB oraz szefa Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Tam wszędzie mogą być ślady tego szabru. Szkoda, że jestem już stara i schorowana, bo z chęcią zrobiłabym sobie wycieczkę do Stolicy.

  6. Czy ktoś z Państwa potwierdza krążącą niegdyś informację / plotkę o tym że ścieżki skweru za UM Gliwice były wyłożone połamanymi macewami ? To sprawa sprzed 20 lat chyba.
    =M=================================

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko