A jak wyglądały podwórza pierwszych domów? Bez porównania gorzej. Brak jakiejkolwiek kanalizacji ścieków powodował, iż podwórza były stale mokre, pełne błota, brudu i odchodów. Nie ma się tu co oszukiwać – tak żyli nasi przodkowie. Tym bardziej że w zwyczaju było wylewanie wszelkich nieczystości wprost z okna na podwórze czy ulicę. Resztki jedzenia wyrzucane przez okna stawały się pożywieniem kur, kaczek, psów i kotów oraz wszechobecnych szczurów. Dawne miasta były małe obszarowo i zwykle lokowane na wzniesieniach, dlatego łatwo było kształtować ulice tak, by woda z nich ściekała do rzeki, fosy obronnej lub wprost na okoliczne pola. A na ulicę wylewała się woda i brudy właśnie z podwórek. Dopiero kiedy mieszczanie mając dość błota, brudu poszli po rozum do głowy, przywieźli pod dom ze swojego pola zwykłe kamienie, sytuacja się radykalnie zmieniła. Ułożone obok siebie, pozwalały brudom spłynąć na ulicę a ludziom suchą stopą przejść po takim pierwszym kamiennym bruku. Kolejnym etapem cywilizacji podwórek były szamba przydomowe i rynsztoki na ulicach. Dopiero XX wiek przyniósł wszędzie kanalizację miejską wraz z oczyszczalniami ścieków, ale to już zupełnie inna historia.

Niektóre wybrukowane dzisiejsze gliwickie podwórza domów, są do tej pory odbiciem wieku XIX i XX, a można przyjąć, że podobnie wyglądały nawet wiek wcześniej.

Marian Jabłoński