Kanał Kłodnicki w Gliwicach

Rewolucja przemysłowa w Europie w końcu XVIII wieku wymusiła potrzebę odnalezienia nowych złóż surowców, a zwłaszcza węgla energetycznego. Pokłady węgla odkryte na Górnym Śląsku około roku 1790 stały się więc łakomym kąskiem dla rozwijającego się przemysłu Niemiec. Należało teraz opracować projekt przetransportowania tego surowca w głąb kraju.

Początkowo chciano wykorzystać w tym celu koryto Kłodnicy, ale szybko z tego pomysłu zrezygnowano, Kłodnica jest bowiem rzeką a raczej rzeczką, o bardzo bystrym nieobliczalnym nurcie, a ponadto jest stosunkowo płytka i pierwotny przebieg to w zasadzie same meandry, zakola i odnogi.

Pruski minister hr. A. von Hoym, po sugestiach swojego zwierzchnika min. Armina, zdecydował o zaprojektowaniu kanału wodnego łączącego Górny Śląsk poprzez Odrę z ówczesnymi Prusami. Zlecił więc w 1788 r. nadinspektorowi grobli i wałów w Brzegu W. Geschkemu opracowanie projektu takiej inwestycji. Przedłożono go królowi Prus Fryderykowi Wilhelmowi II do zatwierdzenia i w 1792 roku rozpoczęto prace budowlane.
Hoym nie krył wcale, że głównym celem tej inwestycji jest dostarczenie taniego węgla oraz tanich produktów ze Śląska do Berlina.

Kanał Kłodnicki i jego otoczenie na archiwalnych zdjęciach (archwium prywatne Mariana Jabłońskiego):

Jednak największą rolę w rozbudowie gliwicko-zabrzańskiego przemysłu spełnił hr. Fryderyk Reden, królewski nadradca finansów i zwierzchnik Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu. On to bowiem połączył fakt odkrycia złóż węgla w Zabrzu w 1795 roku z planowanym Kanałem Kłodnickim. Wymyślił, że oprócz węgla tak potrzebnego Prusom, kanałem można transportować gotowe wyroby hutnicze wyprodukowane tu, na miejscu, dzięki pokładom węgla, rudy żelaza i obfitości wody rzek Kłodnicy i Bytomki.

Po zaakceptowaniu pomysłu przez króla Prus Fryderyka Wilhelma II rozpoczęto prace projektowe nad budową huty pod Gliwicami. Umiejscowienie jej akurat tutaj, ma związek z rzekami Kłodnicą i Bytomką, które łącząc się nieopodal w jedno koryto zapewniają odpowiednią ilość wody potrzebnej do napędu ówczesnych maszyn hutniczych. Aby nowocześnie zaprojektować całą inwestycję, hr. Reden udał się wraz z inspektorem budowlanym F. Wedingiem do Anglii, która wówczas była pionierem i potentatem hutniczym w Europie. Tu poznali kanały angielskie wraz z pochylniami służącymi do transportu łodzi przy dużych różnicach poziomów bez użycia śluz wodnych.

Angielski budowniczy kanałów i pochylni John Smeaton polecił Redenowi swojego ucznia Johna Baildona, młodego, zdolnego inżyniera pracującego wówczas w hucie „Carron Ironworks” koło Larbert w Szkocji.

Według Smeatona, Baildon był jedynym, który mógłby projektować i nadzorować budowę zakładów i urządzeń potrzebnych do obsługi nowoczesnego hutnictwa śląskiego.

Hrabia Reden dążył do tego, aby Huta Gliwicka była hutą modelową, czerpiącą pomysły z najnowszych zdobyczy angielskiej rewolucji przemysłowej oraz technologii angielskich i szkockich. Olbrzymie znaczenie odgrywał tu transport surowców i gotowych wyrobów. W rolę przewoźnika – Reden zaprzągł barki na kanale, jako najtańszy i rozwiązujący wiele problemów, choć nie zwrócił uwagi na … panujące na Śląsku ostre zimy.

KALENDARIUM – KANAŁ KŁODNICKI

1788 – Projekt Kanału Kłodnickiego
1792 – Rozpoczęcie budowy Kanału Kłodnickiego
1794 – Rozpoczęcie budowy Królewskiej Odlewni Żeliwa w Gliwicach
1806 – Zakończenie budowy Kanału Kłodnickiego
1806 – Początek eksploatacji portu w śródmieściu Gliwic
1806 – Budowa pochylni przy Hucie Gliwickiej
1822 – Oficjalne otwarcie Kanału
1823 – Otwarcie wszystkich 18 śluz Kanału Kłodnickiego
1834 – Koniec eksploatacji Kanału Sztolniowego
1839 – Rozebranie pochylni przy Hucie Gliwickiej
1843 – 1855 – Lata rozkwitu portu i kanału
1870 – 1890 – Kryzys przewozów towarowych kanałem
1894 – Początek pracy parowego ciągnika barek po kanale
1897 – Doprowadzenie kolei wąskotorowej do portu Gliwice (w śródmieściu)
1910 – Likwidacja odnogi kanału prowadzącej z Huty Gliwickiej
1913 – Otwarcie drogi promenadowej nad kanałem
1922 – Osłabienie transportu węgla Kanałem Kłodnickim
1934 – 1941 – Budowa nowego Kanału Gliwickiego

Kanał Kłodnicki przebiegał na całej swojej długości niemal równolegle do rzeki Kłodnicy, w kilku tylko miejscach przecinając ją na zasadach zwykłego skrzyżowania dróg wodnych.
Nie inaczej było w obszarze Gliwic. Kanał tak tu poprowadzono, aby przebiegał obok wszystkich ówczesnych fabryk i zakładów służąc jako tania i sprawna droga wodna w kierunku Wrocławia, co skutkowało dostępem do portów rzecznych w głębi Niemiec.
W pierwszych latach istnienia kanału, tzn. w latach 1806 – 1834, przy transporcie węgla z Zabrza korzystano z dwóch pochylni zlokalizowanych tuż przy skrzyżowaniu kanału z Bytomską, oraz przy Starej Hucie Gliwickiej. Pochylnie ta umożliwiały pokonanie sporej różnicy poziomów między kanałem tzw. Sztolniowym a Kłodnickim.

Kiedy z przyczyn ekonomicznych zlikwidowano w 1834 roku Kanał Sztolniowy, niepotrzebna też stała się pochylnia przy hucie. Rozebrano ją więc kilka lat później jak również istniejący tu mały port przeładunkowy.

Gliwicki odcinek Kanału Kłodnickiego rozpoczynał się więc przy starej Hucie Gliwickiej, z której specjalną odnogą odpływały barki z gotowymi jej wyrobami. Odnoga ta miała swój początek wewnątrz jednego z budynków huty służącego jako zadaszony port załadunkowy. Budynek ten, kilkakrotnie już przebudowany, istnieje do dziś na terenie GZUT-u.
Dla potrzeb ruchu pieszego nad tą odnogą zbudowano mostek, istniejący jeszcze w latach powojennych. Barki płynąc dalej, mijały niewielki port przeładunkowy w okolicy dzisiejszej ul. św. Katarzyny. Port ten zbudowano dla potrzeb jednego z zakładów Huldschinsky’ego przy ul. Jagiellońskiej, czyli późniejszej Huty 1-go Maja. Możliwe że tu odbywał się przeładunek węgla dla huty, gdyż inne swoje wyroby zakłady transportowały koleją.
W roku 1806 w samym centrum miasta między ul. Dworcową a ul. Zwycięstwa znalazł swe miejsce duży port śródlądowy o wielkim znaczeniu gospodarczym.

Doprowadzona tu w roku 1897 linia kolei wąskotorowej wspomogła znacznie jego działanie. Znajdowały się tu olbrzymie hale magazynowe, warsztaty naprawcze, a przede wszystkim duża bocznica kolejowa, obok której zwykle piętrzyły się usypane kopce węgla, piasku i żwiru. Pracę portu ówcześni gliwiczanie obserwowali z mostu na ul. Zwycięstwa, skąd jak z tarasu widokowego widoczny był cały obszar portowy. Stąd właśnie pochodzi większość zdjęć i widokówek gliwickiego śródmieścia.

Na wielu dawnych pocztówkach można zobaczyć po drugiej stronie ul. Zwycięstwa – tuż przy palmiarni malowniczy mostek łukowy dla pieszych. Tu zaczynała się droga promenadowa prowadząca aż do Starej Huty Gliwickiej i dalej w stronę dzisiejszego Parku Chrobrego.

Różnicę wysokości 49 metrów między Gliwicami a Koźlem pokonano za pomocą aż 18 śluz kanałowych. Kilka pierwszych śluz w kierunku Kożla było murowanych, a pozostałe – drewniane. Początkowo komory śluz posiadały długość 35 m, szerokość 4 m i 0,9 m głębokości, potem zwiększano i długość komór, i ich głębokość, by móc obsługiwać ciężkie barki 60 tonowe.

Od początku swego istnienia, kanał był motorem rozwoju gospodarczego Gliwic. Chociaż w pierwszym etapie, w fazie budowy, wykorzystywano pańszczyźnianych chłopów gliwickich, to potem, gdy kanał wspomagał już rozwój wszystkich fabryk w Gliwicach, zatrudnienie i praca w mieście nie stanowiły problemu. A co za tym idzie – następował gwałtowny rozwój wszystkich sektorów gospodarki miejskiej.

Wody kanału wykorzystywane były nie tylko dla celów transportowych. Okazało się, że spełniały także rolę stawu rybnego. Organizowano liczne zawody wędkarskie, w których złowionymi okazami były ryby wielkich rozmiarów. W 1881 r. złowiono tam 15 kg szczupaka, w 1894 aż 25 kilogramowego, a w 1910 za Gliwicami – 10 kg karpia. Trafiały się również wędkarzom węgorze, liny oraz raki.

Cały odcinek kanału był sukcesywnie wydzierżawiany przez Urząd Dróg Wodnych na cele połowu ryb. Z reguły wydzierżawiano odcinki od śluzy do śluzy na 5 lat. Ryb w kanale było tyle, że opłacało się zatrudniać dzierżawcom strażników do pilnowania swego odcinka przed kłusownikami.

Równie dochodowa była dzierżawa kanału zimą, kiedy zamarzniętą taflę cięto dla potrzeb chłodniczych licznych firm spożywczych. Zamarznięte wody kanału zamieniały się zimą także w lodowiska. Władze miasta wybierały odpowiednie miejsca, które oświetlano i utrzymywano w czystości. Łyżwiarzom zwykle towarzyszyła muzyka.

Przystań kajakówWielką atrakcją dla dawnych gliwiczan były zawody kajakarskie na wodach kanału. Proste jego odcinki oraz brak prądu rzecznego sprzyjały temu sportowi.

Jednak największą i do dziś zachowaną atrakcją kanału była promenada wzdłuż jego brzegów. Pierwsze ścieżki spacerowe wytyczono już w 1828 roku, posadzono wtedy wzdłuż kanału setki drzew.

Trasa promenady wiodła od dzisiejszego Parku Chopina (dawniej Parku Miejskiego) poprzez ulicę Fredry i okolice dawnego portu, przecinała ulicę Dworcową i Częstochowską. Dalej – jedna z odnóg biegła poprzez park przy ul Konarskiego by aleją kasztanową doprowadzić spacerujących do tzw Lasku Westchnień w okolicy dzisiejszej ul Baildona. Stamtąd przez drewniany mostek na Kłodnicy dochodziło się do Parku Chrobrego (dawniej Parku Cesarza Wilhelma), wyposażonego wtedy w kąpielisko i basen żeglarski. Promenada łączyła te dwa parki w jeden wielki kompleks rekreacyjny. Przepiękne granitowe schody z ul. Częstochowskiej zbudowano w roku 1913 właśnie dla potrzeb spacerujących gliwiczan. Okolice Kanału Kłodnickiego były wówczas najpiękniejszymi miejscami w Gliwicach.

Wykorzystując powodzenie promenady nad kanałem wśród gliwiczan, pomysłowi gliwiccy producenci alkoholi wyprodukowali swój wysokoprocentowy szlagier wśród alkoholi, jak piszą w reklamie – rektyfikowany, filtrowany i bez osadu – 35% wódkę „Gleiwitzer Kanal-Waser”.

Rozwijający się gwałtownie przemysł miasta potrzebował nowych, większych i sprawniejszych dróg transportowych. Kanał Kłodnicki nie spełniał już tych warunków. Jego trasa wiodła licznymi zakolami i często krzyżowała się z rzeką Kłodnicą, co w przypadku powodzi skutkowało problemami w żegludze na kanale. Poza tym, transport towarów odbywał się z wyłączeniem okresu zimy, kiedy stosunkowa wąskie koryto szybko zamarzało uniemożliwiając ruch barek.

Rok 1922 i nowe granice polsko-niemieckie znacznie zmniejszyły ilości transportowanego węgla i wyrobów hutniczych, gdyż część tych zakładów znalazła się po stronie polskiej.
Należało dla zwiększenia atrakcyjności takiej drogi wodnej, jaką był kanał, znacznie go unowocześnić. Tym bardziej że Gliwice posiadały już wtedy ogromny węzeł kolejowy i połączenie tych dróg transportu stało się wymogiem nowych czasów. Po blisko 130 latach istnienia Kanału Kłodnickiego władze zdecydowały się więc na budowę nowego zupełnie kanału łączącego Gliwice z Kożlem. Zaczął powstawać Kanał Gliwicki.

Marian Jabłoński 2017

Materiały źródłowe:
– Gliwickie Metamorfozy www.gliwiczanie.pl
– Jacek Schmidt, „Historia problemów wodnych w Gliwicach”, Gliwice 2002
– „Monographien deutscher Städte. Gleiwitz”, Berlin 1925
– Strona internetowa www.kanalgliwicki.net
– Roczniki „Oberschlesien im Bild” 1924-1926
– Roczniki „Heimatblatt” 1960-1980

Rejs Kanałem Gliwickim:

 

9 KOMENTARZE

  1. Panie Marianie, piękne opracowanie – jak zwykle. Dawno nie pisałem ale oglądamy i czytamy Pana programy i stale kibicujemy, bo to pierońsko wartościowy materiał! Jak zwykle kawał dobrej roboty.
    Przy okazji gratulujemy nagrody !!! Pozdrawiamy!

  2. Witom

    szkryfniynte krotko i konkretnie, no i korekt. Jo mozno dodom drobnostka, ize niy ino ryby i raki, ale i muszle, slimoki i gombki suodkowodne bouy w ogromnych ilos’ciach obserwowane we tym tzw „starym kanarze”. Te suodkowodne gombki oblepiauy szlojzy, a z rejonu morza Kaspijskego 200 lot tymu „prziwyndrowane” racicznice zmiynne zasiedlauy mury i kamiynie. Szkoda ze niy dodou sam Pan swojego tekstu kery kedys’ miouech przijymnos’c’ tuplikowac’ frei na s’lonsko godka – mozno Pan to jeszcze mo i bou uprzejmy to sam douonczyc’ (?)

    Pozdrowiom

  3. Witom

    Pan Marian narazie zdecydowou sie tego niy publikowac’, ale jo cos’ mom za to inkszego.
    Ostatni czas opracowywouech do mojego archiwum tematy zwionzane ze duchami, Utopkami i takimi tam roztomaitymi Niymrawami. Przi okazji tego znoduech i jedna krotko geszichta ze czasow przedwojynnych zwionzano ze starym „kanarym”. Bouo to tak:

    Jak Ponboczek wyiepnou ze nieba zbuntowanych aniouow to poslatywali one do piekua tam kaj je wieczny ogyn’, niykere ale slecieli do wody. Te kere wlecieli do wody to sie zmiyniyli we Utopki. We starym „kanarze” (kanale) tysz sie pora z nich znoduo po tym jak zasuli downe koryta naszyj Kuodki na roztomaitych odcinkach (tzw „Dztiko Kuodka” – keryj miano znomy niy ino ze Glywic, ale i ze odcinkow tyj rzeki dalyj richtunk Kandrzyn) no tosz one sie przekludziouy i do tego kanaru”. Utopki kozdy zno, ale niy kozdy wiy ze Utopki majom i cery (corki), kere lubiom niy ino we szlustydniu na wieczor przilazowac’, piyknie obleczone” do ludzi tam kaj praje je fajer i tan’cowanie. Kto je widziou tyn’cowac’ to wiy ze tan’cojom choby dzike abo, jak to sie godo, „poszczelone” – podobno beztoz downo tymu bouo te miano „Wilde Klodnitz” (dziko Kuodka”) bo w tyj okolicy kaj bouo stare koryto Kuodki miyszkaua najstarszo cera od Utopka – ta cera tak podobno tan’cowaua ze wiater od odniyj szatow wylywou aze woda ze naszyj rzeki. Inkszo zas’ cera od Utopka ze starego „kanaru” jeszcze niydowno tymu tan’cowaua na jednym wyselu u szlojzynmajstra wele Laband, ale to juz blank inkszo geszichta. Eli dzisiej we nowym kanale („kanarze”) tysz jeszcze tam jakis’ Utopek rojbruje, a mozno ktos’ widziou tysz na jakims’ glywickim fajerze tan’cowac’ odniego cery … ?

  4. Jedna rzecz je jeszcze wazno w zwionzku ze tom inwestycjom we XVIII wieku. We roku 1788 som krol przijechou do Glywic coby obejzec okolica Kuodki ze wzglyndu na planowano budowa „Kanaru”. Przi tyj okazji juz dauo sie zaobserwowac’ inksze inwestycje w zwionzku z rozwojym miasta , kere ta sprawa projektu prziniosua rozwojowi Glywic (budowa zabudowan’ fabrycznych, rozbudowa domow biydniejszych miyszkan’cow (= sprawa zmiany drewnianych kominow na murowane u biydoty) czi buowa aptyki. Krol zresztom dwa lata pozniyj juzas’ zagos’ciou na naszyj ziymi i osobis’cie interesowou sie rozwojym swoich inwestycji zwionzanyych ze rozwojym we wiyrchnym S’lonsku.

    • Witom

      To tyn kerego Pan wymiyniou we pan’skim tekscie czyli Friedrich Wilhelm II.

      Przijechou on we spomnianym roku 1788 do Glywic przez Rudy. Nasze miasto w tamtych czasach prawie debatowauo na temat wniesiynia opuat dlo przybywajoncych ze Galicji handlyrzy – spominom o tym w zwionzku ze pytaniym kere Pana kedys’ interesowauo odnos’nie jednego ze glywickich placow i handlu kery tam sie odbywou 😉

      ps

      Przi okazji musza sie troszka tysz poprawic’ bo niy jestym se zicher eli on faktycznie drugi roz bou jeszcze we Glywicach = poprawniyj powiniynech bou szkryfnonc’ ize dwa lata pozniyj miou jeszcze roz przebywac’ we Oberschlesie /Wiyrchnym S’lonaku) . prosza mi wybaczyc’ ta niys’cisuos’c’. Z tymi mianami Fryderykow i wilhelmow to pocza richtik dowac’ obacht, bo idzie blank gibko ich pomiyszac’ przez niyuwaga … .

  5. Witom

    Nosz stary „kanar” i stary port to mocka danych kere sie rozniom we zaleznos’ci o jakim gynau czasie by sie opowiadauo. Wszysko sie zmiyniauo tam tak gibko ze dzisiej trudno to nawet w obszerniejszym skrocie opedziec’. W tym synsie duzo faktow we filmie spomnianych tyczy sie roztomaitych czasokresow i niy zowdy jedna rzecz pokrywo sie czasowo ze drugom. Zaczynajonc juz od tzw po polsku Kanału Sztolniowego to juz tam pod ziymiom boua couko siec’ kanauow i systymow przeuadunkowych (inkl. zurawie, spadnie itp) roztomaitych wielkos’ci, a na roztomaitych poziomach wyngel bou kopany, dalyj do uodzi kerowany i najprzod we skrzinie uadowany – skrzinie te zurawiami uadowane bouy na te uodzie a te bouy wodom transportowane na powierzchnia. Tam juzas’ wyngel bou przeuadowywany i czynsc’ grubo boua dalyj we skrziniach na wiynksze uodzie przeuadowywano, a drobnica uopatami przeciepywano. Dalyj szuo to tym tzw Sztolniowym Kanauym juz do Glywic i dalyj do naszego portu. Tyn K.Sztolniowy straciou na znaczyniu bo pokuady wyngla corozki to dalyj szybko sie oddalauy od tyj drogi wodnyj, a poziomy wydobywcze tysz juz robiouy sie problymatyczne. Ku tymu wszyskymu powstaua trasa transportu naziymnego tzw „Kronprinzenstr”(ze richtunk Chorzow do Glywic) no i wkon’cu i zelozno kolyj gibko sie rozkulaua. Z czasym bezto K. Sztolniowy zaczon podupadac’ cauykm i zaczli go likwidowac’. Sam widac’ odniego naziymno czyns’c’ we szyrokim przekroju:

    http://fotopolska.eu/1043364,foto.html?o=b1840&p=1

    Port to przedewszyskim place przeudunkowe kere tysz z czasym zaczuy byc’ niywystarczajonce – np we roku 1919/20 musiou byc’ zrobiony nowy wydajniyjszy port = plac przeuadunkowy dlo wyngla kery sie mianowou „Werner”. Zresztom som stary „kanar” tysz zmiyniou sie, bou poguymbiany itd. Transport na nim tysz miou fazy intynsywne potym juzas’ podupad, i juzas’ osiongnou faza szczytowo, poczym pod koniec nasz stary piykny „kanar” we Glywicach bou wiyncyj miejscym kaj sie spyndzauo na spacyrach wzduz niego sielankowo czas. Co bouo transportowane oprocz wyngla i wyrobow hutniczych to przedewszyskim kruszce take jak np zuzel. Na starym „kanarze” puywauy niy ino barki ciongnione, czi to we obszarze Glywic przez ludzi abo konie, downo tymu bouy one ciongnione i przez parowe holowniki (juz w pouowie XIX wieku) ale i mataczkorze (gornos’lonske flisaki) spuawiali np drzewo.
    Troszka mozno ze downych lot to opisza, bo niy kozdy wiy ze wszysko to miauo swoje reguy, zasady, prawa i normy. Zaczna od tych naszych suawnych mataczkorzy – odnich tratwy ze wionzanych pinow drzew moguy miec’ w sumie niy wiyncyj jak max. 34 m dugos’ci i 3,9 m szyrokos’ci. Godomy sam przikuadowo o danych ze roku 1883go. Wtym czasie wszysko co puywauo na tym „Kanarze” moguo miec’ dugos’c’ max 34,5 m i szyrokos’c’ 3,95 m. Te dane odnoszom sie do normalnego przeciyntnego stanu wody. Inksze stany wody niosuy za sobom inksze przepisy. Wysokos’c’ max barki to bouo 2,9 m (incl. uadunek).A zauadowano barka musiaua minimum 25 cm miec’ jeszcze wysokos’ci burty nad wodom. Maksymalne zanuzynie moguo byc’ 1,4 m. Co je ciekawe to fakt ze niy wolno bouo zaglowac’. W tym synsie zastanowio mie troszka poz’niejsze konsek zdjyncie ze glywickego portu kaj widac’ sroge barki ze masztami zaglow – prosza sam kuknon’c’:

    http://fotopolska.eu/652418,foto.html?o=b1840

    Chyba ze jak Pan Marian podsowo mys’l = to niy som maszty ino zurawie … (?) Niyznom sie na tym, ale to na tamte lata jednak niymo synsu taki zuraw na takyj barce. Przeto je zech se zicher ze te niykere barki jednak miauy maszty i zagle. Ale to by znaczouo ze te barki niy ino na naszym „kanarze” puywauy – abo?
    Dodatkowo znaczy to ze przepisy zeglugi na starym „kanarze” na przeuomie wiekow (XIX i XX) zmiyniouy sie fest a fest.

    Barki kere bouy ciongnione przez konie (abo ludzi) musiauy byc’ 40 metrow od szlojzy juz odczepiane a konie ekstra oddalonom konsek drogom okludzane. Holowniki parowe moguy miec’ do holowania max 2 barki i V=3,5km/h. A jak sie mijauy dwie take barki? Na wonskim odcinku ta kero puynoua w gora musiaua ustympowac’ placu tyj ze przeciwka.
    We porcie tysz bouy zasady. Skuady muasiuy byc’ ogrodzone na 2 metry wysoko, odleguos’c’ od zabudowania boua min. 3 m. Jak bouy zabudowania fabryczne kaj wystympowauo we np produkcji tarcie abo inksze niybezpieczyn’stwa zapalynia/ekspolozji, to ta odleguos’c’ boua juz min 10 m. Bouo jeszcze pouno inkszych przepisow, niy byda ich sam ale wszyskich cytowou. Zresztom i one zmiyniauy sie tak jak wszysko w tamtych downych czasach blank gibko.We pouowie XIX wieku ze Glywic do Koz’la puywauo rocznie miyjwiyncyj 1000 barkow. To ino pora przikuadow wybranych, bo bou to czas tak szybkich zmian ze jak bydziecie za tym sznupac’ to za kozdym razym bydziecie miec’ inksze konsek dane.
    Co do kiouzdawki o keryj spominou we filmie Pan Marian to boua i ona podporzondkowano odpowiednim przepisom i bouo cza za korzystanie z niyj puacic’ – bouy ale wyjontki, np sieroty niy musieli puacic’. Czasy i dnie korzystania ze tego lodowiska tysz bouy okres’lone. Zresztom czas zeglugi na naszym starym „kanarze” tysz bou szczeguowo okres’lony dlo wszyskego co po nim puywauo. Z tym zaniyczyszczyniym wody to tysz boua specjalno rzecz, bo bouy fest rygorystyczne przepisy dlo wszyskich kerzy kozystali ze tyj drogi wodnyj, i np bouo zabronione wylywac’ s’cieki i wciepywac’ belaco do wody. Woda i dno zamulano boua niystety skuli tego ize ze grubow do Bytomki spuywauy wody ze „szlamym” i to sie dostowauo tysz i do kanru swojom drogom. Bou tyn maras/szlam wydobywany ale to ino przi odpowiednich zezwolyniach inspektora i odniego nadzorze. O stan techniczny bouo pieronym dbane, tak bou specjalne przepisy jak sie zblizauo do mostow i do szlojzyow. Przi tym wszyskim i dlo normalnych ludzi bouo myjglich na uodkach popuywac’ tam na wodzie, ale i dlo tego bouy reguy 😉

    Mozno to na razie by tela stykuo

    Pyrsk

    ps

    tuplikorz – słownik

    gynau – dokładnie
    tym razym dom tuplikowanie z waszego na nasze ino nojtrodniejszych wyrazow:
    mocka – dużo
    mataczkorze – śląscy flisacy
    kanar – kanł
    gibko – szybko
    opedziec’ – opowiedzieć
    zowdy – zawsze
    roztomaite – różnorodne
    konsek – odrobina, kawałek
    inksze – inne
    sznupac’ – szperać
    kiouzdawka – ślizgawka – tutaj ale lodowisko!
    skuli tego – spowodu tego
    ize – że
    belaco – cokolwiek
    gruba – kopalnia
    pouno – pełno
    maras/szlam – tutaj osad(y)
    pieronym – bardzo
    myjglich – możliwe
    szlojza – śluza
    je – jest
    richtik – naprawdę
    fest – mocno
    myjglich – możliwe. prawdopodobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko