Westerplatczycy z Bojkowa. Co wspólnego z początkiem wojny ma gliwicka dzielnica?

3 KOMENTARZE

  1. Witom

    Obejzouech se tyn reportarz i jedna rzecz musza poprawic’ z tych wypowiedzi. Pan Krzysztof Kruszyn’ski wypowiadou sie na temat radiostacji i tzw prowokacji glywickyj. To som rzeczy kere som dalyj powtarzane i przez historykow niypoprawnie. Otorz sprawa z Francym Honiokym to dalszy ciong prowokacji zwionzanyj ze Glywicami, a raczyj czyns’c’ powojonno tyj geszichty(historii). Najlepiyj sam zacytuja tekst orginalny:

    „Geschichta Franza Honioka w polski telewizji boła 31 serpnio 1979 roku. Po filmie co nakrynciyli o sendrze w Gleiwitz boł autor ksiyngi. Godoł on, o Lubiue i że Franciszek Honiok to pierwszo ofiara II wojny światowy.
    Po tym jak puściyli ten film o radiosendrze Gleiwitz i o mowie autora ty ksiyngi starsi ludzie co pamientali Franza Honioka nie mogli sie zgodzić z tom geschichtom……….
    Byli tacy co spytali sie najbiższego z rodziny od Franza Honioka co mieszko w Dramatal , a on pedzioł, że prowdy to on nie może pedzieć bo przyjechali z UB Dramatal i zakozali godać prowda jak to boło z Franzem Honiokiem i tak cało rodzina mo zakaz godanio prowdy o nim, a majom godać tak jak godajom w polski telewizji, radiu i piszom w gazetach. Jak napiszom, że byli w polskich mundurach to pedzom, że byli w polskich mundurach, jak pedzom że byli w po cywilymu to pedzom ze byli po cywilnemu w radiostacji, a jak napiszom w ksionżce że byli w krótkich galotach to byli w krótkich galotach i tak dali -wersji jest połno. Pedzioł, że chcieli prawdziwo geschichta opowiedzieć krewny w Hohenlieben co jest tam listynorkom, ale ona im odpowiedziała, że niy chce nic na tyn tymat wiedzieć, ale inni z Hohenlieben wiedzom jak boło. A w 1991 roku to u ty listynorki boła niymiecko ZDF i godała tak jak kozało godać UB z Dramatral.
    Chopy po ty emisji filmu w 1979 roku dużo godali na tymat tego filmu i stwierdziyli, że tam som same cygaństwa, a szczególnie o Franzu Honioku. Frnza Honioka w Hohenlieben znoli wszyscy i wszyscy wiedzieli , że Franz Honiok jest polskim agyntym – to kożdy wiedzioł przed wojnom. Franz Honiok mioł firma co sprowadzoł maszyny rolnicze z Polski, ale we parafii żodyn u niego nic niy kupiuł bo boły gorszy jakości. Kożdy wiedzioł, że przekroczo nielegalnie granica z Polskom i chodzi do Tarnowitz koło Rynku. Tam boła tako chałpa kaj przychodzioł jako polski agynt – dostowoł tam rozkazy i przekazywoł wiadomości. W Gleiwitz przy KaiserWilhelmstrasse w Polskim Banku Ludowym (teraz tam jest SKOK Szefczyka) mioł swoje konto i tam dostowoł piniondze z Polski za swoja „robota”. Na wiosna 1939 roku jak sie łożar to chopy z Hohenlieben słyszeli z ust Franza Honioka:”Już za niedugo bydzie ta wojna” i tak wiyncyj razy. Franz Honiok poszoł do Auschwitz w 1942roku, a w 1943 roku go wypuściyli z tamtond – rok boł w Auschwitz. W sierpniu 1945roku do Hohenlieben przyjechało UB/MO z Posen i zabrali go z knajpy i tak ślad po Franzu Honioku przepod. A po tym ludzie słyszeli jak to w Nuernberg gośno o Franzu Honioku co zostoł zamordowany podczas prowokacji w 1939 roku w Gleiwitz. I tak som różne wersje od 1946 roku – co mo godać rodzina.
    Ale 31 sierpnia 1939 roku mieszkańcy Hohenlieben co przyszli na wieczór z pola to suchali radioków i po ósmy na wieczór słyszeli jakiejś zakłócenia i kilka trzasków z daleka – niy boło żodny godki. A po 20 minutach w radioku przeproszali suchoczy za zakłócenia( we filmie boło cygaństwo jak to przez gośnik nadowoł;”dziś polskie Gliywice a jutro polski Wrocław” w „Focus” inno wersja, a w „Nowinach Gliywickich, że nawet mikrofonu tam nie idzie podłonczyć – co jest zgodne z prowdom co ludzie w Hohenlieben w radiokach słyszeli- żodny godki). Tak wienc wielkie cygaństwo UB z Franzem Honiokiem boło nawet na procesie w Nuernberg. I to wielkie cygaństwo w szkole podstawowy w Kopinicy uczuł celowo sprowadzony przez gminno SB Kazimierz Bartos(beszczelnie cyganioł, a dzieci nie mogły nic godać co w domach godajom).
    Franz Honiok mioł braci. Starszy brat przed wojnom wyemigrowoł do Warszawy i such po nim sie stracioł – przepod tam(jak tam wkroczyli Niymcy to go nie szło odnaleźć. A modszy brat po wojnie wyemigrowoł do NRD i tyż such po nim zaginoł.
    Sprawa Franza Honioka to poważno sprawa bo UB sfałszowało data jego śmierci. SB tyż w grudniu 1970 roku fałszowało daty śmierci pomordowanych stoczniowców. Yno,że na pomorzu SB fałszowało o pora dni , a tu gminne UB aus Dramatal sfałszowało o pora lot( i dali fałszujom odpisy aktów urodzin bo jak ktoś mo napisane „Heinrich” to piszom „Henryk”, a jak „Elke” to „Róża”). Nawet jak w 2000 roku w Hohenlieben postawiono na nowo Denkmal ku pamięci co polegli w I i II wojnie światowy to z ksiong kościelnych nie szło podać wszystkich nazwisk. Denkmal boł co polegli w I wojnie światowy – po 1945 roku wszystkie nazwiska skuwano i dużo boło nie czytelnych. Po tym jak sie dowiedzieli , że UB z gliywic mo przyjechać i zabrać pomnik to chopy z Hohenlieben wykopali srogo dziura i Denkmal przewróciyli i zakopali. Jak UB przyjechało to pomnika nie boło. W 1999roku pomnik odkopano i wyciągnięto. Nazwisk boło bardzo dużo co polegli w Iwojnie Światowy w Parafii, ale bardzo duzo nie szło odczytać na przykłod z Dorfu Jasten co tyż należy do parafii, ale w ksiyndze kościelny tyż nie szło ich odnaleźć wszystkich. Przed i w czasie II wojny światowy w parafii boło bardzo dużo rodzin ( w 1945 roku przed rusoma zrobiyli Flucht i potym chałpy zajyli chadziaje) z Westfalii i tyż chopcy zginyli podczas wojny,a w ksiyndze ich nie ma. Nie ma wszystkich w ksiyngach kościelnych co polygli, ale jest Franz Honiok. Mimo, że na Denkmalu nie ma wszystkich chopow co polygli w I i II wojnie światowy to i tak liczba jako jest Dynkmalu jest przerażajonco – ponad 370 chopców co polygło (na I I II wojnie co nazwiska som na Denkamlu) w tak mały parafii jest liczbom strasznom.

    A co robiyli polskie agynty w 1939 roku???? Brali dugoterminowe kredyty na 50lot w polskich bankach. Jak wybuchła wojna i polska przestała istnieć to przestały istnieć polskie banki i ci co w tych bankach wziyli kredyty już po paru miesioncach nie musieli ich spłacać. Nawet Wojciech Korfanty ze Szwajcrii do Polski przyjechoł. Franz Honiok na wiosna 1939 roku za dużo sie wypioł w kanjpie w Hohenlieben i dużo pedzioł. Jedyn tyż co go suchoł wzioł kredyt w polskim banku na 50lot na budowa chałpy i po paru miesioncach kredytu na chałpa już nie musioł spłacać bo polskie banki w Oberschlesien przestały istnieć. O aferze z polskimi bankami w 1939 roku co zrobiyli polskie agynty to ani słowa, ale jest dużo zmyślonego cygaństwa UB o Franzu Honioku. A jak dużo chopców na wojnach (I i II Weltkrieg) niepotrzebnie zginoło z parafii Hohenlieben, a po wojnie jak dużo chopów z parafii przebywało w polskich obozach koncentracyjnych, a jak dużo zostało wywiezionych do rusyje i co nie wrócili do dom.

    W Hohenlieben farorz jak już wszystkie chopy zostali internowani (za wyjontkiem powstańców i chadziajów) -[ kilka chopów w tym mój Unkel Franz schowali sie pod gnojokiem na Krosowach i prawie cały rok z innymi chopami ukrywali sie w tym „bunkrze z desek”, a nad bunkrym boł gnoj]- przeczytoł z ambony po mszy na wieczór odezwa jako kaozali mu rusy przeczytać, że dziołchy rano majom zgłosić sie do transportu do rusyje ( w tym moje ciotki), ale w nocy Roosvelt umarł i Stalin odwołoł (stoł sie cud) rano deportacja dziołchów z Hohenlieben. Jakby Stalin nie odwołoł rozkazu o deportacji dziołchów to dziołchy z Hohenlieben by miały taki som los jaki spotkoł wcześnij dziołchy z Ostpreussen, które tam wszystkie boły deportowane do rusyje.
    W Dramatal jedna dziołcha tyż została wywieziona do rusyje w 1945 roku , a w 1950 roku powrócióła z powrotym to po tym jeden z UB w Dramatal nia zamknoł do polskiego wieńzienia i boła w nim do 1954 roku. UB z gminy Dramatal bardzo dokuczało tutejszym mieszkańcom. A SB starannie zacierało ślady i to prze wiele lat co nawyrobiało UB.
    Tak wienc pierwszo ofara II wojny Światowy to nie boł Franz Honiok.”

    A wracajonc do „Westerplatte” to pora ciekawostek tysz nalezy dodac’, np sprawa tego miana = mauokery wiy ze te miano to zepek dwoch, czyli „Wester” i „Platte” – reszta kozdy detektyw juz se som wysznupie.
    W polskich publikacjach nigdy niykj niy znoduech tysz wiadomos’ci o prowokacjach i kryzysach polsko-niymieckich kere miauy miejsce w tamtyj okolicy w latach poprzedzajoncych wybuch wojny – szkoda bo to tysz ciekawe geszichty dlo badaczy historii. Freie Stadt Danzig czyli po polsku Wolne Miasto Gdansk podobnie jak Oberschlesien (Gorny S’lonsk) stauo sie miejscym w kerym i kultura narodu Kaszebow zostaua niyjednokrotnie podeptno na arynie rozgrywek polsko-niymieckich. W tym synsie faktycznie Westerplatte i Glywice majom cos’ spolnego.

    • Pan komentarz jak zwykle bogaty. Czy zawiera prawdę? Wygląda mi to na opowiadanie co ktoś kiedyś komuś powiedział, a ten podał dalej coś niecoś dodając, a potem dalej, i dalej. Coś z prawdy na pewno jest. Wywózki Ślązaków były, Zgoda w Świętochłowicach była. Jak było z Honiokiem? Jak było z pożyczkami? Ano tak jak z dociekaniem czy Hitler na pewno zginął w 1945. Każdy ma prawo do swojej racji.
      Drażni mnie tylko pewne zjawisko występujące również u pana. Chodzi mi o przywiązanie do nazw geograficznych narzuconych przez Hitlera i jego popleczników. Dlaczego koniecznie Dramatal a nie funkcjonujące setki lat Broslawitz? Dlaczego Hohenlieben a nie stare od setek lat Lubie? Pewnie na tej samej zasadzie okeśla pan starą historyczną nazwę Pilchowitz jako Bilchengrund?
      Katowicom na krótko komuna narzuciła nazwę Stalinogród, ale nie znajdzie pan dziś nikogo kto wspomniałby ją dzisiaj. Skąd więc u Pana jak i wielu potomków dawnych mieszańców tych ziem przywiązanie do hitlerowskich (nie da się od tego uciec zważając na czas, osobę i tryb zmiany nazw) nazw miejscowości? Przecież te nazwy były narzucone, funkcjonowały mniej niż 10 lat (okresu po 1945 nie liczę).
      Chyba nie kryje się za tym uwielbienie dla Hitlera i wszystkiego co ze sobą przyniósł?
      Można czuć się Niemcem, to wielki naród z wspaniałą choć trochę pokręconą historią, to wielu wielkich ludzi. Ale Hitler i jego współwyznawcy to przekleństwo dla Niemiec i całego świata.
      A więc dlaczego?

  2. Zacytowouech tyn tekst a niy jo to pisou. Wogole jak idzie o nazywnictwo to mys’la ze i nacjonalisci niymieccy i polscy zmiyniali nom miana wsi, miast i nasze wuasne – pozostaje ale problym prywatnych ludzi => jak ktos’ sie rodziou we np Dramatal to tak miou od urodzynia w papiyrach i som ze sobom musi tyn problym rozstrzygnonc’. Jo tysz ale uwazom ze miana kere hitlerowcy nadawali niy som dobrym wyjsciym ze sytuacji = ju lepiyj te sprzed lat 30ych. Ale niych mi Pan wiezy, te sie tysz i u polskich nacjonalistow niy bydom cieszyc’ uznaniym … .

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko