Niepokonani bramkarze. ŁTS remisuje z Dębem Gaszowice

W sobotnie popołudnie na murawę przy ulicy Fiołkowej wybiegli piłkarze gliwickiego ŁTS-u Łabędy i Dębu Gaszowice. Dla Łabędzian ewentualne zwycięstwo oznaczało zwiększenie szans na powrót na fotel lidera. Tak się jednak nie stało. Mimo zaciętej walki obu drużyn mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Pierwsza połowa spotkania była wyrównana. Zawodnicy jednej i drugiej drużyny próbowali strzelić bramki, ale 100% skutecznością wykazali się bramkarze. Druga część spotkania należała do gospodarzy. Podopieczni Tomasza Owczarka chcieli pokazać, kto rządzi na stadionie przy Fiołkowej. Zwiększyło się tempo gry i nerwowość obydwu ekip. Łabędzianie – Maciej Potucha i Łukasz Plech zostali ukarani przez sędziego za swoje zachowanie żółtą kartką. Nie pomogły 2 doliczone minuty. Ani pierwszej ani drugiej drużynie nie udało się doprowadzić do akcji zakończonej strzeleniem gola. Obydwaj bramkarze zakończyli spotkanie z czystymi kontami. Co warte uwagi bramkarz ŁTS-u, Tomasz Michalik, nie przepuścił od początku rundy wiosennej ani jednej bramki.

Remis w 18 kolejce rozgrywek Ligii Okręgowej (grupa Katowice III) z Dębem Gaszowice oznacza dla Łabędzian dodatkowy punkt. Niestety marzenie o powrót na fotel lidera tabeli oddala się. Obecnie ŁTS traci do Wilków Wilcza 4 punkty. Kolejna szansa ekipy z Gliwic w niedzielę 10 kwietnia. Przeciwnikiem będzie wówczas KS Naprzód Borucin. Spotkanie na wyjeździe rozpocznie się o godz. 15:00.

Komentarze piłkarzy ŁTS-u Łabędy po meczu:

Tomek Michalik (bramkarz):
„Kibice, którzy sie zebrali na dzisiejszy mecz nie mogą żałować, że przyszli na stadion. Mecz wyrównany stał na bardzo dobrym poziomie, szkoda tylko że z naszym wykończeniem jest coś nie tak, bo sytuacje mieliśmy 100 procentowe i dlatego w tak wyrównanym meczu nie ma dużo okazji stu procentowych, dlatego to co się ma powinno wpaść. Ale taka jest piłka. Cieszy  dobra postawa drużyny no i kolejny mecz na zero stylu. Teraz musimy patrzeć na kolejny mecz i się do niego przygotować jak najlepiej.”

Maciek Potucha (obrońca):
„Tak jak w poprzednich meczach trudno było przebić się przez defensywę rywala. Próbowaliśmy bokami, ale brakowało nam kropki nad i w postaci bramki mimo dwóch słupków. Zaangażowanie i okazje są, co napawa optymizmem na przyszłe spotkania. Oprócz tego możemy się cieszyć z kolejnego meczu na 0 z tyłu i kontynuacji długiej już serii bez porażki. W końcu coś wpadnie i myślę, że wtedy już worek z bramkami się rozwiąże.”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko