Spacerując dawnymi głównymi ulicami nikt nie zwracał uwagi na pięknie wyoblone krawężniki, na równość granitowych płyt czy dobór poszczególnych kostek. Dziś również nikt nie patrzy pod nogi, najważniejsze by było w miarę równo. Przyzwyczailiśmy się do innego, współczesnego  prostackiego sposobu układania nowej nawierzchni i nikogo nie interesuje czy granit jest strzegomski czy chiński.

Na bruku gliwickich chodników (fot. Marian Jabłoński):

Ale – dla miłośników dobrego smaku w budownictwie drogowym, pozostało jeszcze kilka miejsc których nie popsuto. Aż strach je dla Państwa zlokalizować, by nie podsunąć „złych” myśli współczesnym drogowcom. Proszę obejrzeć może zdjęcia – są tam opisy kierujące na właściwe chodniki. Chodzi o układy pokrycia chodników z wykorzystaniem dużych płyt granitu o wymiarach 1 x 0,5 metra. Było takich chodników sporo w tradycyjnych  Gliwicach, zostało niewiele. W kilku przypadkach ułożono tak duże płyty szlachetnego granitu okalając je kolorową kostką betonową. To tak jakby iść do narzeczonej z oświadczynami, niosąc jej odpustowy pierścionek z tombaku i sztuczne bazarowe kwiaty.

Szczytem piękna chodników są w Gliwicach ich pozostałości  przy ulicach „willowych”. Tam mieszkali przed wojną ludzie majętni, wymagający odpowiedniej oprawy dla swojego domu. Chodzi tu o chodniki z wykorzystaniem małej czarnej kostki bazaltowej. Na zdjęciach łatwo je państwo odszukacie bo się po prostu wyróżniają smakiem wykonania. Zwykle są układane jako dopełnienie dużych cementowych, niezwykle twardych płyt z grysu granitu szarego i czerwonego, rozdzielone liniami białych kostek ceramicznych.

>> Na gliwickim bruku – ulice <<

Bazalt jest pospolitą skałą wulkaniczną, przeważnie koloru czarnego, rzadziej zielonego. W Polsce bazalty występują przede wszystkim w Sudetach i na Śląsku Opolskim – jest tu sporo kamieniołomów tego surowca drogowego. Czy stąpając po czarnych kostkach bazaltu możesz sobie wyobrazić że spacerujesz po … Księżycu ? Misje badawcze programu Apollo wykazały że, widoczne z Ziemi ciemne pola  na Księżycu czyli tzw. morza księżycowe, zbudowane są właśnie z bazaltu. Podobnie jest  na planecie Wenus – misje geologiczne sondy Wenera 13 oraz 14 wykazały że praktycznie cała planeta jest bazaltowa.

Wracając do ziemskich zastosowań, warto wiedzieć że bazalt używany jest jako surowiec do produkowania tzw. leizny kamiennej. Takie wyroby wykonane z przetopionego w temp. 1000-1500 st. C bazaltu mają twardość ok. 8,5 w 10-cio stopniowej skali Mohsa i dlatego są stosowane jako materiały trudnościeralne. Odznaczają się ponadto dużą odpornością na działanie kwasów, dlatego przeważnie leizna kamienna jest stosowana w przemyśle chemicznym. Kolejnym zastosowaniem czarnego bazaltu jest produkcja … wełny mineralnej.

>> Na gliwickim bruku – podwórza domów <<

Wtórnym zastosowaniem kostek granitowych jest wykonywanie z nich obecnie fragmentów zatok autobusowych, murków oporowych a nawet słupków ogrodowych. Nabrzeża Kłodnicy przy mostach są wyłożone tym materiałem a jadąc samochodem granit spotkamy na każdym rondzie drogowym.

Mniej widoczne zastosowanie kostek granitowych w Gliwicach to… bruk dna Kłodnicy, bowiem kiedy na początku  XX wieku regulowano tę rzekę, dno ukształtowano w specjalny sposób używając właśnie kamieni granitowych.

Marian Jabłoński 2017

4 KOMENTARZE

  1. Witom Panie Marianie

    Te granitowe wielke czyns’ci wyuozynia chodnikow pamiyntom jeszcze tysz. Co moga sam dodac’ to mozno fakt ze we roku 1895 wedug uchwauy ze 25 kwietnia musiauy one byc’ sroge w wymiarach minimum 1,5 metra plus kostka granitowo po bokach. Te poutora metra obowionzywauo tysz dalyj we roku 1905. Ewyntualnie dozwolone juz bouo (1895r.) 2metry betonu i odpowiednio reszta tysz kostka. Spad musiou miec’ 2 do 3 procynt. Ta bazaltowo kostka tysz pamiyntom – couki chodnik (z lewyj strony ulicy, jak sie szuo na rynek) we Laband przi korycie starego „kanaru” bou niom wyuozony (to je te koryto kole Niklowni) – inaczyj godajonc to bou chodnik przi tyj ulicy na keryj bou tyn stary towarowy „tramwaj”. A chodniki w tamtych czasach – niy uwierzy Pan, kozdy musiou codziynnie sprzontac’. Chodniki miauy i swoje przepisy = na samym poczontku na gliwickich chodnikach niy wolno bouo np (przi)stowac’ – to brzmi s’miysznie, ale tak bouo na poczontku (rok 1850).
    Tyn temat ulic, chodnikow i placow to niy ino kamiynie. Tukej ciekawe by bouo wymiynic’ z downyj geszichty pora rzeczy kere czyniouy nasze miasto ogrodym. O chmielnikach kozdy wiy, ale kto wiy ze Glywice bouy zmuszone przez wuadze pruske do sadzynia i utrzymywania morwy i chodowli jedwabnikow. Bou sam i nawet jedwab wytwarzany! To miauo tysz swoje przepisy i zasady. Take rzeczy tysz ksztautowauy od najdowniejszych czasow wyglond naszego miasta, a w tym przeca i wyglond placow, ulic i chodnikow. O flancowaniu przi drogach polnych drzew owocowych to ludzie wiedzom, ale o jedwabnikach i morwach przi glywickich ulicach itd jeszcze chyba zodyn niy pisou. Abo?

    ps

    tukej – tutaj
    kere – które
    geszichta – historia
    flancowanie – sadzenie

  2. … no cóż, w Gliwicach pozostała już tylko melancholia wspomnień. Gliwice to nie jest już miasto, w którym kultura wykonania ulic czy chodników miałaby jakieś znaczenie. To nie ta półka. Może lepiej zapomnieć, że kiedyś było inaczej – mniej stresu. Godzi się też zauważyć, o czym nie wszyscy wiedzą, a nawet nie chcą, że kiedy ci lekceważeni obecnie Chińczycy mieli brukowane ulice i drogi, to „w Polsce” chodzono po kolana w błocie i do łba nikomu by nie przyszło, że może być inaczej. W innych „zakątkach Europy” również. Nie ma żadnego znaczenia czy granit, sjenit, dioryt, gabro (kto to dziś potrafi rozróżnić i kto wie kiedy co stosować ?), bazalt pochodzi z chińskich czy strzegomskich kamieniołomów, bo i tam, i tu te same właściwości ma materiał. Chińczycy do dziś produkują wiele rodzajów kostki brukowej o różnym kształcie i sposobie obrobienia płaszczyzn ściernych i co najważniejsze o różnym zastosowaniu. To znakomity materiał – trzeba jednak wiedzieć do czego go stosować i znać technikę układania. Niestety zarówno gliwiccy (nie tylko zresztą gliwiccy) projektanci jak i wykonawcy nie mają o tym zielonego pojęcia a nawet nie chcą mieć. Nieuctwo i zwykła tępota uszlachetnia nas – tak było, tak jest i na pewno tak będzie. „Nowy bruk” gliwickich ulic (Wieczorka, Dolnych i Górnych Wałów a ostatnio i Akademickiej) to dydaktyczne przykłady jak nie należy tego robić i jak Polak potrafi zmarnować znakomity materiał – czyli jak zawsze i jak w tym dowcipie. Z drugiej strony Gliwice to „akademickie miasto”, więc może o to chodziło, by przykłady partactwa, głupoty i zwykłego nieuctwa były „pod ręką”, by na miejscu mieć „dydaktyczne przykłady” wszelkiego rodzaju błędów. Sam z tych przykładów podczas zajęć ze studentami korzystałem obficie a nawet zadowolony z nich byłem, że właśnie „pod ręką” są. Do dziś wdzięczny jestem „gliwickim partaczom” za ułatwienie mi wówczas pracy, naprawdę wdzięczny a i moi młodsi koledzy pewnie też. Chętnie bym wskazał „gliwickim jełopom” co można jeszcze spartaczyć, by rozszerzyć „ofertę dydaktyczną” w procesie kształcenia nowych pokoleń inżynierów. Hałas komunikacyjny na ulicy Wieczorka, Górnych i Dolnych Wałów i innych, dzięki kompletowi błędów w doborze materiału, a przede wszystkim „technice układania” bruku, osiągnął swoje maksimum. Tym, to nawet wstrzemięźliwych Chińczyków w podziw by wprowadzić można. Bo trzeba mieć zaiste wyjątkowy talent, by tak wszystko i dokładnie spartaczyć, by wykazać się taką ignorancją. Poczekamy jeszcze troszkę i będziemy „podziwiać” skutki drgań na kamienicach, będziemy „podziwiać” skutki podniesienia zwierciadła wód gruntowych, w skutek zbyt szczelnych nawierzchni i wiele innych „dziwnych zjawisk”, nieodmiennie towarzyszących głupocie. Pozwolę sobie zacytować wypowiedź Marii Dąbrowskiej, trafnie nasze „talenty” ujmującej: „Ziemie odzyskane dostaliśmy wzorowo i po mistrzowsku zagospodarowane przez Niemców. Jeszcze i dziś wszystko, co tam jest, resztka niemieckiej cywilizacji, tchnie ładem, zamożnością, szczęśliwością ludzi, których nawet podły system hitlerowski nie zdołał uczynić zdeprawowanymi nędzarzami.” i dalej: „A my? Cośmy przynieśli tym ziemiom? Rosyjski brud i smród, polskie bezprzykładne szabrownictwo, zaniedbanie, zdziczenie ogrodów, odłogi, ogonki, biedę, a teraz niemal głód. Boleję nad tym, że to aż tak źle poszło! Taka szansa. Tyle rzeczy naprawdę do wygrania i tak już nie przegrane, ale przesrane! „. No cóż – Polak potrafi, chciałoby się powiedzieć, a tyle jest jeszcze do spieprzenia.
    Do dzieła nieuki, do dzieła …

  3. Zapraszam już teraz na następny piątek – zaprezentujemy ostatni odcinek „Bruku gliwickich ulic”. Będzie o brukowym PRL-u, o przejściach dla pieszych przez ulice itd i muzeum kostek brukowych u jednego z gliwiczan.
    =M===========================

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko