DETEKTYW HISTORII: WĄSKI TOR CZ. 3

15 KOMENTARZE

  1. Witom piyknie

    Jako ze szlustydziyn’ juz praje momy a komyntarzy jakos’ niy widac’ pod ostatnim ciekawym odcinkym „Detektywa historii” no to mom pora mauych moich rzeczy kere chcioubych dociepnonc’ do tematow poruszonych we tym filmie. Piyrszo rzecz to sprawa tyj pywnicy we keryj ‚es’cie byli dryny = przijzouech sie na odniyj „gipsdeka” (sufit) i przipomino mi take sklepiynia pywnic wykonywane we latach 30ych XXgo wieku. Moge byc’ ze bou tyn budynek w tamtym czasie przebudowywany? Bo jaak wiadomo praje we latach 30ych, a nawet i 40ych pywnice bouy przebudowywane i adoptowane na cyle schronow cywilnych przeciwlotniczych. Bouo juz o tym troszyczka we jednym odcinku Detektywa pora miesiyncy wczes’niyj.

    Drugo rzecz to sprawa lokomotyw kere jezdziouy na tyj kolyjce wonskotorowyj w downych czasach. Pan Michał spomniou dwie firmy kere produkowauy te kere jezdziouy na tyj trasie. Jo wysznupou ze berlin’sko (ale o gornos’lonskich korzyniach!) firma Borsiga faktycznie produkowaua je i dlo naszyj kolyjki, ale o tyj drugyj (spomnianyj przez Pana Michaua) firmy) niy udauo mi sie nic w powionzaniu ze glywickom kolyjkom wysznupac’. Znoduech za to informacje ze na zicher bouy dlo nos produkowane w tamtych czasach lokomotywy we tyj firmie:

    https://de.wikipedia.org/wiki/Aktiengesellschaft_für_Lokomotivbau_Hohenzollern

    Co do niybezpiecznych eksplozji kotuow itp, to mozno niykerych zainteresuje fakt ze w tamtych czasach mieli my suawno na couko eropa glywicko firma kero produkowaua roztomaitego rodzaju manometry, wyntyle i inksze oprzizondowanie, kere tymu miauo zapobiegac’. Ta firma to „Weinmann & Lange, i zauozono boua we roku 1861. We biblotyce glywickyj Politechniki znondzie kozdy katalog odnich produktow ze opisami i obrozkami. Wuas’cicielym bou Herman Seidel a firma ta miaua swoja odlywnia, a nawet „niklownia”. Znondziecie o niyj i kaknikaj wzmianki pod hasuym „Bahnhof Gleiwitz”.

    Mom nadzieja ze te pora informacji jakos’ przido sie tym kere sie tym tematym interesujom.

    Pozdrowiom i winszuja dalyj ciekawych detektywistycznych przigodow ze naszom geszichtom

  2. Panie Marianie, chylę czoła. SUPER SUPER SUPER!!! Niesamowity odcinek jako kontynuacja, coś pięknego. Już posyłam dalej kolegom bo to świetny odcinek. Nasyciłem się tematyką. Naprawdę super! Pozdrawiam

  3. Wchodzę na tvimperium i co widzę? 3 część wąskiego toru! Super filmik, naprawdę najlepszy z całej trójki. Świetne miejsca i fakty. Bardzo ciekawe aż się łezka w oku kręci. Lato idzie, może będzie można tam pojechać na wąski tor. DO następnego Panie Marianie!

  4. Piękny temat, choć bardzo spłycony a właściwie ograniczony historycznie do okresu po drugiej wojnie. Mało wiadomości o tym co było wcześniej. Ale od początku. W pierwszym odcinku rozważania o pięknej mrzonce z odtworzeniem wąskotorówki. Mnie też marzy się powrót choćby czasowy parowozów. O nich mówiło się, że miały duszę. Lecz cóż „to se ne vrati” jak mówią Czesi. Może się to udać w rejonie Rud ale jeśli zbliżymy się do wysokozurbanizowanego rejonu Gliwic to rachunek ekonomiczny, wprowadzenie istotnych utrudnień komunikacyjnych spowoduje, że niestety kolejka pozostanie mrzonką i wspomnieniem o świecie którego już nie ma.
    Ciekawy aspekt przemyka się przy oględzinach wnętrza poczekalni chyba Bojkowa. Stara tablica z rozkładem jazdy podaje jako stację końcową Gliwice Śródmieście. Taka stacja w latach 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku funkcjonowała przy ulicy Franciszkańskiej.
    W dalszym fragmencie pierwszego odcinka widzimy pozostałości po krawędzi peronowej przystanku Bojków Górny. Trudno jest określić czy istniał w okresie przedwojennym. Dla mieszkańców Shonwaldu wystarczała stacja w centrum miejscowości a nie na jej skraju. Knurów zaś był oddzielony granicą i ilość potencjalnych podróżnych była chyba znikoma.
    Wiadukt nad ulicą Rybnicką zbudowany po wojnie, chyba w latach sześćdziesiątych nie doczekał chyba przebudowy wąskotorówki na jego szlak (mogę się mylić ale nie widzę takich śladów). Poza tym pokazane kilkakrotnie tory normalnotorowe linii kopalnianych dostarczających piasek z Kotlarni do kopalń Knurów i Sośnica wybudowano po wojnie bo dopiero wówczas wymyślono coś takiego jak płynna podsadzka za pomocą piasku wyrobiskach kopalnianych. Wprowadza to pewien chaos w spojrzenie na wąskotorówkę. Chyba z tego powodu zaginął wątek dość dużej stacji jak funkcjonowała na wąskotorówce w okresie przedwojennym pomiędzy Nieborowicami a Pilchowicami. Stare mapy pokazują dodatkowe tory stacyjne. Na polskiej mapie sztabowej z roku 1933 stacja ta ma nazwę „M. Birawka”, na mapach niemieckich z 1928, 1933 oraz 1940 jest nazwa „Bachmuhl”. Dziś poza śladem po torowisku niewiele więcej widać. Niewiele też można znaleźć w okresie powojennym. Na mapie sztabowej z roku 1960 to miejsce nosi nazwę „Młyny na Birawce” (na tej samej mapie pokazany jest tor przez Kłodnicę obok starej huty, parku Chrobrego kończący się tam gdzie dziś budynek PŚ Automatyki).
    Odnośnie mostów kolejowych nitowanych to nie rodzaj technologii zespolenia konstrukcji nie mówi nic o wieku konstrukcji. Czy to spawy, nity czy śruby sprężające – istniały równolegle.
    Co do stacji końcowej w rejonie Raciborza to rację ma zarówno pan Marian pytając o to w trzecim odcinku a nie jego interlokutor który ograniczył kolejkę do Markowic. Stało się to dopiero po wojnie po wybudowaniu kanału Ulgi w Raciborzu który przeciął jej trasę i zdecydował o jej skróceniu. Pierwotnie jak podaje pan Irek Czaja końcowa stacja była w dzielnicy Płonia. Dziś jest to rejon skrzyżowania ulic Piaskowej, Szkolnej i Sudeckiej. A gdzie był początek w Gliwicach i jaki jeździł tabor. Na adres redakcyjny pana Mariana wysyłam zdjęcia z przystanku na Banhofstrasse przed Klopotstrasse. Najciekawsze są motowozy z doczepionym wagonem i wywieszonym kierunkiem jazdy kolejnych większych stacji „Trineck – Rudau- Ratibor”. Nie wiem tylko czy to był przystanek końcowy czy przypadkowo zrobione fotografie. Stare plany tory od tego miejsca ciągną przez GermaniaPlatz do Neudorferstrasse przed budynek starego dworca.
    To tyle i przepraszam, że się rozgadałem.

    • Dziękuję za bardzo konkretny komentarz. Nie będę się jednak odnosił do kolejnych poruszonych zagadnień, bo moglibyśmy tak sobie nawzajem pisać i pisać przez tydzień, gdyż temat kolei wąskotorowej na trasie Gliwice – Rudy- Racibórz to ogromna ilość zagadnień, tajemnic, niedomówień. Może kiedyś stać się obiektem zainteresowań naukowych z podsumowaniem w jakiejś konferencji całodniowej. Na razie tematem zajmują się amatorzy, choć dla przypomnienia – Krzysztof Soida wydał solidną 3-tomową pracę albumową o kolei w naszym regionie, którą polecam do przestudiowania.
      Spłycenie – jak to Pan określił – musi u nas funkcjonować bo w półgodzinnym odcinku trzeba pokazać to co działo się przez 100 lat. Nie da się inaczej.
      Pozdrawiam serdecznie miłośnika kolei żelaznej.
      =M=======================

      • A mi z kolegami Panie Marianie się podobało bardzo. To przecież nie program naukowy, żeby o każdej kropce rozważać godzinami, tylko ciekawe, krótkie odcinki. Jak czytam uwagi z hasłem „spłycona analiza” itd, to od razu przypominają mi się uczelniane dyrdymały z profesorami, którzy siedzą w książkach. Bez urazy dla Pana Bogdana.
        Reasumując ma Pan wyczucie tematyki i dużą pomysłowość. Jak na 30 minut filmów to naszym zdaniem tematyka wyczerpana na 110%!

        Pozdrawiamy!

    • Downe czasy wyglondauy we wspomniyniach pasazerow mozno tak. Na bahnhofie Trynek czekaua na posazerow lokomotywa kero ciongua piync’ wagonow wszyskich – takich samych. Zawiadowca stacji, kery bou wszyskim w jednyj personie, bo i wajchy musiou zmiyniac’ som i bilety sprzedowac’, miou we kabzie tradycyjno „cebula” (czyli keszonkowy zygorek kolejarski) – teroski wyciongnou tyn zygorek i jak bouo na nim 5.23 to podowou komando „Abfahren” i gwizdek kolejarski dowou sygnau lokomotywie. Lokomotywa tak samo odpowiadaua guos’nym piyknym gwizdym, kery bou tysz sygnauym do pasazerow ze cug zaczyno swoja robota. Sekunda bouo cicho i naroz dwa -czi razy szarpuo wagonami. I juzas’ wszysko na sekunda stanouo. Kto mys’lou ze miauo byc’ inaczyj tyn sie zdradziou ze jeszcze niy jechou takim cugym … . Teroski sie juz kulou wagon za wagonym po glajzach.
      Tak wyglondauo to troszka romantycznie, a jak idzie o rozkuad jazdy i stacja poczontkowo to bou niom zowdy Trynek. chocioz kolyjka jechaua i do stacji Gleiwitz Reichsbahnhof przez suawno bienkowsko „Turmstraße”. Rozkuad jazdy na zicher Pan Marian jeszcze udostympni ze downiyjszych czasow we orginale i wszyske miana downych stacjow pokozom sie na ekranie inkluzywnie czasy odjazdow.
      Dlo fascynatow „zelaznyj koleii” waznom moge sie okozac’ informacja ze niymiecko terminologia uzywaua oficjalnie dwoch mian „Schmalspurbahn” i „Kleinbahn”, niykedy bouy te miana miyszane i tak sie dzieje i do dzisiej – ino szpece wiedzieli i wiedzom czym sie to rozniouo a kedy sie nakuodauo na sia. My sam tego miyszac’ ani tuplikowac’ teroski niy bydymy. Ale nazod do romantyku naszyj staryj kolyjki. Kto sie spuzniou na cug tyn miou szansa jeszcze go mozno piechty dogonic krotko przed Szywaudym bo tam richtik poleku mordowou sie na glajzach kere spinauy sie pod gorka. „Kerownik pociongu” wouou na tych kere goniyli piechty cug „Los, etwas Tempo!” a podrozne ze usmiychym na gymbach obserwowali couko rzecz. Blank przodki niy bouo u nos, mianowanych tak dopiyro potym po niymiecku, „Fahrkarten” ino bouy „Billete”. Jak es’ chciou w ta i nazod jechac’ tos’ godou ajnfachze chcesz „tGleiwitz tam i nazod”,- ale ze odpowiednim tonym sie to godauo ! 😉
      Jak nosz mauy-srogi cug bou juz przi „Knurower Weg” to bouo widac’ ze sam niyma zodnego bahnhofu ino ajnfachowy przistanek ze kole niego mauom „gospodom”. Niy ino pasazery niyroz wysiedli sie napic jednego sznapsa w tyj „gospodzie”, ale i „Schafner”(„konduktor”) i maszynista mieli czas na „piffko”. W tym czasie modzik „Heizer” sie nudziou we lokomotywie abo oliwiou co sie dauo i co cza bouo naoliwic olejym przi maszynie a niy „garduo we gospodzie” – no chyba ze miou juzas’ swoja mauo flaszeczka we kabzie. Jak mu ale to za dugo trwauo to lokomotywa guos’nym gwizdym dowaua znac’ ze juz je za tela na zygorku. Na to wszyscy wylezli ze gospody i pasazery usuyszeli „Was machst du für einen Lärm, du Pieron?”
      Na to jesze i ku tym dopiyro ekstra rozwaruo sie niyroz okno wagonu drugyj klasy i jakos’ kobiyta sie zapytowywaua „… czamu niy jadymy dalyj?”
      Odpowidz boua blank gibko „niyma pary, ale zaroski bydzie juzas'” i sprawa boua zauatwiono 😉
      Kto sie s’miou tyn robiou to ale dyskretnie coby ta kobiytka tego niy zmiarkowaua.
      Wszyske wskokiwali rajn i cug sie kulou dalyj. Za Pilchowicami jechou bez gynsty zarosniynty las i wszyscy kukali bez okna, chyba ze po piffku im sie s’lypia poleku zawiyrauy i ino im sie cos’ przis’niouo.

      Eli tak bouo naprowdy to juz musicie sie sami domys’lic.

      Pyrsk!

    • Ta stacja między Nieborowicami a Pilchowicami nie była wcale aż tak duża. Przed wojną na pewno była tam mijanka z jakąś bocznicą, prawdopodobnie do młyna. Po wojnie, albo jeszcze później dodatkowe tory rozebrano. Do końca istnienia tej linii był to przystanek osobowy o nazwie „Pilchowice-Bierawka”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko