Gliwickie mosty. Część 2

Program do zobaczenia w Telewizji Imperium na terenie Gliwic w sieciach światłowodowych firmy Imperium Telecom. Premiera w środy o godz. 17:30, powtórki w środę o godz. 19:30, 21:30, 23:30 i w czwartki 9:30, 11:30, 13:30, 15:30 oraz w niedzielę o godz. o 17:30, 19:30, 21:30, 23:30. Istnieje możliwość oglądania telewizji na żywo przez Internet na stronie http://tvimperium.pl/live123/.

16 KOMENTARZE

  1. Zanim ktos’ odpowiy na pytanie Pana Mariana o glywickyj gazowni to jo mozno spomna ize poczontki gazownictwa we Glywicach siyngajom juz roku 1850. Udokumyntowane bouy piyrsze rozmowy i umowy prywatne – najprzod ze przedsiymbircom doktorym More (kon’cowe „e” ze kreskom na wiyrchu) a potym ze Alberym Neumann’ym. Dalsze persony kere zapisauy sie w rozwoju glywickego gazownictwa to juz czynsciowo znane nom detektywom glywickyj geszichty miana ; Chuchul, Hesse, Hegenscheidt. Pomina sam inksze miana i detale, ale dopowia ize we roku 1861 na wiosna powstou Gaswerk i umowa podpisano na 50 lot. Jedna godzina polynia sie glywickyj latarni kosztowaua najprzod 4 fyniki a bouo tych latarni najprzod 39 a potym 150 i pomimo tego ze gobko nastompiouo poduonczynie Glywic do sieci elektrycznyj (poczontki pomijajonc maue siuownie to prond ze Chorzowa a potym ze Zatorza) to gazowe latarnie dugo jeszcze radowau oko Glywiczokow. Pomijajonc gazownia we Glywicach boua jeszcze tzw „Gazownia” we Laband. Glywice spekulowaua jakis’ czas zbudowac’ niy prywatno ale miejsko gazownia, ale ze wzglyndu na negatywne dos’wiadczynia inkszych miast (tam konflikty prywatnych wuas’cicieli i miast) wkon’cu zrezygnowauo miasto Glywice z tyj ideii i ajnfach kupiouo gazownia i jom potym rozbudowauo. Cyna tego przedsiynwziyncia i inksze detale, kere sam niy korzdego interesowac’ mogom, przesuouech Panu Marianowi. W drugyj pouowie lat dwudziestych 20 wieku Gaswerk miasta Glywice juzas’ zostou rozbdowany. Ta glywicko gazownia boua tysz jakos’ ze naszymi mostami powionzano, bo jak miasto flastrowauo ulice i budowauo mosty to rownolegle do tego cingnione bouy i rury gazowe. Ale to juz blank inkszo geszichta …

    • Dalyj o gazowni i gazie we downych Glywicach.

      Jak „Spouka Handlowo Glywicko Gazownia Brand & Co” stracioua po 50 latach koncesia na oswiytlanie niy ino Bytomskego czi tzw Piaskowego Przedmies’cia ale i wszyski wymienionych we umowie glywickich ulic i placow jak i czynsci przedmies’ci to kontrakt prrzez nia downiyj podpisany ze gminom Glywice przestou byc’ oczywis’cie aktualnym. Teroski miasto Glywice przejonuo przez akt kupna niy ino gazownia ale wszysko co bouo jyj wuasnos’ciom, to znaczy liczniki, rury, skuady wyngla, koksu, smauy i co i no wczes’niyj jyj przoinalezauo. Oczywiscie i wszyske prawa i przepisy (np ze pod ziymiom musiauy byc’ rury zeliwne odlywane a nad ziymiom kute zelazne) kere regulowaua staro umowa ze 1861 roku, teroski we roku 1907 we dokumyntach /sporzondzonych przez znanego juz skondindziyj detektywom glywickyj geszichty Glywiczioka kerymu bouo Lustig/ juz stauy sie lukratywnym geszeftym dlo Glywic. We roku 1913 miejsko gazownia we Glywicach wydaua dokumynt kery formuowou wszyske zasady urzywania i poduonczania do swojyj sieci gazowyj. Wszysko to i wiela wiyncyj o geszichcie gazownictwa, ale i coukyj dziaualnosci miasta Glywice incl. formularze, przepisy, dokumynty, taryfy a nawet zasady wspourzycia miyszkan’cow do dzisiej kozdy detektyw glywickyj geszichty znondzie we 3 czyns’ciach tzw „Ksiyngi obywatelskyj miasta Glywice”. We tyj ksiyndze znandziecie np miana ulic kere bouy na poczontku os’wietlane itd, itp. Ta staro latarnia kero Pan Marian przi jednym ze glywickich mostow nom pokozou powinna zostac’ wedog mie odrestaurowano i stac’ sie zabytkym i atrakcjom dlo turystow i samych miyszkan’cow Glywic. Szuo by kole niyj tysz umies’cic’ tablica informujonco o geszichcie(historii) glywickego gazownictwa.

      Pozdrowiom i winszuja fajnego szlustydnia.

  2. Przepraszom ize to niy przetuplikowouech.

    Flastrowane to znaczy „brukowane”.

    W przeprosinach pos’la Panu zaroski dlo wszyskich widzow jedyn ciekawy i unikalny obrozek bruku przed glywickim banhofym w latach dwudziestych – obrozek tyn bou reklamom firmy kero tyn bruk (flaster) robioua (kuodua)

  3. Witam Panie Marianie. Gazownia Gliwice mieściła się na końcu ul.Dojazdowej, obok „Koksowni” Gliwice jako kompleks. Umiejscowiona ona była pomiędzy byłą Kopalnią „Gliwice” a byłym Przedsiębiorstwem „Carbochem” Gliwice ul.Okrężna, obok hałd. Dokładnie mieściła się tam „Koksownia Gliwice”, w której podczas wypalania koksu, gaz „koksowniczy” był produktem ubocznym. Została ona doszczętnie wyburzona. Pamiętacie tam był taki „wieczny płomień”, tak spalano nadwyżkę gazu. Rozdzielnia gazu mieściła się na ul. Na Piasku, koło torów kolejowych. Nie wiem czy o to Pan miał na myśli zadając pytanie. Pozdrawiam Mirosław

    • Piynkno odpowiedz – pozwola se pedziec’ Bravo!

      Jo dodom od siebie ino jeszcze ze kole glywickego banhofu niy boua ino rozdzielnia ale kole tegi piyrszego starego banhofu we Friedhofstr. pod Nr. 12 bouo i biuro i punkt sprzedarzy urzondzyn’ gazowych dlo downych Glywiczokow = miasto prowadziouo propaganda coby Glywiczoki urzywali gazu do warzynia (gotowania) i do inkszych cylow. Tak do przikuadu wyjas’niyno wtedy ize miyszkan’cy poradzom(mogom) gotujonc na gazie zaoszczyndzic’ se piyniondze, czas i robota. Wyliczono miyszkan’com, co 10 minut trwo ino uwarzynie (ugotowanie) 2 litrow wody, a to miauo kosztowac’ wtedy ino 0,5 – 0,7 Fynika. To oznaczauo ize s’rednio familia mogua korzystac’ z gazu dziynnie przi kosztach 8 – 12 Fynikow na dziyn’ warzonc(gotujonc) obiod, sniadanie i kolacjo. A tak wazne wtedy biglowanie (prasowanie) kosztowauo wtedy 2 – 2,5 fynika dziynnie uzywajonc gazu do tego. To bouy wtedy mocne argumynty dlo nowoczesnych familii. Ta siedziba przi Friedhofstr. 12 dymonstrowaua tysz wszyske urzondzynia gazowe przi urzytkowaniu, np urzondzynia gazowe do gotowania, pieczynia, wypieku, kompieli, ogrzywania, biglowania(prasowania) i inksze, no i wszysko sprzedowane na modne wtedy raty. Wtedy to znaczy jeszcze przed piyrszom wojnom swiatowom.

    • Należą się Panu Hałajkiewiczowi podziękowania za przypomnienie tej współczesnej gazowni dostarczającej jeszcze do niedawna gaz koksowniczy do gliwickich mieszkań. Prawdę mówiąc zapomniałem już o niej zupełnie.I tu mała uwaga techniczna – z powodu małej wartości opałowej tego gazu w stosunku do obecnie używanego gazu ziemnego rury w naszych mieszkaniach były bardzo grube. Po zmianie gazu, rury znacznie „schudły” a dysze w kuchenkach i junkersach zmienialiśmy na zupełnie inne.
      Jeśli chodzi o latarnie oświetlające ulice Gleiwitz na przełomie wieków XIX i XX zasilane były gazem z gazowni zlokalizowanej między końcówką ul. Na Piasku a Piwną . Tam gdzie stały zbiorniki gazu tzw, gazometry jest teraz parking, a z drugiej strony placu stoją jeszcze dawne budynki gazowni.
      Wszystkim miłośnikom dawnej industrii polecam wizytę w muzeum gazownictwa w Paczkowie – tam stoją wszystkie urządzenia do produkcji gazu – takie jakie istniały w dawnych Gliwicach
      =M====================

      • Co do ulicy „Na Piasku” nr. 12 to oczywisci gaz tam produkowany niy bou – to boua rozdzielnia i chyba tyn adres je dalyj zwionzany ze rozdzielniom gazu we Glywicach. Jezeli sie myla i tam bou gaz produkowany to piyrsze o tym suysza i niywiym ale jak by to sie tam miauo odbywac’ … (?)

        ps

        pojyncie „gazownia” uzywane czynsto bouo wuasnie i do rozdzielni abo inkszyj funkcji budynkow – niy znaczy to ze tam gaz bou produkowany.

    • Co prawda temat programu czyli „mosty gliwickie” był tylko pretekstem do mojego pytania o gazownię, to dyskusja przerodziła się z mostowej w gazową. Widać że trzeba temat gazowni ująć programowo.
      Gliwicka gazownia przy Ul. Na Piasku / Piwnej została postawiona w 1861 roku. Więcej – w oddzielnym programie.
      Słowo „współczesna” gazownia przy kop. Gliwice którego użyłem, dotyczy faktu że jeszcze współcześnie czyli w końcówce XX wieku z niej korzystaliśmy.
      =M=======================

  4. Panie Marianie, powakacyjnie oglądam „hurtem” Pana odcinki i do mostów (oba odcinki) mam kilka uwag:

    1. Most na Wrocławskiej nie miał dylatacji w środku przęsła, bo nikt tego tak nie robi. Most po prostu pękł i osiadł, a obie połówki zaparły się w siebie, przez co nie ma zagrożenia, że most wkrótce poleci do rzeki. A otwór w balustradzie jest zamurowany celowo. Betonowe balustrady stanowią całość pracującą z mostem, więc mają przez to większą powierzchnię do zapierania się o siebie. A dylatacje na końcach mostu po prostu się rozlazły. Proszę porównać profil mostu na starych zdjęciach, jak on „idzie” ku górze na środku, a jak dzisiaj się zapada.

    2. Most(y) na Dworcowej przy kościele Św. Barbary:
    – Lewy most też był już wzmacniany, wkrótce po wybudowaniu, (na Pańskich zdjęciach wykonanych pod mostem widać cięgna pod lewą częścią, z rozpórkami pośrodku). Ponadto, aby zmniejszyć obciążenie własne przęsła, obniżono chodnik do poziomu ulicy (jest tylko oddzielony od jezdni wysokim krawężnikiem, co wygląda dziwnie, ale właśnie z tego wynika).
    – Gleiwitzer49 chyba słusznie podkreśla wady materiałowe, jako przyczynę tej porażki budowlanej, ale według mnie nie do końca tylko. Powtórzę moje pytania z innego portalu o Gliwicach, bo tam wpisałem je za późno (informacja żyje teraz bardzo krótko i rzadko wraca się do starszych postów). Pamiętam okres budowy, miałem wtedy naście lat i wiem, że:
    a) takie płyty muszą być betonowane ciągle, a te mosty były betonowane z przerwami. Po rozszalowaniu wyraźnie było widać granice przerw w betonowaniu, włącznie z sedymentacją kruszywa (!) i różnymi kolorami betonu (!!)
    b) most był betonowany w zimie (zima była porządna), coś tam było trochę izolowane byle jak, matami słomianymi. Niby wiązanie betonu jest egzotermiczne, ale dla takiej cienkiej płyty, tym bardziej nad rzeką, słomiane maty mogły nie wystarczyć.
    c) Profil mostu (obu nitek) od razu po rozszalowaniu był fałszywy, i przęsła OD RAZU OBWISAŁY W DÓŁ. Most projektuje się tak, aby w profilu był nieco wyniesiony w górę, zaś wzdłuż rzeki może mieć mały łuk w dół, bo wtedy tworzy się niejako hiperboloida, która dodatkowo wzmacnia i usztywnia konstrukcję. W tym przypadku było od razu odwrotnie, więc pełzanie materiału w betonie tylko dołożyło swoje.
    d) tymczasowe kładki piesze były dwie: ta, która się ostała do dziś, jako przepust dla rurociągów i instalacji, oraz druga, identyczna, powyżej wlotu Ostropki. Powinny jeszcze być w skarpach koryta rzeki ślady po obciętych podporach rurowych tej kładki; została rozebrana wkrótce po oddaniu mostu.

    3. Kładka na Berbeckiego: Obcięcie betonowych barier podczas remontu kładki było dla mnie zaskoczeniem, bo analogicznie do kładki w parku Chrobrego i mostu na Wrocławskiej, zapewne była ona projektowana tak, że bariery pracowały wspólnie z kładką (most w przekroju ma wtedy kształt korytka lub litery U). Niewątpliwie ktoś jednak się podpisał pod projektem przebudowy.
    Mnie okrutnie wkurzają te kłódki wieszane na balustradach, mam to za szczeniacki owczy pęd. Co gorsza, o ile wiem, klucze z takiej kłódki wrzuca się do rzeki. Nasza Kłodnica czysta nie jest, a każdy dodatkowy śmieć (bo taki klucz wrzucony do rzeki jest śmieciem!) jej nie pomaga.

    🙂
    Pozdrawiam serdecznie
    Stefan Szymura

    • Dziękuję za dodatkowe wyjaśnienia – włączę te teksty do swojego archiwum bo nigdy nie wiadomo kiedy znów okażą się potrzebne.
      Postęp prac na Dworcowej – właśnie odkryto kanał ciepłowniczy za przyczółkiem od strony północnej, zlikwidowano kładkę pozostawiając podparcie dla rurociągu, położono nową kładkę przy samym moście, zlikwidowano przęsło przeznaczone dla szyn tramwajowych .
      Staram się dokumentować proces wymiany fragmentu mostu – kiedyś będzie to też historią.
      Pozdrawiam prosząc o kolejne uwagi czy informacje „budowlane”.
      =M==================

      • Panie Marianie, nie wyjaśnienia, a przemyślenia. Wszak nie mam na swoje słowa żadnych dowodów…
        Przyznam, że BARDZO jestem ciekaw, jak skomentuje moje przypuszczenia Gleiwitzer49.

        🙂

    • Most na Zwycięstwa musiałem pominąć ze względu na brak czasu antenowego dla tego odcinka. W ciągu pół godziny ciężko czasami wszystko zmieścić. Wiem że to głupie tłumaczenie ale niestety to prawda. A że najmniej mam do powiedzenia na temat tego mostu, padło właśnie na tę budowlę. Obiecuję opowiedzieć wszystko co wiem o moście podczas jednego z kolejnych „Detektywów”, będę badał dno Kłodnicy na przebiegu rzeki w mieście – więc w tym rejonie znów będziemy z kamerą.
      =M==============

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko