Wiadukty kolejowe

Program do zobaczenia w Telewizji Imperium na terenie Gliwic w sieci światłowodowej Imperium Telecom. Premiera w środy o godz. 17:30, powtórki w środę o godz. 19:30, 21:30, 23:30 i w czwartki 9:30, 11:30, 13:30, 15:30 oraz w niedzielę o godz. o 17:30, 19:30, 21:30, 23:30. Istnieje możliwość oglądania telewizji na żywo przez Internet na stroniehttp://tvimperium.pl/live123/. Dodatkowo 7 dni po premierze telewizyjnej odcinki “Detektywa” trafią do archiwum programu http://tvimperium.pl/category/detektyw-historii/.

25 KOMENTARZE

  1. Dobrydziyn’ i Καλησπέρα Panie Marianie i wszyskim „detektywom historii”.

    Dziynkuja za pozdrowiynia i som pozdrowiom. Jak Pan to juzas’ delikatnie dou do zrozumiynia pewnym, nazwijmy to umownie, tajymniczym „instancjom”, i jak s’piywou niyzyjoncy juz od niydowna niystety Jan „Kyks” Skrzek „… jak cos’ robisz to rzecz s’wiynto!” Bydymy widziec’ eli ta staros’lonsko zasada jeszcze znondzie miejsce racji przi rymontach glywickich mostow i wiaduktow we prziszuos’ci. Wiym tysz ize Panu jest wiadomo jak tyn spomniany wiadukt/most bou downymi czasy piyrszy roz rymontowany nowatorskimi jak na tamte czasy metodami = niy ino beton wtuaczano pod odpowiednim cisniyniym, wywierconymi przedtym swidrami otwormi (przes rury i rube szlauchy pod odpowiednim cis’niyniym), ale i dodawano specjalne chymikalia, no i tak jak Pan padou i murowano. Podnoszone bouo tysz torowisko itd, usw, a ruch kolejowy w tym czasie bou minimalnie ino ograniczany. Coukego tego procesu opisywac’ niy bydymy sam, bo to moge niy kozdego interesowac’ przeca. Jak te dzisiejsze tajymnicze „instytucje” bydom kedys’ poczebowauy informacje to abo Pan abo jo mogymy im trocha pomoc. Tyn piykny most/wiadukt bou ale na samym poczontku jak go stowiano juz i betonowany od dryny. Boua to piyrwotnie trocha inkszo metoda betonowania. Ta metoda wuasciwie je znano juz od pradownych czasow, i np jedyn ze suawnych mostow we Dreznie (spominouech we moich inkszych komyntarzach juz o tym!) juz wieki tymu tak powstowou jak te glywicke wiadukty za czasow naszych praoupow(pradziadkow), czyli tzw „downego betonu sztampfowanego” – couke obudowanie bouo ale ze kamiyni, evtl. cegowek. Co do inkszych wiaduktow i mostow glywickich to urzyndy za nie odpowiedzialne powinny sie zainteresowac’ materiauami znajdujoncymi sie we archiwach (a take wiym ze istniejom na zicher!) i wykorzystujonc te downe dokumyntacje yntlich (nareszcie) niy fuszerowac’ ino fachowo ze wspouudziauym konerwatorow zabytkow odrestaurowac’ te zabytkowe juz wszyske glywicke wiadukty i mosty. To niy je przeca ino geszichta (historia) Niymiec czi S’lonska, ale i w pewnym stopniu juz i Polski. Sam dom juzas’ glywickim detektywom na to jedyn „dowod” = film we kerym jedyn z przedstawianych przez Pana Mariana widuktow gro pewno rola:

    Pozdrowiom Panie Marianie ino, bo niy mom dostympu w czasie urlopu do moich wszyskich archiwow ‚= bezto niy dowom sam zodnych fotkow itp. Jak Pan kedys’ bydzie poczebowou cos’ na temat rymontu jednego ze starych mostow we Laband to mom tysz materiauy archiwalne i z miuom chynciom je udostympnia.

    ps

    Takich starych filmow zwionzanych ze Glywicami idzie znons’c’ wiyncyj. Mozno czytelniki i widzowie TV Imperium pomogom inkszym je wysznupac’ … (?)

    Pyrsk i Ευχαριστώ ze wulkaniczych wakacji na Santorini!

    Irek

    • bou bych o maluc’ki figel cosik zapomniou …:

      i przi okazji urlopu i muzyki cos’ co prawie wczora zech suchou ze karlusami ze S’lonska a co my we Laband downymi czasy lubiyli spiywac’ we Laband – z pozdrowiyniymi do chopcow i dziouchow ze placu i ze „budy”:

      ps

      prosza wyboczyc’ wszyske felery i literowki i potraktowac’ to jako take luz’ne urlopowe wszkryfnicncie 🙂

  2. Przykro mi bardzo że musisz siedzieć tam w tym zbankrutowanym kraju zamiast gdzieś indziej odpoczywać w godnych warunkach. . Szkoda że do swoich Gliwic nie przyjedziesz – zaprowadzę Cię do „Diabelskiego kamienia” – pół dnia się go szuka po lesie w atmosferze strachu że na minę trafisz albo jakiś czołg Cię przejedzie. Jak znajdziemy to sto razy go obejdziemy z radości w kółko jakby ze złota był. Pochodzilibyśmy po opuszczonych zdewastowanych dworcach, odnaleźlibyśmy opuszczone zrujnowane zabytki i puste place bez inwestorów którzy splajtowali. Wszystko oryginalne, żadnej ściemy, prawdziwe aż do bólu Jedzenie byśmy sobie robili na ognisku, bo poza miastem prawie nic już nie ma z gatunku „bar”, to samo z piciem – wszystko jak za dawnych lat by było – swoje w plecaku. Wanderera se przypomnisz.
    Trudno, nie chcesz, Twoja strata, takich atrakcji na świecie nie znajdziesz.
    =M================

    • To faktycznie musza nadrobic’ – niy do sie ukryc’. Ale na coukim s’wiecie idzie znons’c’ powionzania ze naszym miastym Glywice, tak jak pisouech we Grecji nasze hutniki stowiali piec hutniczy downo tymu, we Izraelu znoduech miejscowos’c’ kero kupiiu nasz Ballestrem i odniego firma, tu kaj teroski miyszkom znoduech dzwon kos’cielny z jednyj z podglywickich wiosek, i tak bych mog bez kon’ca wyliczac’. Ale mosz recht juz downo niy bouech w domu we Glywicach – na to tysz prziondzie czas:)

      • … Panie Irek – a może, byście się tak spotkali wreszcie z Panem Marianem – „halbka obalili do jakiego wursztu”, pospominali, pogadali i może by się co z tego ulęgło dobrego. Myślę o przewodniku jakim itp – o czym wcześniej pisałem. Zróbcie to do ciężkiej cholery, bo czas upływa …

    • Żeby Pan wiedział, że nie znajdzie. Oglądam każdy odcinek z zachwytem, odczarowuje Pan mi Gliwice. Coraz przyjemniej się odwiedza to miasto, dziękuję.
      PS. Gdzie mogę znaleźć zapowiadany odcinek o badaniu dna Kłodnicy?

      Pozdrawiam.

      • Marian kuknij do krzinki = skuli tych bunkrow na „Zakontku”, mosz relacja swiatkow z piyrszyj rynki!

        Juz 3 razy wysyuouech … (?)

  3. Panie Marianie Pan spomino o sztrece szybkyj koleii – przeca ona boua juz we latach dwudziestych richtunk Bytom (Ludwigsglück) – we roku 1926 oddana boua ta sztreka do uzytku – pozno bo pozno, ale to bouo opoznione skuli piyrszyj wojny i tzw plebiscytow i powstan’ potym (czyli s’lonskyj wojny domowyj – jak niykerzy to okres’lajom). Most na Bytomce tysz zostou wtedy nowy wyrichtowany, i chociosz bouy z nim ze wzglyndu na woda sroge problymy (dobry grunt bou ajnfach dopiyro na guymbokos’ci ca 10 mertow), to we latach 30ych zostou juzas’ odnowiony. Faktycznie filary i grunt tego mostu przigotowywane bouy i richtowane juz we roku 1923. Tak ze ta szybko streka musiaua byc’ wedog moich informacji juz planowano zanim Oberschlesien bouo podzielone.

  4. Drogi Panie Marianie. Wspaniały odcinek, zaostrza apetyt na wiecej i jestem pewna, że Pan go zaspokoi. Obiekty na żywo robią piorunujące wrażenie, szczególnie po trudach dotarcia do nich. Stąd taka mała uwaga bądź propozycja, ażeby w miarę możliwości w odcinku zawrzeć informację, dotyczacą dotarcia do pokazywanych obiektów, szczególnie jeśli są poza centrum miasta, na obrzeżach (np. bunkier w Pilchowicach itp.).

    Ogromny zaszczyt spotkania Pana i zamienienia kilku słów. Pokazuje Pan prawdziwe perełki miasta, miasta, które dla wielu jest przestarzałe i nieinteresujące. Ja dzieki Panu odkrywam je na nowo. Ciekawostki historyczne, wplatanie legend w Pana opowieści nadają odcinkom smaku. Dziękuję i życzę dobrej formy w dalszym pokazywaniu nam jakie naprawde były i są Gliwice.

    • Miło było Panią spotkać, tym bardziej że „wyłowiła” mnie Pani z otoczenia w czasie jazdy rowerem.
      Proszę przesłać swojego mila na adres redakcji – włączę go do mojej listy wysyłkowej, może załapie się Pani do Grupy Turystyki Historycznej „Eksploratorzy Gliwice” którą prowadzę od wielu lat.
      Wiem z rozmowy że normalnie to program ogląda Pani w Anglii – więc proszę też znajomym pokazać swoje miasto.
      =M===============

    • Bardzo sympatyczny głos Pani Barbary, a i propozycja dotycząca szlaków lub dojść do prezentowanych przez Pana Mariana miejsc i obiektów jak najbardziej słuszna. Już kiedyś pisałem o tym, że istnieje potrzeba napisania stosownego przewodnika. Wprawdzie miasto Gliwice wydało w tym roku przewodnik po mieście, to jednakże zachodzi potrzeba napisania przewodnika dla Gliwic i okolicy (wg. dawnych wzorów przewodników PTTK) wraz ze stosownymi mapkami, trasami itp. Wydany przez miasto przewodnik tych zagadnień nie ujmuje i choć nie zawiera grubszych błędów, bardziej jest informatorem niż przewodnikiem i do celów turystycznych raczej się nie nadaje – być może dlatego, że jego autorami są osoby, które z tzw. turystyką niewiele mają wspólnego. Jestem głęboko przekonany, iż autorem „Przewodnika po Gliwicach i okolicy” (prawdziwego dodam przewodnika) powinien być Pan Marian Jabłoński. Zdaję sobie sprawę, że jest to praca ogromna i pewnie nie na siły jednego człowieka w jakimś wymiernym czasie, tym nie mniej uważam, że właśnie Pan Marian Jabłoński jest tą osobą, która zagwarantowałaby odpowiednią jakość i poziom takiej publikacji, bardzo, nawiasem mówiąc, Gliwicom potrzebnej. Myślę również, ze gdyby przewodnik ten nosił tytuł ” Jabłońskiego przewodnik po Gliwicach i okolicy” to odzwierciedlałby przynajmniej w części zasługi jakie w tej materii Pan Marian oddał miastu a ponadto, jak sądzę, oddawałby niepowtarzalny styl jego wędrówek i komentarzy. Być może, z racji zakresu opracowania, Pan Marian powinien zostać redaktorem prowadzącym tę pracę i wciągnąć do współpracy szereg innych osób o podobnych zainteresowaniach, pasji i wiedzy (tu nasuwa mi się natychmiast Pan Ireneusz Czaja, jako kopalnia wiedzy o Gliwicach)… być może … ale to są problemy niejako techniczne. Najważniejszym jednakże jest potrzeba napisania takiego przewodnika – podkreślam najważniejszym. Trzeba uczynić to szybko, zanim głupota nie wymaże z mapy naszego Miasta ostatnich śladów jego materialnej przeszłości … Panie Marianie – DO DZIEŁA – to Miasto czeka na Pana inicjatywę … to Miasto tego potrzebuje …

      • Trzeba poczekać na zmiany „urzędowe” u góry – na razie tacy jak ja i mnie podobni są zbędni, wręcz przeszkadzają swą wiedzą . A niektórzy nawet są na czarnej liście.
        =M======================

      • Podzielam i czekam na dzień, kiedy taki przewodnik się ukażę, Pamiętam lekcje historii regionalnej w szkole, nauczyciele, którzy uczą tego przedmiotu (nie mam pojęcia czy jeszcze o tym uczą w szkole) powinni brać z Pana Mariana przykład.

      • Przeprszom ze sie mauo odzywom i narazie komyntarzy niy dowom, ale prawie je zech trocha odizolowany od internetu. Przizekom ze najpozniyj we drugyj pouowie augusta byda juzas’ wiyncyj nerwowac’ swoimi komyntarzami do tych ciekawych filmow Pana Mariana i TV Imperium. W miara wiedzy pomoga oczywis’cie Panu Marianowi w kozdym przedsiymwziynciu. A jak byda we Laband i we Glywicach to zouwizo niyjedyn kufel piwa sie obali;) — bouech tam swojego czasu w takim (wtedy) nowym mauym broawarze = bou cauykm, cauykym … 😉

  5. Pozdrowiom ze urlopu i przi okazji posyuom linki na dwa maue rarytasy:

    Piyrszy to fotografia francoskich wojokow we Laband na banhofie (prawie 100 lot tymu nazod):

    http://www.gettyimages.de/license/152238788

    A drugi to film ze tymi „francmanami” na glywickim rynku (zmiana warty) i widac’ nawet jak jadom dorozki, no i nasz s’lonski „Gabeljürge” tysz je widac’ – jak stou tak i dzisiej stoi:)

    Abo?

    http://www.filmportal.de/video/kriegsverbrecherprozess-vor-dem-reichsgericht-in-leipzig

    No tosz pyrsk !

    ps

    Ciekawych je eli kery/kero wiy poczamu tak sie tyn „Neptun” mianuje = „Gabeljürge” ?

    • Panie Irku – czekam z niecierpliwością na pańskie komentarze do dworców gliwickich. Zwłaszcza te z Laband mnie ciekawi czy dobrze interpretuję ślady na ziemi i pod nią.
      Poza tym – jak to jest z tym obecnym dworcem – na jakim miejscu stoi ?
      Zdjęcie Pana wprowadziło zamieszanie http://www.gettyimages.de/license/152238788
      Ta buda z lewej strony to przecież obecny dworzec! Stał już sto lat temu?
      Ten film z Francuzami jest genialny. Trzeba ten fragment jakoś „wykroić” z całości albo zrobić zdjęcia co parę klatek.
      Czasy Plebiscytu to temat na kolejnego detektywa albo nawet dwa odcinki.
      =M=====================

      • Pan Pawel wiy ze piyrszy dworzec stou kajs indziyj – to prowda. Ale Pan Pawel z’le umiejscowio piyrszy dworzec we Laband. Miejsce kaj stou piyrszy dworzec we Laband (1886 rok) to te miejsce kaj i tyn dom kery przez dziesiontki uzywany bou jako dom droznika – s’lady powinny byc’ tego jeszcze dzisiej (tam bouy take schodki na dou ku dzisiejszymu mostowi kolejowymi i bouo to niydaleko pomnka kery stou jeszcze za czasow jak jo bou bajtel. To na tyj fotce co jo dou na niya link, to tysz ale niy je budynek dworca, to je budynek trocha dalyj, kery wedug mie bou uzytkowany dlo towarow – pamiyntom to jeszcze tysz z czasow przeuomu lat 60/70. To co Pan Marian godo o tym podziymnym przejsciu to w pewnym synsie fakt, ale wedug mie one bouo czyns’ciom kompleksu bunkrow/schronow aze po/do drugyj strony Bahnofu, czyli tam kaj bou tzw „Sztajner”. Miano „Sztajner” wzionuo sie od kamiyniouomow kere tam bouy a kere potym zostauy zasute i idzie je na niykerych starych mapach znons’c’. Kole tych kamiyniouomow ale od strony tzw „Kokotka” bouo kompielisko – dopiyro jak stowiali „Kokotek” czyli stacja wodociongow to kompielisko w tym miejscu zaczli likwidowac’. Druge kompielisko bouo kajs’ indziyj (prosza ich niy mylic’). Niymoga niystety lepiyj tego teroski przedstawic’ (mom urlop) ale na zicher mocie dostymp np do pozycji Jacka Schmidt’a „Koscioly Ziemi Gliwickiej – Labedy” – – tam czynsc’ waszych pytan’ widac jako rozwionzanie na downym obrozku. Panie Marianie, jak kedys’ byda we Glywicach to pojadymy do Laband i wszysko pokoza i wyjasnia Panu na miejscu i jeszcze na zicher znondymy s’lady po piyrszym dworcu itd, usw.

        pozdrowiom!

        Irek

      • Zapomniouech sprecyzowac’ = „ta buda” to faktycznie ale dzisiejszy dworzec i stouo to juz 100 lot tymu, ale przodki guownym budynkym dworcowym to niy bouo = reszta wyjasniouech juz w poprzednim wszkryfniynciu (mom nadzieja ze teroski to je wyrazniyjsze do zrozumiynia). Jeszcze cos’ musza dopowiedziec’, bo moze modsze pokolynie to wszysko mylic’. Istniejom informacje ze budynek dworcowy bou zbombardowany – jo osobis’cie zodnych dokumyntow na tyn temat niyznod i byda wdziynczny jak ktos’ cos’ konkretnego wiy na temat takowych i je w stanie sie tym podzielic’. Tyn temat jeszcze ale podejma po urlopie.

        Downiyj we roztomaitych odcinkach czasu tyn teryn pora razy zmiyniou swoj wyglond, bo np „Sztajner” bou blank na poczontku po obu stronach bahnofu najpiyrw. Najpiyrw puynou tam tysz przeca stary „Kanar” i tam bou jeszcze taki ciek pouonczony ze kompieliskym. Oczywiscie niy bez znaczynia boua najprzod i budowa drugego kerunku kolejowego, powiynkszynia ilos’ci torow, jak i potym budowa nowego „Kanaru” itd. Panie Marianie ta fotka z tom starom koparkom kero boua kedys’ „zagadkom na szlustydziyn'” to przedstawio gynau budowa „Kokotka” i je to przi downym kompielisku (najprawdopodobniyj czynsc’ kompieliska oddzielnego dlo kobiytek – przeszu 100 lot tymu nazod).

        Przi okazji:

        Sprawa kompielisk we Laband to tysz trzeba zrozumiec’ = teryn kole bahnofu i „Kokotka” bou podzielony na dwa „basyny” – to ze wzglyndu na to ze dlo kobiyt bou oddzielny basyn! Druge kompielisko we Laband bouo za „Zakanauym” (cygelnia). Sprawa kompielisk we Laband to ciekawy temat i dlo historykow – som jeszcze we archiwach np karykatury guos’nyj downymi czasy obyczajowyj afery z nimi zwionzanyj = ajnfach niykerzy niy poradziyli sie pogodzic’ z tym ze czyns’c’ pan’ odwarzaua sie na wspolno kompiel z panami 🙂

        To jest trocha skomplikowane dlo osob kere to piyrszy roz suyszom, ale po wguymbiyniu sie w sprwa je wszysko wiadome. Prosza w razie czego stowiac’ pytania a w miara mojyj wiedzy i czasu byda sie starac’ to wyjas’nac’ poleku i jak cza bydzie to i detal po detalu.

        ps

        dziynkuja czytelnikom/korespondyntom za zwrocynie uwagi ize niyjasno to we piyrszyj mojyj probie wyjasniynia szkryfuech.

      • Ciong dalszy wyjas’niynia o dworcu we Laband.

        Jak rozumiec’ sprawa zbombardowania banhofu to dokuadnie niywia (czi to ze luftu czi ze artylerii …?) ale fakt ze po wojnie jakis’ czas na placu dworcowym bouy odniego ruiny (ludzie se brali cegowki) a jakis’ czas potym postowiyli tam (na tym miejscu) barak ze drzewa we kerym mogli pasazery se i pojes’c’ – bouo tam sprzedowane. Tyn blank piyrszy „dworzec” bou zaroski po wojnie punktym przi kerym baniorz sprawdzou bilety – bilety najprzod sprzedowane bouy we okynku kero bouo na zewnontrz budynku dzisiejszego budynku we kerym je teroski „handel starociami” = te okynko bouo prawie ze na przeciwko tego „domko od droznika” (piyrwszego budynku „dworcowego” stacji Laband) – som je widziouech jako mauy bajtel we kon’cu lot 60ych jeszcze. W latach zaroz po wojnie bilety bouy zbiyrane tysz przez baniorza od ludzi kere wysiadali ze cugow. Przen’s’cie na tor do Kyndzierzyna to bouy take dwa stopnie jak sie minouo „domek droznika”(czyli piyrszy budynek stacji Laband ze roku 1886. To co ludzie pamiyntajom np ze lot 70ych jako budynek stacji Labedy to piyrwotnie boua rampa towarowo, dopiyro po wojnie zrobiyli z tego budynek dworcowy-pasazerski. We internecie prosza byc’ ostroznym ze podpisami pod fotografiami i obrozkami, jak i ze roztomaitymi tekstami = je duzo fauszywych = mylnych informacji w tym i inkszych tematach jak idzie sam o Glywice; Labedy i couko okolica. Bezto bardzo fajnie ze je taki cykl „Detektyw historii” i ktos’ taki jak Pan Marian.

        ps

        proszony zech bou tysz jeszcze pedziec’ kaj bouy jeszcze bunkry. Bunkry bouy tysz miyndzy nasypym kolejowym i „Kanarym” jak sie szuo richtunk „zelazny most”.

    • … ciekawe pytanie :):) … zastanawiam się tylko czy aby nie pomylił się Pan w zapisie: napisał Pan „Gabeljürge” i nie wiem co to znaczy w niemieckim to „jürge”, a może powinno być „Gabeljünger” co oznaczało by, czy też mogłoby być przetłumaczone jako „szczeniak z widelcem”, co oczywiście biorąc pod uwagę tego „starca z harpunem” czyli Neptuna jest żartobliwym i dowcipnym jego określeniem. Czyli Neptun to „szczeniak z widelcem” – bardzo mi się to podoba choć nie słyszałem takiego określenia. Jeśli tak jest jak myślę, to nie da się ukryć, że jest to przykład znakomitego niemieckiego poczucia humoru. „Gabeljünger” – „szczeniak z widelcem” … to miodzik :):) Oczywiście mogłoby być i „Gabelgreis” czyli „starzec z widłami” ale to choć też dowcipne, to już nie takie, jak „Gabeljünger”… Omy umawiały się ze swoimi szacami pod „Gabeljünger”, by potem … „Jüngern machen” – jeśli dobrze to ująłem :):)
      Pozdrawiam serdecznie i wakacyjnie

      • Dobrze szkryfuech, a syns tego je dlo mie tysz bouo trocha ciynszko wysznupac’, ale szafuech to – juz godom …

        „Gabel” to widuy, widouka(polske widelec) itd

        „Jürge” to pochodzi od Jürgena czyli od jednyj z wariacji imiona (po polsku) Jerzy. Tak sie to czynsto we S’lonsku godauo tysz Gabeljerge = Jerge zamiast Jürgen/Jürge, ale spotyka(uo) sie te okres’lynie i kaj indziyj w kryngu niymieckyj kultury. S’wiynty Jerzy bou czynsto przedstawiany na koniu tak sam tyn Neptun siedzi na rybie. A powionzanie je jeszcze take tysz:

        Jak na zicher coniykery wiy Posejdon i Neptun to ta samo wuas’ciwie figura. I to tyn bog cyniou se ponad wszysko konie, one bouy mu swiyntos’ciom, i on je nojlepsze miou we swoich legyndarnych stajniach. Reszta juz jako asocjacja je chyba zrozumiauo.

        http://www.malen-nach-zahlen-katalog.de/wp-content/gallery/mnz-schipper/76041-1.jpg

        Niymiecko-S’lonski dialekt do tych co dobrze znajom niymiecko szpracha:

        „Der aale Meergot, ar heeßt wull Näpptun, derr wollde eim schläsischen Wosser einst ruhn -und da de Schläsinger ihm gutt gesunnen, do da bauten se lauter Näpptunsbrunnen, wunderscheene barocke Plantsch- und Wosserbecken, Arabesken und Orniamente an der Kaschte ihren Ecken -und der Gabeljürge sälber, die Gabel ei der Hand, wor a Wosserspucker uff huchem Stand.

        Wos brauchten die Schlesier Versailles und Sanssouci -reich wie de Ferschten, dos waren ju sälber sie, drum mährten se ärscht gor nich lange und viel, sundern leisteten sich uff’m Ringe ihr Wosserspiel -do kunnde man obends aristokratsch zengstrüm bummeln und iebertags liss man de Kleenen zumpeln und tummeln -dos machte Vagniegen, dos machte tälsch und froh ei Gruß-Brassel, Liegnitz, Gleiwitz und sustewo.

        Dar Name Näpptun, derr freilich kunnde nischt sagen und drum insern Schlesiern ooch gor nich behagen -asu ward der olle Römer plutze und korzerhand in a gemütlichen Gabel Jürgen umbenannt, und als a sulcheener dürft” er’s prubieren, mit’n Klabatschken um de Wette zu tischkerieren: A prustet, schwoppert, plustert, gockert wos er kann, a flennt und lacht druff, der Gabeljürge, dr Wossermann!“

  6. Bardzo proszę Pana Irka aby „poskładał” do kupy wszystkie informacje o dworcu w Laband / Łabędach i zamieścił w odcinku o „Dworcach których już nie ma” .
    Podałem tam link do mapy Laband z 1934 roku ( do ściągnięcia ) – będzie łatwiej rozmawiać.
    =M=====================

    • Kaj je tyn link? Pot tym ostatnim odcinkym „Detektywa” przinajmiyj narazie nnic niy znoduech takego (?)

      Jak sie pokoze tyn link to to wstowia tam pod nim. OK?

  7. Jak mi dou znac’ Pan Marian odniego link juz je w „drodze”, no to i jo juz dowom wiadomos’ci o Laband odmymie:

    Pan Pawel wiy ze piyrszy dworzec stou kajs indziyj – to prowda. Ale Pan Pawel z’le umiejscowio piyrszy dworzec we Laband. Miejsce kaj stou piyrszy dworzec we Laband (1886 rok) to te miejsce kaj i bou tyn „dom” kery przez dziesiontki lot uzywany bou jako „dom droznika” – s’lady powinny byc’ tego jeszcze dzisiej (tam bouy take schodki na dou ku dzisiejszymu mostowi kolejowymi i bouo to niydaleko pominka kery stou jeszcze za czasow jak jo bou bajtel (ino juz bez niymieckego adlera na wiyrchu). To na tyj fotce co jo dou na nia link, to tysz ale niy je = niy bou kedys’ budynek dworca dlo pasazerow, to je = bou wtedy budynek trocha dalyj, kery wedug mie bou uzytkowany dlo towarow – pamiyntom to jeszcze tysz z opowiadan’ z czasow przeuomu lat 60/70. To co Pan Marian godo o tym podziymnym przejsciu to w pewnym synsie fakt, ale wedug mie one bouo czyns’ciom kompleksu bunkrow/schronow aze po/do drugyj strony Bahnofu, czyli tam kaj bou tzw „Sztajner”. Miano „Sztajner” wzionuo sie od kamiyniouomow kere tam bouy a kere potym zostauy zasute i idzie je na niykerych starych mapach znons’c’. Kole tych kamiyniouomow ale od strony tzw „Kokotka” bouo kompielisko – dopiyro jak stowiali „Kokotek” czyli stacja wodociongow to kompielisko w tym miejscu zaczli likwidowac’. Druge kompielisko bouo kajs’ indziyj (prosza ich niy mylic’). Niymoga niystety lepiyj tego teroski przedstawic’ (mom urlop) ale na zicher mocie dostymp np do pozycji Jacka Schmidt’a „Koscioly Ziemi Gliwickiej – Labedy” – – tam czynsc’ waszych pytan’ widac jako rozwionzanie na downym obrozku. Panie Marianie, jak kedys’ byda we Glywicach to pojadymy do Laband i wszysko pokoza i wyjasnia Panu na miejscu i jeszcze na zicher znondymy s’lady po piyrszym dworcu itd, usw.

    ……………

    Zapomniouech sprecyzowac’ = „ta buda” to faktycznie ale dzisiejszy dworzec i stouo to juz 100 lot tymu, ale przodki guownym budynkym dworcowym to niy bouo = reszta wyjasniouech juz w poprzednim wszkryfniynciu (mom nadzieja ze teroski to je wyrazniyjsze do zrozumiynia). Jeszcze cos’ musza dopowiedziec’, bo moze modsze pokolynie to wszysko mylic’. Istniejom informacje ze budynek dworcowy bou zbombardowany – jo osobis’cie zodnych dokumyntow na tyn temat niyznod i byda wdziynczny jak ktos’ cos’ konkretnego wiy na temat takowych i je w stanie sie tym podzielic’. Tyn temat jeszcze ale podejma po urlopie.
    Downiyj we roztomaitych odcinkach czasu tyn teryn pora razy zmiyniou swoj wyglond, bo np „Sztajner” bou blank na poczontku po obu stronach bahnofu najpiyrw. Najpiyrw puynou tam tysz przeca stary „Kanar” i tam bou jeszcze taki ciek pouonczony ze kompieliskym. Oczywiscie niy bez znaczynia boua najprzod i budowa drugego kerunku kolejowego, powiynkszynia ilos’ci torow, jak i potym budowa nowego „Kanaru” itd. Panie Marianie ta fotka z tom starom koparkom kero boua kedys’ „zagadkom na szlustydziyn’” to przedstawio gynau budowa „Kokotka” i je to przi downym kompielisku (najprawdopodobniyj czynsc’ kompieliska oddzielnego dlo kobiytek – przeszu 100 lot tymu nazod).
    Przi okazji:
    Sprawa kompielisk we Laband to tysz trzeba zrozumiec’ = teryn kole bahnofu i „Kokotka” bou podzielony na dwa „basyny” – to ze wzglyndu na to ze dlo kobiyt bou oddzielny basyn! Druge kompielisko we Laband bouo za „Zakanauym” (tzw „cygelnia”). Sprawa kompielisk we Laband to ciekawy temat i dlo historykow – som jeszcze we archiwach np karykatury guos’nyj downymi czasy obyczajowyj afery z nimi zwionzanyj = ajnfach niykerzy niy poradziyli sie pogodzic’ z tym ze czyns’c’ pan’ odwarzaua sie na wspolno kompiel z panami.
    To jest trocha skomplikowane dlo osob kere to piyrszy roz suyszom, ale po wguymbiyniu sie w sprwa je wszysko wiadome. Prosza w razie czego stowiac’ pytania a w miara mojyj wiedzy i czasu byda sie starac’ to wyjas’nac’ poleku i jak cza bydzie to i detal po detalu.

    …………….

    Jak rozumiec’ sprawa zbombardowania banhofu to dokuadnie niywia (czi to ze luftu czi ze artylerii …?) ale fakt ze po wojnie jakis’ czas na placu dworcowym bouy odniego ruiny (ludzie se brali cegowki) a jakis’ czas potym postowiyli tam (na tym miejscu) barak ze drzewa we kerym mogli pasazery se i pojes’c’ – bouo tam sprzedowane.
    Tyn blank piyrszy „dworzec” bou zaroski po wojnie punktym przi kerym baniorz sprawdzou bilety – bilety najprzod sprzedowane bouy we okynku kero bouo na zewnontrz budynku dzisiejszego budynku we kerym je teroski „handel starociami” = te okynko bouo prawie ze na przeciwko tego „domku od droznika” (piyrwszego budynku „dworcowego” stacji Laband) – som je widziouech jako mauy bajtel we kon’cu lot 60ych jeszcze. W latach zaroz po wojnie bilety bouy zbiyrane tysz przez baniorza od ludzi kere wysiadali ze cugow. Przen’s’cie na tor do Kyndzierzyna to bouy take dwa stopnie jak sie minouo „domek droznika” i odbiouo zaroski zanim we prawo (czyli minouo piyrszy budynek stacji Laband ze roku 1886). To co ludzie pamiyntajom np ze lot 70ych jako budynek stacji Labedy to piyrwotnie boua rampa towarowo, dopiyro po wojnie zrobiyli z tego budynek dworcowy-pasazerski. We internecie prosza byc’ ostroznym ze podpisami pod fotografiami i obrozkami, jak i ze roztomaitymi tekstami = je duzo fauszywych = mylnych informacji w tym i inkszych tematach jak idzie sam o Glywice; Labedy i couko okolica. Bezto bardzo fajnie ze je taki cykl „Detektyw historii” i ktos’ taki jak Pan Marian.

    Musza jeszcze cos’ dopedziec’ czego udowdnic’ niy moga, ale czego zech je prawie zicher. Tyn kamiyn i te miejsce kaj Pan Marian podejzywo ze to bouo wyjscie ze przejscia podziymnego to je wedog mie chyba resztka po tym „zbombardowanym” dworcu a niy wyjscie ze tunelu. Tyn budynek dworca miou wejscie we tym miejscu – tam sie wuaziouo jak sie przeuaziouo ze peronu kyndzierzyn’skego do tego zbombardowanego budynku – prosza sam kuknon’c’:

    http://ansichtskarten-lexikon.de/ak-32871.html

    A to mozno to sie tysz komus’ porzido coby to wszysko richtik pochytac’ i spokopic’ :

    http://schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=939

    Do wszyskich detektywow mom jedna mauo zagadka historyczno. Sam na dole dom link na mapa kero je swojego rodzaju downym (piyrszym chyba) rozkuadym jazdy. Ciekawych je kto poradzi wedog niyj pedziec’ wiela (jak dugo) sie jechauo wtedy np ze Glywic do Raciborza i wiela (ile) kosztowou nojtonszy bilet z Glywic do Raciborza ?

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9f/Bahnkarte_Deutschland_1849.jpg

    A kto niy lubi we lato zagadkow dlo tego mom cosik inkszego ze mojego archiwum:

    http://schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=827

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko