WYJAŚNIENIA: Chemia sprzedawana przez władze. Czy jesteśmy zagrożeni?

„Przecież monotlenek diwodoru to zwykła woda” – wyjaśnienia.

Niemałe zamieszanie wywołał materiał wideo informujący o rzekomym handlu związkiem chemicznym przez Miasto Gliwice. Prócz wyrazów śmiechu i zaskoczenia, przekazywanych przez widzów – dotarły do nas pojedyncze głosy niezadowolenia i zaskoczenia…  poruszanym tematem. Czas wyjaśnić dlaczego wszyscy poczuli zagrożenie, dziękując przy okazji osobom, które wystąpiły w materiale i pokazały, że mają poczucie humoru oraz zdrowy dystans do własnej pracy. Autor przeprasza w tym miejscu osoby, które jako widz poczuły się źle.

Materiał to klasyczny przykład nadinterpretacji przez widza treści, którą otrzymuje. Połączenie „strasznego” ujęcia na laboratorium chemiczne, groźnie brzmiącego lektora (niczym z popularnych programów interwencyjnych), czy trzymającej w napięciu muzyki i do tego ogólnego przekonania „że wszyscy są źli” daje efekt przerażenia.

I właśnie na to uwagę chciał zwrócić autor materiału, Michał Czaplicki:

To niesamowite jak łatwo jest nas oszukać wszelkimi przekazami medialnymi płynącymi ze wszystkich stron. Bardzo mnie to niepokoi. Tworząc ten materiał chciałem pokazać, że nie można ufać temu co widzimy, i zawsze warto mieć porównanie. Np. samemu wyszukać czym jest monotlenek diwodoru.

Autor wyjaśnia, że niemal w ogóle nie skłamał i opisane przez niego ‘’zagrożenia’’ (jak błędnie je interpretujemy) istnieją, ale nie jako coś złego, tylko jako naturalna rzecz.

Przykład? Nagłówek. Chemia sprzedawana przez gliwickie władze. Czy woda to nie związek chemiczny? A idąc dalej, potocznie mówiąc „chemia”? Nasze przyzwyczajenia jednak mówią nam, że „chemia” to coś złego, trującego.

Uważajmy. Tego typu zwroty stosują niektórzy sprzedawcy zdrowej żywności. Jako „chemię” przedstawiają nawet zwykłe cukry, czy niegroźne konserwanty. Niektórzy bez zastanowienia ufają, i są skłonni wybrać „niechemiczny” produkt.

Idźmy dalej – „(…) transportują TYMI SAMYMI RUROCIĄGAMI ten sam związek, KTÓRY OBECNY JEST W TRUTKACH NA SZCZURY”.

Woda raczej jest transportowana rurociągami. Jest też obecna w trutkach na szczury. Oczywiste? Jak widać – nie, i można się przestraszyć. Pomaga nam w tym wizerunek osoby zaufanej – policjanta, który przecież musi mówić prawdę. I mówi. Ale nam kojarzy się to z zagrożeniem.

Co poruszyło widza? Osobiste wyznanie, smutek „pokrzywdzonego”.

Postać w kapturze opowiada o tragedii, do której doszło w domu z winy związku chemicznego. „MAMA POPARZYŁA SIĘ TĄ SUBSTANCJĄ”.

Powiem więcej, kto nie poparzył się WODĄ? „Mama” również wodą się poparzyła. Nie dziwi fakt zignorowania sprawy przez osoby trzecie. Gdy poparzymy się wodą – pracownicy wodociągów raczej nie powinny czym prędzej przyjść i pomóc. Co najwyżej – lekarz.

Władze nic nie robią z monotlenkiem?

Gdyby nie fakt, że Prezydent ma poczucie humoru co jest dobrą cechą – odpowiedź na zarzut „dlaczego władza nic nie robi z problemem monotlenku diwodoru” powinna brzmieć „bo to, że woda płynie obok wody, jest obecna w rzekach, i można się nią poparzyć po podgrzaniu – to nie problem”. Dobra robota! 🙂

Czas na poważne kłamstwo.

POLICJA: MUSIMY ZBADAĆ TEN PROCEDER. Oczywiście nikt niczego nie będzie sprawdzał, więc to zwykłe kłamstwo.

Oficer prasowy Marek Słomski to jeden z lepszych rzeczników, z którymi się spotkałem. Zawsze pozytywnie nastawiony, ma dystans do własnej pracy. Smutny pan z policji to nie jest.

Rzekome podziękowanie za zadziałanie – pokrzywdzony znowu próbuje nas złapać za serca. Pomaga mu muzyka dodana przez montażystę. Dlaczego nie dziwi nas fakt, że „aktorem” i montażystą, a jednocześnie reporterem była ta sama osoba?

Komentarz autora:

Cel główny – zwrócić uwagę na to, by weryfikować informacje do nas docierające.

Cel numer 2 – pokazać, że woda z gliwickich wodociągów jest dobra, o czym mówi Prezydent.

Cel numer 3 – pokazać, że nie każdy Policjant to ponura osoba.

Cel numer 4 – po prostu wkręcić ludzi 🙂

Michał Czaplicki

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko