Jaki związek może mieć historia kresowian z przywołaną w tytule Reichsautobahn Breslau –Gleiwitz? 70 lat powojennych naszych zmagań z codziennością skutecznie zatarło wszelkie ślady tamtych wydarzeń. Czas je więc odkurzyć i postawić pytanie: jak to możliwe że historycy „przeoczyli” istnienie tego cmentarza wraz pomnikiem w swoich opracowaniach? Zajmują się tą historią wyłącznie lokalni pasjonaci historii oraz media.

Historia Gliwice: Cmentarz jeńców radzieckich w Kozłowie

Jak budowano „starą autostradę”?

Rok 1937 – Komisja Związku Inżynierów Drogowych w Niemczech zatwierdza plan budowy 4000-6000 km autostrad w ciągu 30 lat. Aby podołać temu zadaniu, już w okresie wojny Niemcy wykorzystują do ich budowy ludność z podbitych państw oraz jeńców wojennych.
Proces ten nasilił się zwłaszcza po roku 1941, kiedy Niemcy wypowiedziały wojnę Związkowi Radzieckiemu i szybko parli swoimi wojskami na wschód. Budowa nowych dróg okazała się priorytetem Hitlera. Podbijane kolejne tereny stawały się źródłem darmowej i niewyczerpanej siły roboczej dla całego przemysłu III Rzeszy oraz budownictwa drogowego. Nie inaczej było w przypadku „starej” autostrady Wrocław – Gliwice.

Zapomniany obelisk

W lesie między Brzezinką a Kozłowem stoi samotny obelisk, nie ma go nawet w spisie pomników poświęconych ofiarom II wojny światowej. On to właśnie jest ostatnim śladem pobytu kresowian na tym terenie. W roku 1941 Niemcy zbudowali w tym rejonie obóz pracy. Jego lokalizacja to dzisiejsze orne pole naprzeciwko boiska sportowego w Kozłowie. Umieszczono w nim jeńców Armii Radzieckiej i złapanych w ulicznych łapankach cywilnych mieszkańców Kowla, Równego i innych miast Wołynia. Powołuję się tu na jedyny zapisek w tej sprawie – opracowanie Edmunda Całki z lat 60-tych ubiegłego wieku zamieszczone w Zeszytach Gliwickich nr 2/1964 r oraz nr 4/1966 rok. Bardziej współczesnym śladem zainteresowań pasjonatów historii, są opisy obozu w Kozłowie – „Lindenhain” i powolnego umierania w nim wspomnianych jeńców obozowych umieszczone na stronach portalu internetowego stowarzyszenia „Nepomuk” www.nepomuk.pl. Jeńcy ci, budowali ówczesny odcinek autostrady. I tu ciekawostka – nie chodzi o znany nam jej fragment w okolicach Łabęd, Starych Gliwic i Szobiszowic. Chodzi o planowany przez Niemców przebieg tej autostrady biegnący z Kleszczowa, dalej między Kozłowem i Łanami Wielkimi, przy Ostropie i dalej na wschód w stronę Krakowa. Coś to Państwu przypomina? Oczywiście, że tak! To przebieg obecnej autostrady A4!

Obóz pracy w Kozłowie

Tutaj pracowali w latach 1941-1944 radzieccy jeńcy wojenni oraz kresowianie i tutaj dosłownie ich krew wsiąkała w ziemię. Z relacji Tadeusza Poplichy – mieszkańca Brzezinki wynika, że więźniowie obozu masowo umierali z głodu i chorób. Niemcy nie musieli ich zabijać – sami ginęli z wycieńczenia. Podobno, w mogile pod pomnikiem na skraju lasu pochowano około 600-650 osób pochodzących ze wschodu. Według Poplichy istniał w pobliżu jeszcze jeden masowy grób więźniów, ale te ciała ekshumowano, by przewieźć pod pomnik w Kozłowie. Pan Tadeusz Poplicha przyjechał tu z rodzicami zaraz po wojnie i zdążył wypytać żyjących jeszcze świadków tamtych wydarzeń o szczegóły. Istnieje filmowy zapis jego opowieści i starań o sam pomnik.

Kolejną zagadką jest tablica na pomniku – „Żołnierzom radzieckim poległym w latach 1941-1943”. Przecież ten napis jest fałszywy! O ile przymknąć oko na sformułowanie o żołnierzach radzieckich, to przecież nie polegli tutaj w walce, lecz zostali zamęczeni na śmierć w obozie pracy. Jedynym wytłumaczeniem takiej sytuacji może być fakt iż pomnik wraz z tablicą ustawiła w latach 60-tych Gminna Rada Narodowa z Ostropy. Wówczas nikt nie śmiał nawet wspomnieć o kresach wschodnich przedwojennej Polski. To co mieli urzędnicy napisać na tablicy? Oczywiście – istniejący do dziś tekst o pochowanych tu żołnierzach. Ale dzięki temu fałszywemu napisowi pomnik stoi i wyraźnie pokazuje miejsce pochówku tych kilkuset osób budujących dawną autostradę . Nigdy jej jednak nie dokończono, gdyż w jakimś momencie Niemcy zdecydowali o innym jej przebiegu – tym którym do niedawna jeździliśmy zdążając z Wrocławia do Bytomia. Ciekawostką tej niby – autostrady były betonowe płyty nawierzchni, które odlewano na miejscu. Po kilkudziesięciu (!) latach płyty się zużyły i nie remontowane przysporzyły tej drodze potocznej nazwy „najdłuższych schodów nowoczesnej Europy”.

Zagmatwana historia kresowian spod Reichsautobahn Breslau-Gleiwitz

Russische Kriegsgefangene aus den Kesselschlachten bei Charkow und am Don
Sommer 1941

Wydawać by się mogło, że łatwą rzeczą będzie wyprostowanie zafałszowanej historii kresowian spod Reichsautobahn Breslau-Gleiwitz. Otóż wcale nie. Najpierw trzeba dokładnie sprawdzić informacje Edmunda Całki – pisane w latach gomułkowskich mogą przecież zawierać propagandowe, nierzetelne treści. Dalej – póki czas wypytać żyjących jeszcze mieszkańców Brzezinki i Kozłowa o zapamiętane szczegóły związane z obozem. Może trzeba sięgnąć też do archiwów Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich. I rzecz najważniejsza – trzeba ustalić tekst nowej tablicy na mogile kresowian. A może pozostawić tę istniejącą i zamontować drugą wyjaśniającą? A sierp i młot zamalować lub sam postument obciąć do połowy ? Nie bardzo on tu teraz pasuje gdyż niesie na sobie zakazany urzędowo symbol uznany za totalitarny. Znający historię kresów, wiedzą że Rosja Radziecka była w latach 1939-1941 pierwszym okupantem tamtych kresowych polskich ziem – więc pomnik z sierpem i młotem na grobie m.in. kresowian jest tu nie na miejscu.

A może po prostu przenieść cały pomnik wraz z nieformalnym cmentarzem wojennym z Kozłowa na teren formalnego cmentarza żołnierzy radzieckich przy ul. Sobieskiego w Gliwicach?

Autor: Marian Jabłoński

50 KOMENTARZE

  1. Przyznam szczerze, że dość długo mieszkałam w Gliwicach. Pochłonięta domem, pracą, wychowywaniem dzieci, nie wiele o Gliwicach wiedziałam. Teraz już mogę wszystko nadrobić – dzięki filmom pana Mariana. Dziękuję, że jest takowy detektyw, który historią Gliwic odtwarza. Pozdrawiam z daleka – Maria

  2. Droga Pani, wychowanie dzieci na ludzi, ciepły dom, praca zapewniająca środki na ten właśnie dom – to jest wzorzec do naśladowania. A moje opowieści z dawnych lat to tylko taki malutki dodatek do współczesności. Pięknie dziękuję za Pani wpis.
    =M=======================

  3. Na obszarze wskazanym przez rozmówcę p. Jabłońskiego – mapa SAT ujawnia prawdopodobnie zarys obszaru tego obozu pracy. Z pewnością podobnych było o wiele więcej, ponieważ budowa samej autostrady Gliwice-Kraków zakończyła się na zachód od Libiąża (woj małopolskie). Da się zrekonstuować jej przebieg na tym odcinku (co też zrobiłem), ale z pewnością były opracowane jakieś plany całości (których poszukuję).

  4. Witom

    Rzeczowo i obiektywnie oatrzonc chyba powiniyn Pan w swoich przipuszczyniach pewne rzecze rzeczowo oddzielac’ ale. Na terynie niymiekojynzycznym i terynie przinaleznym do pan’stwa niymieckego, te obozy na podstawie dokumyntow bouy najprzod obozami w kerym zakwaterowni byli piyrwotnie Niymcy kerzy zaczli budowa niymieckich autostrad itd, itp. Bouo to cos’ na wzor komunistycznych tzw „hufcow pracy” – zresztom jest mocka analogii miyndzy systymym komunistycznym i faszystowskim niy ino w tyj kwesti – to tak na marginesie… . Sprawa Zydow kerzy zastompili z czasym obywateli niymieckich niyzydowskego pochodzynia = robotnikow brygad pracy,a potym w czysie wojynnym i obcokrajowcy to nastympstwa tego przedsiymwziyncia. Plqny bouy adoptowane i przistosowywane do przebiegu sytuacji „politycznyj” i polityki faszystow. Inkszo rzecz to plany i polityka powojynno w tym wzglandzie komunikacyjnym i polityczno-gospodarczym, ale to chyba wykraczo juz za ramy tematu Pana Mariana. Tak samo niy powinno sie miyszac’ przimusowych robotnikow jynieckich kerzy byli piyrwotnie czuonkami sowieckich „batalionow pracy” rotomaityj narodowos’ci i typowych jyn’cow wojynnych z jednostek typowo militarnych sowieckich. Sprawa jest troszka zuozono i na zicher wymago badan’ specjalistow. Moje amatorskie poszukiwania temtyczne naprowadziouy mie na te a niy inksze wnioski – dlatego zformuowouech kozde moje zdanie i piyrwyj i teroski tak a niy inaczyj.

  5. Witam.
    To nie przypuszczenia tylko prosta arytmetyka. Budowę każdej autostrady dzielono na odcinki. Wprawdzie nie były one jedakowej długości, ale na potrzeby tego przykładu przyjmijmy jednakowe.

    Budoway odcinek tej autostrady liczył łącznie około 70 km. Więźniowie obozu w Kozłowie pracowali na łącznym odcinku około 5 km. 70 podzielić na 5 = już w teorii robi się liczba conajmniej 14 obozów.

    • Witom – pora lynijek odnos’nie tych lagrow o kere Pan pyto. Juz troszka kedys’ o tym spominouech, ale rozwina to troszka ekstra dlo Pana. „Organizacja” Schmelt zarzondzaua miyjwiyncyj 17 tysioncami Zydow (chopy i kobiyty) – to dane ze jesiyni 1941. Pouowa z nich boua ulokowano wzduz budowanyj i planowanyj autobany Berlin-Breslau-Krakau. W omawianym przez nos lagrze byli ale ino chopy. Lagry o kerych Pan spekuluje bouy najczynsciyj mauymi ogrodzonymi drutym kolczasty, i miauy ilos’c’ robotnikow miyndzy 100 a 400. Pilnowane te lagry bouy przez policja porzondkowo z ramiynia SS. Zarzond lagru to starszyzna zydowsko. Wynagrodzynie bouo w wiynkszosci kerowane do „organizacji” Schmelt, czyns’c’ boua przeznaczano na zakwaterowanie i wyzywiynie roboczyj siouy, a mauo czyns’c’ boua wypuacano tym kerzy byli tom „siuom roboczom”. Przed Zydami przi autobanie robiyli sami Niymcy, po Zydach „ogranizacja” Schmelt miaua do dyspozycji np tzw robotnikow przimusowych z Polski. Czyns’c’ lagrow ale zostaua zlikwidowano. Tukej trzeba ale wogole spomniec’ ize liczba personow podlegajoncych tyj organizacji zmiyniaua sie tak samo jak i liczba lagrow w zaleznos’ci od danyj chwili i polityki. „Organizacja” a wuasciwie Dienststelle Schmelt potym zaczuo byc’ likwidowane a som Schmelt stanou za nadurzycia przed sondym faszystowskim. Jak Pan mo jeszcze jakes’ zapytania to w miara mozliwos’ci postarom sie na konkretne odpedziec’.

      • Coby niy bouo niyporozumiyn’ w zrozumiyniu tematu to dlo niywyznanych w temacie dodom ze we momyncie wybuchu wojny ta autobana w naszyj okolicy juz boua fertk.
        Wszyske podawane informacje som sprawdzone, ale trzeba rozrozniac’ czi godomy konkretnie o tym lagrze, czi o wiynkszyj ilos’ci lagrow, no i oczywiscie o jakim odcinku czasowym konkretnie sie spomino. Sytuacja zmiyniaua sie ciongle i couki czas trzeba to brac’ pod uwaga. Tukej niy idzie generalizowac’ – przikuad juz podaja. Bou czas kedy we lagrach „organizacji Schmelt” (a bouy one niy ino wele autobany!) Zydzi zoriyntowali sie ze som we uprzywilejowanyj sytuacji i w zwionzu z tym pisali w listach (korespondncja boua dozwolono do rodzin i miyndzy lagrami) do innych coby sie sami zguaszali do tych lagrow Schmelt’a a bydom w pewnym synsie ustrzezyni np przed deportacjom do rygorystycznych i niysuawnych innych obozow. To tak ino dlo uzmysuowiynia zuozonos’ci tematu i problymu. Pana spekulacje o ilosci i gynstos’ci tych lagrow wele autobany som dlatego richtik ino spekulacjami.

  6. Dziękuję Panu uprzejmie za poświęcony czas.

    Ma Pan oczywiście rację, ale to o czym Pan (także do tej pory) napisał już wiem. Szukam informacji do tej pory w tym temacie nieznanych lub znanych bardzo małej grupie ludzi. Pan Jabłoński dotarł (przykładowo) do jednej z takich osób dysponujących taką wiedzą i – jako osoba związana z regionem – może będzie zechciał temat rozwinąć. Dlatego jeśli to możliwe – proszę p. Mariana Jabłońskiego o kontakt mailowy w tej sprawie.

    • Chyba nasze teksty sie minouy czasowo – prosza wybaczyc’ ale jest to niy do unikniyncia tukej. Spisy obozow istniejom i wystarczy ino sprawdzic kere znich i kedy bouy przi omawianym odcinku autobany. Jezeli mo Pan inkszo wiedza to z ciekawosciom to tysz przeczytom i przeanalizuja=porownom z moimi wiadomosciami.

      Dziynkuja za odpowiedz’

      • Chyba jednak nie. Autobana GLIWICE-KRAKÓW nidgy nie była „fertig” i nigdy przy jej budowie nie pracowali Niemcy. Co innego jeśli chodzi o autobanę GLIWICE-WROCŁAW i z Pana wypowiedzi cały czas widać iż chodzi Panu właśnie o nią. To dwie różne autobany biegnące w dwóch różnych kierunkach.

          • To w takim razie jeszcze raz – obok „waszej” starej autobany z tankstelą (która była fertik) w latach 1940-42 budowano drugą i zupełnie inną autobanę – DO KRAKOWA. Omijała (bo była w budowie) cały GOP od południa i nigdy nie była fertik. Nie ma jej na żadnej liście „w internecie”, ani większości map.

  7. Prosza sie niy gniywac’, niy mom Pana zamiaru urazac’ – jak Pan to tak odebrou to Bardzo Przepraszom. Oczywiscie ze pomimo zmiany polityki w czasie o kerym Pan spomino bouy plany downiyjsze dalyj kontynuowane przez tzw III Rzesza, ale to Pan na zicher wiy. Czasami jest ajnfach tak ze powinno sie wiyncyj zdan’ wymiynic zeby sie lepiyj zrozumiec’ … . Proponuja niy wymiyniac’ sie stwierdzyniami ogulnikowymi a konkretami = wtedy dysputa staje sie rzeczowo i ciekawszo.

    • W artykule jest przecież mowa o autobanie do Krakowa:

      cyt.: „I tu ciekawostka – nie chodzi o znany nam jej fragment w okolicach Łabęd, Starych Gliwic i Szobiszowic. Chodzi o planowany przez Niemców przebieg tej autostrady biegnący z Kleszczowa, dalej między Kozłowem i Łanami Wielkimi, przy Ostropie i dalej na wschód w stronę Krakowa. Coś to Państwu przypomina? Oczywiście, że tak! To przebieg obecnej autostrady A4!”

      No więc moje wypowiedzi tutaj odnoszą się do tego jego fragmentu. Nawet próbowalem przecież doprecyzować czy na pewno piszemy (Pan i ja) o tym samym ? W sumie nie dziwię się bo temat jest mało znany i często nawet „miejscowi” nic o tym nie wiedzą. Ja coś już po prostu o tym wiem, a chcę jeszcze więcej. Pozatym – normalnie sobie gadamy i nawet nie pomyślałem o obrażaniu się – bo niby o co ?

      • OK, jak niyma obrazy to je OK – Dziynkuja za kultura dyskusji.
        Ale jednoczes’nie prosza o ustosunkowanie sie do moich wskazpwek = jezeli Pan niyzno niymieckyj szprachy to prosza odrazu pedziec’ a niyma sprawy … .

        • Nie ma i nie było żadnej obrazy. Nie wiem nawet o co :-).

          Niemiecką „szprachę” trochę znam – bo jak chce się poznawać historię „niemieckich autobanów” na poważnie (jak ja) to jakby wyjścia nie ma. Tu wolałbym jednak „po polsku”.

          To teraz tytułem doprecyzowania – do jakich wskazówek mam się ustosunkować ?

          • Witom piyknie ze wieczora

            Otoz np w samym tytule linku na kery Panu douech (konsek wyzyj) namiary je to ujynte, ale moga dac’ wielokrotnie inksze linki – prosza kuknonc’ sam:

            http://www.strassengeschichte.de/Menueoptionen/Autobahnen/Strecken/strecken.htm

            Dlo tych kerzy niy rozumiom juz tuplikuja „problym” – otorz pomijajonc powojynne rozumiynie w roztomaitych krajach pojyncia „autostrada” zwracom uwaga na okres’lynia zawarte w tym linku. Mys’la ze ktos’ kto we temacie je dos’c’ obeznany poradzi swoje zdanie sam jako kontra w dyskusji precyzyjnie i rzeczowo przedstawic 😉

            To tela (przinajmiyj narazie – bo sprawa cza sztajgerowac’ razym z czasym i „dem Gegner” odpowiednio) odnosnie lat z czasow wojny i „naszyj” gornoslonskyj autobany, usw itd … .

  8. Jeśli dobrze zrozumiałem, to chodzi o wyjaśnienie terminu „autostrada” (?). W bardzo wielkim skrócie wyglądało to tak:

    Autostrada (jak rodzaj bezkolizyjnej drogi szybkiego ruchu ) to wynalazek „made in USA” z początku XX wieku (tam nazwany „Highway”). W Europie pierwsi zastosowali go Włosi – nazwali go „Autostrada”. Potem od włochów wynalazek przejęli Niemcy – po wielu różnych określeniach – w roku 1927 nazwali go ostatecznie „Autobahn”. Potem w Reichu do władzy doszedł Adolf H. i wtedy z „Autobahn” zrobiło się „Reichsautobahn” (państwowe autostrady). Po 1945 r. do teraz obowiązuje określenie „Bundesautobahn”.

    W Polsce na określenie tego typu drogi przyjęto włoski temin „autostrada”.

    • Wszysko sie tym razym zgadzo, a na zakon’czynie dodom ze we linkach kere Panu podouech nasz odcinek autobany mo 32 km i jak to mo do dziaiej miejsce je odpowiednio jako czyns’c’ sieci autoban oznaczony z czasow Adolfa Hitlera odpowiednim numerym zawartym tysz pod podanym linkym. Reasumujonc autobahna o numerze 64 boua 1 wrzes’nia 1939 jako tako w zupeunosci ukon’czono i oddano do uzytku. Jako ciekawotka dodom ze swojego czasu rzond III Rzeszy ze wzglyndu na mauy ruch niy ino na tyj autobanie zezwolou na nich na ruch rowerzystow. Powszechnie godauo sie jako o wielkim projekcie autobana Breslau-Gleiwitz-Krakau a jako mauym autobana Gleiwitz-Beuthen. Jezeli Pana nadal niy wyprowadziouech z buyndu to podaja jeszcze jedyn link.

      https://de.wikipedia.org/wiki/Reichsautobahn

      Prosza sie niy gniywac’ ale niy miou Pan racji w Pana stwierdzyniu ze nasza autobana niy boua ukon’czono. Ona boua ukon’czono ze caukym zaplanowanym piyrwotnie zapleczym a to o czym Pan pisou to inkszo inkszos’c’. Wprowdzie budowa autobanow w III Rzeszy w pewnym okresie oficjalnie zostaua zahamowano, ale pomimo tego prace w pewnym stopniu bouy prowadzone dalyj i tyn tukej oboz je tego przikuadym. Wiela obozow zlikwidowano ale niy wszyske i niy tyn. Trzeba pamiyntac’ o zmianach administracyjnych, bo organizacje Schmelt i Todt to jedna rzecz a drugo rzecz to sprawa nadzoru kery w roztomaitych fazach bou tysz przez roztomaite jednostki, formacje i organizacje sprawowany. Czyms’ nie badanym przez naukowcow je tysz sprawa samorzondu starszyzny zydowwskyj w tych obozach. Dziynkuja za miouo wymiana zdan’ i zycza dalszych sukcesow w badaniu tematu.

      • Ja również dziękuję. Jeszcze tylko tak NA ZAKOŃCZENIE:

        1. Nie gniewam się. Jednak znowu Pan pisze Pan o czymś zupełnie innym. Ja cały czas piszę o nieukończonej autobanie DO KRAKOWA. Biegnącej na południe od obecnej A4.
        2. Autobany nie miały żadnych numerów do roku 1970. Numery w podlinkowanym spisie oznaczają TYLKO numery odcinkow budowy. Przykładowo – 64 = 64 priortytet ważności. Numery te ulegały zmianom.

        Pozdrawiam.

  9. witom przi szlustydniu

    To o czym Pan pisze to co innego niz „naszo” glywicko autobana, ale mogymy i o tym wymiynic wiadomosci. Autobany w III Rzeszy bouy ponumerowane. Odcinki budowy to jedna rzecz a numeracja odcinkow autoban to inno chociosz sie uonczom – musi Pan ino sprawdzic dane historyczne a przekono sie Pan ze podzielone bouy te sztreki(odcinlki) na ukonczone, we budowie, i na czynsciowo ukonczone – – oczywiscie odpowiednio w kozdym odcinku czasowym. Niy kozdy odcinek ukonczony bou identyczny do inkszych (niykere bouy bardziyj a niykere myniyj rozwiniynte). Ta budowa kero Pana interesuje nigdy niy miaua w tym synsie numeru. Na historycznych mapach numeracja odcinkow sieci autoban boua zawarto, ale je tysz faktym ze czynsciowo sie zmiyniaua – to ale wynikauo ino ze stadium posuwania sie prac i oddawania do uzytku poszczegolnych odcinkow. Rozrozniane bouy w tym synsie odcinki kere bouy juz uzytkowane i te kere jeszcze bouy w fazie budowy/projektu. Powiniyn Pan to fachowo okres’lac’ z niymieckego jako „Hauptkostenanschläge” = gdyby Pan to tak ujon to moga w pewnym synsie Panu prziznac’ racja w synsie umownym, bo wynikauo to z planow i wionzauo sie z nimi w synsie i ogolnym i szczeguowym. Mogymy sie tukej abo prywatnie wymiynic materiauami historycznymi a przekono Pan sie ze mom recht (racja). Na poczontek podom Panu namiar na jedna mapka:

    http://schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=1181&pos=0

    • Dlo niymieckojynzycznych czytelnikow sam je wytuplikowane jak to dokuadnie cza rozumiec’ ze tom numeracjom autobanow za czasow III Rezszy:

      http://www.strassengeschichte.de/Menueoptionen/Geschichte/Organisation/RAB-S/rabstr.htm

      I dlo wszyskich „detektywow historii” sam mauy rarytas – mys’la ze Pana Piotra to szczegolnie zainteresuje:

      Verordnungen und Bekanntmachungen der Reichszentralbehörden.
      266. Verordnung
      über die Enteignung für Zwecke der Reichsauto­bahnen. Vom 19. Juni 1941.
      Auf Grund des § 9 des Gesetzes über die Errich­ tung eines Unternehmens „Reichsautobahnen“ vom 27. Juni 1933 (Reichsgesetzbl. II S. 509) in der Fas­ sung des Gesetzes zur Änderung des Gesetzes über die Errichtung eines Unternehmens „Reichsauto­ bahnen“ vom 18. Dezember 1933 (Reichsgesetzbl. I S. 1081) wird
      zum Erwerb der für den Bau einer Teil­ strecke von Klüschau bis zur Grenze des Generalgouvernements bei Alwernia von Teilpünkt 450,0 bis 451,0 der Reichsautobahn Berlin – Breslau – Gleiwitz – Krakau erfor­ derlichen Geländeflächen
      die Enteignung für zulässig erklärt.
      Berlin, den 19. Juni 1941.
      Der Führer und Reichskanzler
      gez. Adolf Hitler. Der Generalinspektor
      für das deutsche Straßenwesen gez. Dr. T o d t.”

      • Znam od dawna i jeszcze mogę podpowiedzieć: Śląska Biblioteka Cyfrowa ma jeszcze 2 rozporządzenia dotyczące tego tematu 🙂 Jedno koryguje to powyższe, drugie ….. nie, nie będe psuł przyjemności poszukiwań.

        • Widza ze w kon’cu natrefiouech na fachowca w temcie – BRAVO!

          Ale z tom numeracjom chyba Pan jednak niy wiedziou;)

          ps

          Oczywiscie ze wszyske digitalne bibliotyki mom juz w mauym palcu – Pan Marian to wiy chyba nojlepiyj.

          Miouech jednak szpas z Panym troszka sie „poprzekamazac'” = wymiynic opinie i zdania.

          Jeszcze roz dziynkuja i winszuja tysz przijymnosci w poszukiwaniach:)

          ps

          pora linkow dlo reszty czytelnikow

          http://3.bp.blogspot.com/-XrT0DBapOqk/ToydxNW_D8I/AAAAAAAALp0/NpSPr_BM8dc/s1600/reichsautobahnnetz_1935.jpg

          http://4.bp.blogspot.com/-E6aRRTUAK7g/Toy_M4t1wnI/AAAAAAAALqA/ocpsKh2bpCY/s1600/reichsautobahnen.png

          • 1. Te mapki też znam ;). Dawniej również myślałem że są to numery autobanów w takim sensie jakie są teraz. Niestety nie są. Już nie będę tłumaczył co to – jest napisane przecież nawet w podlinkowanej mapce drugiej. O numeracji autobanów w sensie takim jak Pan myśli już pisałem – pierwszy raz w Reichu dopiero od 1970 roku. Ja wiem że trudno w to uwierzyć ale takie są fakty.

            2. Podlinkowane wyżej mapki to gazetowa mizeria propagandowa. Znam takich pełno. Co innego gdyby to były plany projektowe.

            3. Krótkie info o „waszej” autobanie Gliwice – Bytom:

            1936.
            Gleiwitz-Hafen – Hindenburg-Nordost (12 km) – 2 pasy
            1938
            Hindenburg-Nordost – Hindenburg Borsigwerk (12km) – 2pasy
            Bischofstahl – Gleiwitz-Hafen (18,6 km) -1 pas
            1942
            Wangschutz-Bischofstal (8 km) – 1 pas

            i na tym cała jej budowa się skończyła.

  10. Gratis jako bonus – urzędowe nazwy węzłów na tym odcinku (od strony Wrocławia):
    1. Bischofstal.
    2. Gleiwitz am Hafen.
    3. Gleiwitz-Ost (z Tankstellą).
    4. Hindenburg-Nord.
    5. Beuten.

    Wszyskiie węzły pełne (wjazd/wyjazd).

    • Odcinek bytomski był „fertig” (chociaż tak naprawdę nie do końca fertig) tylko między tymi węzłami.

      P.S. Wcześniej prawidłowo powinno być: Hindenburg-Nordost – Hindenburg Borsigwerk (1 km) ZAMIAST 12 km.

      • Co do numeracji jeszcze roz. Jedna z nich je oczywiscied niyadykwatno do numeracji orginalnyj. Ta orginalno, jak Pan przeczyto(u) w zamieszczonym przezymie niymieckojynzycznym linku je tom uzywanom downymi czasy. Ta downo numeracja ale boua ino do uzytku wewnyntrznego i w tym synsie boua piyrszom „urzyndowom” numeracjom autobanow w Niymcach.

        • Nie. Ta numeracja służyła tylko i wyłącznie do ewidencji kosztorysowej programu budowy autobanów. W ten sposoob decydowano m.in. o kolejności dostaw materialów budowlanych dla poszczególnych odcinków. I tak – w 1940 r. „wasza” autobana miała 29 miejsce w kolejce dostaw, aby rok poźniej spaść na 63 (odcinek Gliwice-Wrocław) & 64 (odcinek Gliwice-Bytom). Verstehen ?

          • Jeszcze tylko dodam – jeśłi jakaś droga ma nadany oficjalny numer urzędowo podaje się go na znakach. Przed wojną w reichu na żadnym znaku przy jakiejkolwiek autobanie żadnego numeru NIE MA. Także – na znakach kierujących na konkretne autobany. Takie numery posiadały tylko żółte drogowskazy dotyczące dróg państwowych (Reichstrasse). Odsyłam do historiii znaków drogowych: https://de.wikipedia.org/wiki/Bildtafel_der_Verkehrszeichen_im_Deutschen_Reich_von_1934_bis_1938

          • To jo godom „niy”, ta urzyndowo numeracja boua ino do urzytku wewnyntrznego, ale pochodzioua piyrwotnie z tzw ewidyncji kosztorysowyj (pisouech o tym juz wyzyj i dowouem link jako dowod).
            Zresztow wyjas’niouech to juz w powyzszych wszkryfninciach i dowouech na to linki – wprowdzie niymieckojynzyczne, ale chciouech jak nojblizyj prginau Panu przedstawic’. Musi Pan tysz uwazac’ z tymi numeracjami bo czns’c’ z nich (jedyn link przeca podowouech!) je stworzono przez badaczy tematu duzo, duzo pozniyj. to w sumie moze prowadic’ do buyndow. Z resztom mo Pan w ostatnich dwoch wszkryfniynciach wedog mie recht.

  11. Na nic nie muszę uważać – sięgnąłem po prostu do odpowiednich ustaw StVO.

    Numeracja autobanów wzięła się z numeracji dróg krajowych. Przyjętej i uchwalonej urzędowo aby była OBOWIĄZUJĄCA NA DROGACH PUBLICZNYCH. Wzory znaków drogowych również uchwala się urzędowo.

    17 stycznia 1932 wprowadzono w Niemczech obecnie obowiązujący system numeracji. Cyframi od 1 do 9 oznakowano drogi przecinające kraj we wszystkich kierunkach, tworząc w ten sposób siatkę podstawową. Numery dwu i trzy cyfrowe nadawano systematycznie od południa na północ a następnie z zachodu na wschód. Pierwszy etap numeracji zakończono na numerze 138. W 1934 wyodrębniono drogi przebiegające przez teren całej Rzeszy, znakując je po raz pierwszy żółtą tabliczką i dodając literę R przed numerem. W latach 1934 – 1937, w drugim etapie, ponumerowano drogi numerami od 139 do 327 tym razem ze wschodu na zachód. Numery 328 do 432 przyznawano w okresie od 1938 roku do końca wojny.

    Potem ten system numeracji przeniesiono na autobany. Od 1970 roku.

    • To som fakty ogolnie znane, ale niy o tym boua godka. niyszkodzi, bo nawet tego niy wszyscy wiedzom, a wiedzy jak wiadomo nigdy dosyc’. Co do „uwazania” to zwrociouech ino grzecznie uwaga bo to moze wprowadzac’ w buond. Natomiast zwrot „Verstehen?” w tym przipadku brzmi jak niygrzecznie urzyty, ale rozumia ze niyzno Pan wystarczajonco niymieckyj szprachy i niy bouo to zamierzone w synsie niygrzecznos’ci.
      Chyba czas naprowdy jednak skon’czyc’ ta wymiana zdan’.

      Dziynkuja za wymiana poglondow i wiadomos’ci.

  12. Dziwny to doprawdy odcinek „Detektywa”. Takie trochę pomieszanie z poplątaniem z aktualnie obowiązującą „nutką historyczną” i narzuconym trendem „prawidłowej interpretacji”. I nie chodzi tutaj o szczegóły historii budowy niemieckich autostrad czy też „precyzyjne” określenie, kto je dokładnie budował, bo to wiadomo, nawet jeśli nie wiadomo w „sensie ilościowym ofiar”. Wiadomo, że budowali je i robotnicy niemieccy i jeńcy wojenni i przedstawiciele różnych narodowości podbitych przez III Rzeszę. Wiadomo, że ginęli w obozach dla potrzeb tych budów utworzonych z głodu i wycieńczenia, i nieludzkich warunków tam panujących, a na pewno też i zastrzelonych z różnych powodów. Wszystko to wiadomo i od samego początku, i nie ma najmniejszej potrzeby faktów tych „odkurzać”, a ściślej mówiąc „relatywizować” wg aktualnie obowiązującego trendu, „relatywizować” podkreślam, pomimo, że jak sam Pan pisze, zajmowali się tym fragmentem historii tylko „lokalni pasjonaci i media” a nie „zawodowcy”. Nie rozumiem dlaczego niby ( o czym Pan dalej pisze) „informacje Edmunda Całki – pisane w latach gomułkowskich mogą przecież zawierać propagandowe, nierzetelne treści”. Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego te informacje miałyby „takie treści zawierać”, a współczesne byłyby od nich uwolnione. Nie wiem, a ściślej mówiąc wątpię w „wiarygodność” tych współczesnych i mam na to liczne dowody. Nie miejsce tu jednakże na ich przytaczanie, a pewnie szczególnie tutaj. Zauważyłem jednocześnie, że przy próbie zachowania „swoistego obiektywizmu” wpisuje się Pan w obowiązującą od roku bodaj tendencję do tejże „relatywizacji” pobłogosławionej przez co najmniej dyskusyjną ustawę. Ustawę, która fakty historyczne stara się „po nowemu” przedstawiać i mącić. Pisze Pan „trzeba ustalić tekst nowej tablicy na mogile kresowian” – o jakiej „mogile kresowian” Pan mówi, bo chyba nie ofiar z obozów spod Reichsautobahn Breslau-Gleiwitz. Tam „kresowian” nie było. Mianem „kresowian” bowiem określało się i nadal powinno określać w zasadzie wyłącznie osoby (Polaków), które przybyły tu w ramach przesiedleń pod koniec i po II wojnie światowej. Nie ma zatem najmniejszego powodu by wprowadzać w to pojęcie bałagan i nadawać mu „nowego znaczenia”. Nie wiem zresztą, czy sami „kresowianie” (a mam z Nimi wiele kontaktów) byliby „zachwyceni” takim „nowym” ich rozumieniem. W tych obozach byli (oprócz innych) ludzie ze „wschodu” (i to nie tylko Polacy) podbitego przez III Rzeszę i których nazywanie „kresowianami” w dotychczasowym rozumieniu jest nieporozumieniem lub świadomym nadużyciem.
    Końcówka Pańskiego artykułu jest po prostu żenująca i chyba przez Pana zupełnie nieprzemyślana. Pozwolę sobie ją przytoczyć, bo chyba warto : „A może pozostawić tę istniejącą i zamontować drugą wyjaśniającą? A sierp i młot zamalować lub sam postument obciąć do połowy ? Nie bardzo on tu teraz pasuje gdyż niesie na sobie zakazany urzędowo symbol uznany za totalitarny” – pięknie, doprawdy pięknie, tylko, że „tę lekcję” już kiedyś braliśmy, gdy na podstawie innych ustaw i zarządzeń i w „innym okresie” „patriotyczni Polacy (tylko błagam niech ich Pan nie nazywa komunistami)” za pomocą młotków i dłut skuwali ambitnie niemieckie napisy na grobach właśnie, na pomnikach a nawet na ołtarzach, gdy je „zamalowywano”, a nawet „postumenty obcinano do połowy” czy wręcz burzono je. Czyżby marzyły się Panu tamte czasy, bo ja, w kontekście obecnych trendów, nie widzę różnicy między tamtymi a obecnymi. Pisze Pan dalej: „…więc pomnik z sierpem i młotem na grobie m.in. kresowian jest tu nie na miejscu” – pewnie tak by było gdyby to był tylko grób czy groby „kresowian” były, ale tak nie jest, o czym wyżej wspominałem, a ponadto jeńcy radzieccy też tam leżą – więc … niech Pan sobie sam odpowie. Kończy Pan swoją wypowiedź: „A może po prostu przenieść cały pomnik wraz z nieformalnym cmentarzem wojennym z Kozłowa na teren formalnego cmentarza żołnierzy radzieckich przy ul. Sobieskiego w Gliwicach?” Piękny pomysł, tylko klaskać – proszę pomyśleć, co by było gdyby takie pomysły wpadły do głowy władzom Ukrainy, Białorusi czy Litwy, a nawet Niemcom, by nasze groby, tez przecie rozrzucone i niekoniecznie „prawomyślne dla Nich” a może i „nieformalne” przenieść na jakąś kupę ale za to „formalną”. Na szczęście im to do głowy nie przyjdzie, a jednocześnie szkoda i wstyd, że nam się takie pomysły we łbach lęgną, widocznie mamy to we krwi.
    Proszę mi wybaczyć ton tego mojego postu do tego Pańskiego artykułu, ale wierzę, że więcej nie będę miał więcej okazji by w ten sposób się wypowiadać, już chociażby dlatego, że to moja ostatnia już wypowiedź tutaj i ostatni mój głos w stosunku do Pana opracowań. Życzę powodzenia.

  13. Bardzo dziękuję za ten komentarz – wraz z innymi które otrzymałem, jest on dobitnym sygnałem że sprawa pamięci o przeszłości jest niezwykle skomplikowana. Moje pomysły dotyczące przyszłości pomnika i nieformalnego cmentarza mają tylko wzbudzić dalszą dyskusję, dalsze pomysły i sugestie dla władnych tym światem. Proszę Pana – jeśli wszyscy się zamkniemy na kłódkę i nikt nie będzie pyskował, któregoś dnia przyjedzie tam do lasu spychacz i pamięć wyrówna. Dlatego jeszcze raz dziękuję za Pański głos w sprawie.
    I niech Pan dalej pisze, bo Gleiwitzer 49 jest znany z konkretnych postów. Pozdrawiam Marian Jabłoński
    =M===============

  14. Odpowiadając Gleiwitzerowi49 i p. Marianowi – Obaj macie rację.
    W Helsinkach do dziś dumnie stoi pomnik cara zaborcy, – BO TAKA BYŁA HISTORIA Finlandii.
    Wymazywanie pomników to poniekąd wymazywanie historii. Czy należy to robić? Czy da się wymazać wszystko, co wiąże się z czterdziestopięcioletnią historią kraju i narodu? Czy wszystko co stało się pod rządami „komunistów” (specjalnie piszę w cudzysłowie) należy potępić w czambuł i zapomnieć? Czy wszystko było wtedy złe? Czy należy wyburzyć „gierkówkę”, bo wszyscy ją znają pod taką nazwą?
    Historia nigdy nie może być obiektywna. Już średniowieczni kronikarze pisali przychylnie o tych królach, których lubili, a zdecydowanie niepochlebnie o tych, na których mieli z górki.
    Całą tzw. „dekomunizację” mam za chichot komuny zza grobu. Bo dzisiejsi politycy wyrzynają się wzajemnie właśnie na podstawie dokumentów, spreparowanych (?) przez ową komunę. Czy wolno traktować wszystko czarno-biało? Czy Zientek był tylko przedstawicielem komunistycznej totalitarnej tyranii, czy może jednak też zapobiegliwym gospodarzem, który musiał się wpasować i funkcjonować w takiej a nie innej rzeczywistości, ale jednak coś tu na Śląsku zbudował, a nie tylko burzył? Czy Gierek był tylko pierwszym sekretarzem znienawidzonej partii, czy może też wizjonerem, który znając Zachód ze swojej młodości, chciał go Polakom w ramach swoich możliwości i poniekąd skrępowanych rąk przybliżyć?

    Takich pytań można stawiać mnóstwo. I zapewne inaczej na nie będą odpowiadać ci, których ta komuna zgnębiła, a inaczej ci, którzy nie mieli nadziei, by z nią walczyć, ale po prostu próbowali budować Ojczyznę w takich ramach i czasach, w jakich przyszło im żyć.
    Czy ul. Wieczorka gloryfikuje komunę? Czy powinniśmy mieć w Gliwicach osiedle Waryńskiego? Signum temporis. Odpowiedzi proste nie są i nie będą.
    Jeśli już zmieniać, to na pewno nie z jednego koniunkturalizmu w drugi. Bo niech ta obecna ustawa będzie jak memento – następni zawsze mogą przyjść i Was też „zdekomunizować”…

    • Witom

      Moim zdaniym:

      Zalezy co kto rozumi pod pojynciym dekomunizacji. Osobis’cie uwazom ze niy idzie pozostac’ z czystym sumiyniym widzonc jak downe „myndy spoueczne ” komunisty z dawnych czasow, dzisiej dalyj czimiom sie stoukow. To jest wstrtyntne i niyuczciwe w stosunku do tych kerzy byli ofiarami tego okropnego systymu. Co do tego pomnika to jeszcze roz powtarzom – tam lezy wiyncyj narodowos’ci roztomaitego wyznania. Tyn wstryntny komunizm, kerego przedstawicieli je np we wuadzach Glywic jeszcze tysz dosyc’, je winny ze na pomiku tych ofiar systymow totalitarnych /faszyzmu i komunizmu) wisi tyn sierp i muot, i je dalyj symbolym zniywarzania, braku szacunku i ublizo ciauom ludzi tam pochowanych. niyjedna z ofiar lezonco pod tym pomnikym z pewnosciom niynawidzioua tyn symbol na ich grobie umieszczony przez komunistow. To jest smutne … . czi dlo gliwiczan symbol swastyki bou by do zaakceptowania? Chyba niy. IO tak samo powinno byc’ z tym symbolym. Juz roz pisouech ze groby cza otaczyc’ szaunkym, ale niy powinno sie ich wykozystywac’ dlo propagowania jakis’ ideologii. Z drugyj strony wiym ze ta dekomunizacja wiela niy do, bo za duzo we tym mies’cie ludzi zywi dalyj jeszcze syntymynt podobny do syntymyntu downego spoueczyn’stwa DDR. Wstyd i nic wiyncyj … .

  15. Mam TYLKO pytanie do Pana M. Jabłońskiego w sprawie tego fragmentu:

    „I tu ciekawostka – nie chodzi o znany nam jej fragment w okolicach Łabęd, Starych Gliwic i Szobiszowic. Chodzi o planowany przez Niemców przebieg tej autostrady biegnący z Kleszczowa, dalej między Kozłowem i Łanami Wielkimi, przy Ostropie i dalej na wschód w stronę Krakowa. Coś to Państwu przypomina? Oczywiście, że tak! To przebieg obecnej autostrady A4!”.

    Czy wie Pan coś więcej w temacie RAB Gliwice-Kraków ?

    • Mój „głos z zewnątrz” w sprawie tego miejsca pamięci – przenieść wszystkie te ofiary II wojny w jedno godniejsze miejsce bez przysłowiowego „zaglądania im w papiery”. Zrobić dla NICH zupełnie nową kwaterę z prostą adnotacją na tablicy w rodzaju: „XXX więźniów obozu pracy w Kozłowie budujących autostradę Gliwice-Kraków w latach 1940-42”. W obliczu śmierci zwykłe ziemskie pojęcia i podziały przestały mieć znaczenie.

    • Przykro mi, ale nigdy nie wchodziłem w szczegóły budowy tej autostrady z prostej przyczyny – moje programy są dla zwykłych ludzi którzy zapewne nie bardzo są ciekawi szczegółów, pozostawiając to naukowcom – historykom. Ważne jest to o czym Panowie wszyscy tu piszecie – o sposobie przeżywania pamięci o minionych latach.
      Polityka rządzi tym światem. Z pokorą trzeba więc chyba to zaakceptować bo nie da się z posad ruszyć bryły świata opartego od wieków na tym samym : na dążeniu do władzy.
      Bardzo mnie ciekawi Wasza opinia o kolejnym Detektywie – będzie o komunistach i socjalistach na ulicach. To jest dopiero temat!
      =M==============

      • Panie Marianie, jo uwazom ize jak sie juz ruszouo ta sprawa to cza sie liczyc’ ze sprawom jyj rozwionzania – tymbardziyj ze poruszo sie i temt „dekomunizacji”. Propozycja Pana Piotra je juzas’ ino spekulacjom bo po piyrsze liczba osob tam pochowanych niy je dokuadnie znano a po druge czasokres kery sie odnosi do istniynia tego obozu je tysz w jego wypowiedzi ino przijyntym bez dokuadnyj wiedzy. dlatego tyn napis bou by za jakis’ czas juzas’ skazany na zmiana. Tukej trzeba unikac’ takich felerow jaki zrobiou i w swoich wypowiedziach np Pan Calka. Grob trzeba uczcic’ odpowiednio jako ludzki a niy jako symbol jakegos
        # systymu itp. Sprawa ulic i ich nazw bydzie ciekawom – wiela ulic juz porakrotnie zmiyniauo miana, i na zicher jeszcze niyroz je zmiyni – uwazom tak bo obserwuja wypowiedzi ludzi we Pana filmach i komyntarzach pod nimi. Niystety niy ma w tych wypowiedziach wiela rozsonndku … .

        ps

        Co do mojego podpisu pod moimi niykerymi wszkryfniynciami to niystety zostouech do tego zmuszony = coniykere moje wszkryfniyncia niy pokazujom sie tak jak normalnie sie to powinno dziac’. Reszta prosza se juz dopowiedziec’, bo zapytania do redakcji w tym synsie skerowane wielokrotnie pozostauy niystety bez odpowiedzi.

  16. 1. Mniei chodziło jedynie o to aby do problemu tego miejsca pamięci podejść tak zwyczajnie po ludzku –  bez politycznego zadęcia. Natomiast ewentualnej formalnej ekshumacji i tak będą towarzyszyły (a przynajmniej powinny) stosowne badania rodzaju wszelakiego. Jedno pozostanie na pewno bez zmian – te ofiary pozostaną bezimienne a ich liczba – przybliżona. Ważne jest tylko to aby pamięć o nich nie uległa zatarciu. Przynajmniej tyle można dla NICH zrobić teraz. Jednak niech leżą godnie przynajmniej w poświęconej ziemi, a nie w dole na padlinę i śmieci (co wynika z artykułu). Dylematy związane z tym co widać „na wierzchu” to tylko takie pobieżne załatwienie sprawy. Natomiast polewanie tego wszystkiego politycznym sosem – tak zwyczajnie po ludzku – jest zupełnie nie na miejscu. Moim zdaniem należy zrobić to raz a dobrze, zamiast bawić się w jakieś ersatze i półśodki.

    2. Do p. Jabłońskiego

    Dziękuję za odpowiedź, ale ….. trochę jej nie rozumiem. Zadaniem roegionalistów i pasjonatów historii lokalnej właśnie jest takie przybliżanie histori regionu zwykłym ludziom aby była ona jak najpełniesza i zrozumiała . Ciekawie skadinąd zrealizowany temat Górnośląskiej Kolei Wąskotorowej jest dowodem na to, że mimo tychże szczegółów i niuansów (jakich w nim jest pelno) – jednak można i da się, oraz jak ważne jest toaby go wogóle opowiedzieć. No ale OK – rozumiem. Nie, to nie – szkoda – ale mówi się trudno.

    Pozdrawiam.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko