BLIZEJ BOGA: Przymierze Rodzin – Mamre Gliwice

14 KOMENTARZE

  1. Rzadko zabieram głos w ludzkich sprawach duchowych, bo jako detektyw historii mocno jestem osadzony raczej w realiach tego świata. Jestem bardzo zaskoczony istnieniem tej grupy Mamre – zajmującej się duchową posługą charytatywną, czyli jak rozumiem szerzeniem Słowa Bożego. Jakby nie było, kojarzy się mi to ze znaną nam wszystkim grupą ludzi nawiedzającymi parami nasze mieszkania w tym samym celu – nauczania biblii.
    Mimo wszystko oczekiwałbym jednak czegoś więcej od społeczników, (bo nimi grupa Mamre się nam jawi) – tego co najbardziej w tym życiu przyziemnym jest potrzebne ludziom skrzywdzonym przez los i potrzebującym działań charytatywnych.
    Dlatego, proszę o wybaczenie – ale zawsze będziecie w cieniu wspomnianych sióstr Boromeuszek, sióstr z Domu Dziecka z Jagiellońskiej, pracowników Domu Dziecka przy Z. Starego czy hospicjum z Daszyńskiego. O innych domach pomocy nie wspominam nawet.
    Tam, bezpośrednio przy samotnym dziecku, przy chorym śmiertelnie starcu jest potrzebny ten drugi człowiek – niekoniecznie z biblią w ręce ale z pieluszką, łyżką do karmienia, zwykłą szmatą czy miotłą.
    Jeśli się mylę w moich spostrzeżeniach – proszę o komentarz. Pozdrawiam.

    =M=============================

    • Jo widza to troszka inaczyj jednak Panie Marianie i szczerze godajonc zaskoczou mie Pan tukej takim tekstym i skojazyniami. Zycie kos’cioua, sam akurat kos’cioua katolickego, mo wiela aspektow i wiara je we roztomaity sposob we tych roztomaitych aspektach manifestowano. To som jak se niymyla przewaznie mode ludzie (tak osobis’cie kojazy mi sie to tysz i ze tzw ruchym oazowym ze moich czasow) kerzy sznupiom za tym co je dlo nich w zyciu waznym, i dopiyro sie richtujom (myniyj abo wiyncyj) na zycie jako dojzaue ludzie – planujom zawionzanie familii itd. Prosza tysz pamiyntac’ ze wiela modych ludzi je troszyczka zagubionych na drodze do dojrzauos’ci i dobrego zycia – mys’la ze tyn ruch im w tym pomogac’ powiniyn. W tym synsie je to piykno rzecz. To o czym Pan chyba chciou pedziec’ nawionzujonc np do „tych kerzy uazom od drzwiyzow do drzwiyzow” a co i miou po czyns’ci najprowdopodobniyj farorz na mys’li godajonc o niybezpieczyn’stwach roztomaitych ruchow pentakostalnych to tysz je wazne na tyj drodze do zrozumiynia s’wiata, poznawania wiary i samego siebie. Zycie ajnfach sdkuado sie ze zycia duchowego i tego „na beztydziyn'” („codziynnego”), te dwa aspekty roz bardziyj sie uonczom a roz myniyj, no i w tym synsie som tysz roztomaite zadania na naszyj drodze zycia i wiary. Glywice za moich czasow bouy i silnym os’rodkym np zielonos’wiontkowcow abo (myniyj ale) buddystow, to som wprowdzie troszka inksze odmiany wiary i richtunki wiary, ale i one muszom miec’ plac na akceptacja spoueczn’stwa i zrozumiynie we naszym mies’cie. Wspominou Pan o siostrach/zakonnicach i placowkach przez nie od dzisiyncioleci we Glywicach prowadzonych (sierociniec/dom opieki dlo ludzi starych i chorych) – bo przeca i za czasow niymieckich juz te os’rodki istniauy o kerych Pan spomniou – to tysz je czyns’ciom naszyj geszichty i tradycji. I to som tysz wazne rzeczy, ale niy traktowou bych tego jako cos’ wiyncyj abo myniyj waznego, to je ajnfach inkszy przejaw i aspekt zycia i zycia kos’cioua. Oczywis’cie Glywice jak couki wiyrchny S’lonsk, mo winkszos’c’ katolicko miyszkan’cow, ale to som wartos’ci, wydaje mi sie, uniwersalne i byndonc np we okolicach skond sie biere miano „Mamre”, widziouech i tam przikuady „na zywo” jak wazno je wiara, ale i tolerancja i miuos’c’ do inkszych ludzi i tysz tych inkszych wyznan’. Bez tych roztomaitych aspektow zycia duchowego naszego i inkszych kos’ciouow czuowiek bou by i biedniejszy niy ino duchowo w synsie chrzes’cijanskim. Naszo geszichta tysz nos tego uczy. Abo? Bezto zabrakuo mi we Pana komyntarzu niy krytyki ale prawie podkres’lynia tego czego uczy niyjedna wiara swoich wierzoncych, czyli tego ze nasze zycie i naszo wiara manifestuje sie w naszyj codziynnos’ci (spomniane „na beztydziyn’) we roztomaity sposob, i to je tysz jedna ze rzeczy kero czyni nos bogatstymi na tym s’wiecie. Tak jo odebrou tyn program z cyklu „Blizyj Boga”.

      • Wszelkie ruchy religijne są bacznie obserwowane przez władze zwierzchnie Kościoła. Skoro ten z reportażu działa, oznacza że ma zielone światło z „góry”.
        Niech sobie więc ruch ten działa, ale z całą pewnością nie wniesie nic nowego do życia ludzi-parafian.
        Mam tu na myśli rewolucję jaką wywołał Luter. Zrobił to 500 lat temu w 1517 roku.
        Zobaczymy co opowie Maja na moje pytania.
        =M=====================

      • Luter to stary protestan godajonc ajnfachowo. OK, to tysz chrzesciajn’stwo tysz protestantyzm. Jo je katolikym, ale pamiyntom np ciekawe analogie we sprawie tzw daru jynzykow itp w kos’ciele katolickim i u zielonos’wiontkowcow. Jako modego synka pieronym mie to interesowauo. To som naprowdy ciekawe tematy i sprawy, ale mys’la ze sam konsek za deleko juz zech zaszou we temacie…

  2. Oprócz Ewangelizacji Wspólnota działa charytatywnie- założono Fundacje Św. Rity. Wspomaga również świetlice dziecięca przy parafi św Bartłomieja, odwiedza więźniów. Niektóre osoby ze Wspólnoty jako wolontariusze wspomagają hospicjum Miłosierdzia Bożego. Spotkanie żywego Boga zawsze otwiera na drugiego człowieka, zarówno w mówieniu o Ewangelii jak i czynieniu dobra 🙂

    • Czy Mamre ma coś wspólnego z ruchem nowej ewangelizacji? Urzędowy język wypowiedzi Maji niewiele wyjaśnia, to raczej ogólniki stosowane przez polityków.
      Skoro mamy dyskutować proszę o sprecyzowanie informacji z odpowiedzi Maji
      – założono Fundacje Św. Rity.- co ma fundacja na celu, skąd kasa i na co jest przeznaczana
      – Mamre wspomaga również świetlice dziecięca przy parafii św Bartłomieja – co oznacza słowo wspomaga
      – odwiedza więźniów – proszę o szczegóły
      – niektóre osoby ze Wspólnoty jako wolontariusze wspomagają hospicjum Miłosierdzia Bożego – i znów proszę o wyjaśnienie słowa „wspomagają”
      =M=============

  3. Panie Marianie może warto będzie zaczekać na odcinek poświęcony już działalności tejże grupy? Wydaje mi się, że naczelnym celem miejsc pomocy o których wspomniał Pan, ale też pisała p. Maja jest dobro drugiego człowieka. I chyba się zgodzimy, że to tego celu prowadzi wiele dróg. Niewątpliwie w każdym pomoc w postaci pomocnej ręki, obecności jest niezbędna, ale chyba zgodzi się Pan, że w każdym z nas jest pewna przestrzeń na to co duchowe i grupa Mamre stara się również i to wypełniać. Zapraszam na comiesięczną Mszę wspólnoty do par. św. Bartłomieja – to doświadczenie, które bardzo pomoże w snuciu opinii w temacie. A jako dobry detektyw zapewne będzie chciał Pan zbadać wszelkie poszlaki i ślady 🙂

  4. Makabra – to jedyne co ciśnie mi się na usta. Patrzę na tych młodych ludzi i zastanawiam się co z nimi zrobiono i kto ponosi odpowiedzialność za krzywdę jaką im uczyniono. Każdy z tych młodych ludzi wymaga głębokiej ingerencji psychiatrycznej by przywrócić ich społeczeństwu. Sekciarska indokrynacja uczyniła z nich kaleki. MAMRE to sekta i aż dziw bierze, ze coś takiego ulęgło się pod skrzydłami Kościoła Katolickiego. Ta sekta nie ma nic wspólnego z Wiarą, Religią, chrześcijańską wspólnotą. To zbiorowisko niebezpiecznych oszołomów. Nie wiem jaki był cel tego programu, ale mam nadzieję, że przyświecała mu idea ostrzeżenia. Tylko tak sobie to mogę wytłumaczyć …

    • Czekouech aze ktos’ sie z tego ruchu sam odezwie, bo jo mom totalnie inksze zdanie i uwazom ize szkryfnou Pan totalnie „po randzie” … . Moje zdanie na tyn temat je juz nizyj od jakegos’ czasu do przeczytanie … .

      No ale mozno jednak ktos’ poczuje sie w obowionzku Pana zdanie skomyntowac’ – ktos’ kto do tego ruchu przinolezy.

  5. Mamre to niestety ale sekta. Grająca na uczuciach i używająca technik hipnozy. Przyciąga ludzi pokrzywdzonych i zagubionych. Z moich obserwacji wynika że Ci ludzie bardziej wierzą w „nieomylnego” Cyrana niż Boga. Same zakazy i nakazy, a we wszystkim dopatrują sie zła. Istne szaleństwo.

    • Mys’la ze to nastympne wszkryfniyncie kere s’wiadczy o niyznajomos’ci zycia religijnego. Oczywis’cie ze ludzie kerzy tworzom kos’ciou robiom niy wzysko bezbuyndnie – ale kto niy jest bezbuyndny. Proponuja zaguymbic’ sie ale np w tematyka zesuania Ducha S’wiyntego i tego darow. Zakazy i nakazy to taki specyficzny problym kozdyj wiary, ale jak zwyciynzo tolerancja to problym tyn sie traci. „Duch S’wiynty” i miuos’c’ do bliz’niego to dary kere potrzebujom ludzie jak wody do zycia. Czytom tu wyrazynia „makabra”, „hipnoza” w nawionzaniu do tego ruchu – s’wiadczy to o wielkim niyzrozumiyniu potrzeby wiary i wypado ino zaapelowac’ o szacunek i tolerancja.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko