To już piąty atak na ratownika w rejonie Gliwic! Agresor trafił do „psychiatryka” a ratownicy do szpitala

Wieczorem 20 września, karetka pogotowia ratunkowego została wezwana przez policję do awanturującego się, pijanego 50-latka, o którym wiadomo było, że jest cukrzykiem, a także chorym psychicznie.

– Na miejsce stawił się zespół – ratownik i ratowniczka. Pacjent był względnie spokojny. Okazało się, że ma m.in. podwyższony poziom cukru i ciśnienie 240. W takiej sytuacji kwalifikował się bardziej na internę niż na oddział psychiatryczny – relacjonuje dr Michał Świerszcz, kierownik Rejonu Operacyjnego Gliwice Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.

Początkowo interwencja pogotowia przebiegała wzorcowo. Pacjent uspokoił się, przyjął leki podane przez ratowników i z własnej woli wsiadł do karetki. Ta ruszyła w kierunku szpitala i pacjent przestał być spokojny. Zapragnął wysiąść z karetki. Ratowniczka chciała mu to wyperswadować, ale to nie trafiało do mężczyzny. Gdy stanęła na drodze uciekiniera, ten ją kopnął. Po drodze uszkodził służbowego tableta, otworzył drzwi karetki i uciekł. W pogoń za agresorem rzucił się kierowca-ratownik, ale silny cios uciekiniera zatrzymał pościg. Powiadomiona policja po paru minutach zatrzymała 50-latka. Awanturnikiem zajęli się psychiatrzy, a pobitymi ratownikami – lekarze ze Szpitala Miejskiego w Gliwicach.

W tym roku, tylko w rejonie gliwickim naruszono nietykalność ratowników pięciokrotnie. Przy okazji tego zajścia z 20 września przedstawiciele Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, ale i policja, przypominają Art. 222 kodeksu karnego, który stanowi o tym, że każda osoba wykonująca medyczne czynności ratunkowe podlega ochronie prawnej jak funkcjonariusz publiczny. Zgodnie z prawem za atak na ratownika medycznego grozi taka sama kara, jak za napaść na policjanta: grzywna, areszt lub więzienie, nawet do trzech lat.

Wiadomości Gliwice 21 września:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko