Inwestycja jednak nie doczekała się realizacji, a plac przemianowano na Plac Prezydenta Rzeszy ustawiając na honorowym miejscu pomnik „Robotnika” – prezent dla Gliwic od Oscara Troplowitza, wynalazcy kremu Nivea.

 

 

W roku 1945 „Robotnika” zburzono i ustawiono pomnik Wdzięczności dla Armii Czerwonej od ludności Gliwic. Plac nosił wtedy nazwę Placu Wolności. Niedługo potem miejsce to przemianowano nadając mu nazwę Plac Bohaterów Stalingradu, realizując przy okazji, na bazie zwykłego zbiornika przeciwpożarowego efektowną fontannę. W roku 1990 Pomnik Wdzięczności zburzono, a już osiem lat później ustawiono pomnik marszałka Piłsudskiego. Jednocześnie plac zaczął nosić nową nazwę – plac Marszałka Piłsudskiego. Ozdobą placu w roku 2011 stała się kolejna fontanna.

Plany budowy nowej siedziby magistratu gliwickiego

Gliwice roku 1895 to zaledwie 25 000 mieszkańców, ale wystarczyło 10 lat by ilość ta wzrosła ponad dwukrotnie. Ciągle rosnąca liczba gliwiczan pierwszych lat rozwoju przemysłowego, czyli początku XX wieku spowodowała potrzebę rozbudowy systemu zarządzania miastem. O ile na przełomie wieków XIX i XX władzy wystarczał sam ratusz w rynku, to już około roku 1928 oprócz tych pomieszczeń, magistrat urzędował w 13 innych wynajętych lokalach w mieście. Zaczęto więc myśleć o budowie nowej siedziby dla władz ówczesnych Gleiwitz.

Lokalizacją dla nowego ratusza miał stać się początkowo wolny od zabudowy plac zajmowany potem przez hotel Haus Oberschlesien (obecnie UM Gliwice). Inicjatorem przedsięwzięcia był już w roku 1900 burmistrz miasta Kreidel, ale prace nad pomysłem różnych komisji i radnych przeciągnęły się do roku 1908, by wreszcie kolejny burmistrz – Mentzel rozpisał konkurs na projekt nowego ratusza. Nadeszły aż 123 zgłoszenia konkursowe z których komisja musiała wybrać jeden do realizacji. Przez kilka lat komisje nie mogły dojść do porozumienia i w efekcie kiedy w roku 1914 wybuchła I wojna światowa, sprawa budowy nowego ratusza przestała być priorytetową dla władz Gleiwitz. Koniec wojny, reparacje wojenne Niemiec i późniejszy okres Plebiscytu na Górnym Śląsku nie sprzyjały inwestycji. W końcu, na placu przy Wilhelmstr.( obecna ul Zwycięstwa) zamiast budynku magistratu stanął hotel „Haus Obeschlesien”. Radcą budowlanym był już wtedy znany architekt gliwicki Carl Schabik i to on rozpoczął powtórne starania o budowę nowego ratusza, ale w nowym miejscu – właśnie na terenie dzisiejszego Placu Piłsudskiego (wówczas Königsplatz ). Niestety, kryzys światowy znów pomieszał plany gliwickim budowlanym i tym sposobem – mimo posiadania przez miasto kolejnych projektów, m.in. Carla Schabika, nic na Reichspräsidentenplatz – bo tak się zaczął plac nazywać – nie zbudowano.

Pomnik „Robotnika”

Obecny Plac Piłsudskiego – z różnymi historycznymi nazwami w przeciągu dwóch wieków, stanowił od „zawsze” miejsce patriotycznych manifestacji. Pomniki w tym miejscu też sytuowano rozmaite – najpierw był przedwojenny pomnik „Robotnika”, potem w 1945 roku postawiono tu Pomnik Wdzięczności dla Armii Radzieckiej burząc oczywiście „Robotnika”, w latach wolności po PRL-u ustawiono na cokole marszałka Piłsudskiego burząc oczywiście „ruską gwiazdę” – ale o nich, w dalszej części opracowania.

Oscar Troplowitz, wynalazca kremu Nivea, fundatorem pomnika Robotnika

Najciekawszym historycznie obiektem był tu niewątpliwie mało znany dziś pomnik „Robotnika”. Posąg ten przedstawiał robotnika ( podobno górnika) opartego o wielki młot. Tyle że nie miał symbolizować wspomnianej postaci lecz rzecz w zasadzie trudną do pokazania w kamieniu – przemysł górnośląski. Historia jego powstania wiąże się ze znaną postacią Oskara Troplowitza, wynalazcę kremu Nivea, plastra, pasty do zębów i paru innych drobiazgów farmaceutycznych. Oskar wzrastał w rodzinie Żydów gliwickich i to bardzo zamożnej,posiadającą wtedy znaną winiarnię na rynku. Zamieszkiwali w rejonie skrzyżowania ul Górnych Wałów i Ziemowita gdzie posiadali przy domu sławny w Gliwicach ogród z okazami flory z całego świata. Ojciec naszego wynalazcy – Ludwig po wielu latach pracy w branży budowlanej stał się osobą znaną w Gliwicach i powszechnie szanowaną. Zapewne dla umożliwienia swoim dzieciom lepszego wykształcenia w większym mieście Ludwig przeniósł się z Gliwic do Wrocławia. Tam młody Oskar zapragnął studiować. Studiował najpierw farmację, lecz posłuszny ojcu zajął się praktyką aptekarską w aptece swego wuja Gustawa Mankiewicza w Poznaniu. Zmysł praktyczny kazał mu dodatkowo zająć się studiowaniem filozofii – na pozór bez związku z aptekarstwem, ale trzeba wiedzieć że wówczas na studiach filozoficznych wykładano … chemię i o to chyba Oskarowi chodziło. Za sprawą pieniędzy rodziny wykupił w 1890 w Altonie pod Hamburgiem zakład farmaceutyczny Paula Beiersdorfa. Otoczył się mądrymi ludźmi – dr Unna fachowcem w dziedzinie dermatologii oraz samym Beiersdorfem który już wtedy posiadał patenty na opatrunki. Wiedział czego szukać w życiu i jak to osiągnąć – wykupił bowiem patent Lifschütza na „eucerin” czyli preparat którego brakowało mu do uzyskania właściwej postaci znanego nam kremu Nivea. Dopełnieniem wynalazku kremu kosmetycznego było również mydło o tej nazwie. Ciekawostką z życia Oskara Troplowitza jest jego małżeństwo z własną kuzynką Gertrudą Mankiewicz – trudno to logicznie wyjaśnić choć można domniemywać iż chodziło o … pieniądze. Pozostały bowiem w rodzinie.

Majętna rodzina Troplowitz posiadała w Hamburgu willę i spory ogród do którego rzeźbę Diany – bogini lasów wykonał zaprzyjaźniony artysta Arthur Bock. I tu jest przyczyna dla której tak bardzo rozwinąłem temat zamieszkiwania Troplowitzów w Hamburgu. Oskar – po śmierci swego ojca Ludwiga w 1913 roku odziedziczył spory majątek, który w pewnym stopniu miał być spożytkowany na jakąś formę spłacenia długu wdzięczności Gliwicom, gdzie rozpoczęła się przecież kariera i bogactwo Oskara Troplowitza. Wspomniany Arthur Bock otrzymał zlecenie wykonania pomnika dla Gliwic. Wybrano bardzo ciekawy motyw – przemysł górnośląski, który przecież dominował w Gliwicach i całym regionie. Ponadto był ponadczasowy i całkowicie apolityczny. Bock miał już wprawę w tego typu zamówieniach gdyż jest także autorem 5 sporych figur symbolizujących … wiatr. Artysta zamówienie wykonał i rozpoczęły się w 1915 r prace przy ustawianiu pomnika na wybranym miejscu. Rzeźbiarz wybrał koryto tzw.Dzikiej Kłodnicy tuż przy głównej ulicy Wilhelmstr (obecnie Zwycięstwa) jako najbardziej odpowiednią lokalizację, tym bardziej że pomnik miał stać w wodzie Dzikiej Kłodnicy i być fontanną. Dziś trudno dokładnie określić, gdzie miał stanąć ale po „wizji lokalnej” doszedłem do wniosku że pomnik chciano umieścić na dzisiejszej Alei Przyjaźni przy dawnym Domu Tekstylnym Weichmanna (znamy to miejsce jako powojenna księgarnia zagraniczna czyt. radziecka a potem bank). Niestety wybuchła I wojna światowa i pomnik przezornie schowano w skrzyniach na terenie ówczesnego magazynu budowlanego który mieścił się przy skrzyżowaniu ul Akademickiej i Wrocławskiej – czyli na terenie dzisiejszej Straży Pożarnej. Jeszcze w latach 60-tych stał tam na samym rogu biały budynek z muru pruskiego – tam właśnie przeleżał pomnik „Robotnika” całe 15 lat , bo aż do roku 1930. Nie dane było Oskarowi Troplowitz zobaczyć swego prezentu dla Gliwic, gdyż zmarł na udar mózgu jeszcze w czasie I wojny – w 1918 roku. Z jakiegoś powodu w roku 1930 przypomniano sobie o schowanym pomniku i dokończono jego ustawianie lecz w zupełnie innym miejscu – na Reichspräsident Platz czyli dzisiejszym placu Piłsudskiego, dokładnie na przecięciu osi ulic Powstańców i Wyszyńskiego. Stał tam do początków roku 1945 kiedy Rosjanie ustawili sobie na cokole za skwerem Pomnik Wdzięczności znany jako „Gwiazda Radziecka”. Wtedy podobno doszło do likwidacji pomnika Robotnika przez zakopanie.

Poszukiwanie pomnika Robotnika

Z informacji, które posiadał Kazimierz Bednarski – zmarły już poszukiwacz tajemnic gliwickich pomników, wynika że rozbiórką kierował majster budowlany o nazwisku Glinka. I tu zaczynają się tajemnice Gliwic, albowiem przez te kilkadziesiąt lat pasjonaci historii miasta karmili się wizją odkopania pomnika. Aby tego faktycznie dokonać, musiałem zdobyć zgodę władz na tego typu prace „ziemne”. Dla celów odkopania pomnika, potrzebna najpierw była jednak ekspertyza naukowców mogących zbadać teren za pomocą tzw. georadaru, czyli urządzenia które w sposób nieinwazyjny potrafi „zajrzeć” jak swoistym prześwietleniem rentgenowskim, do wnętrza ziemi. Naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie w ten sposób szukali zaginionych tuneli we wzgórzu w Będzinie, oraz nieznanych krypt w kościołach krakowskich. Sprawą poszukiwań pomnika Robotnika georadarem zainteresowali się także dwaj gliwiccy przedsiębiorcy Piotr Traczewski i Marek Kasperek z gliwickiej firmy zajmującej się m.in. bezwykopowymi technikami prowadzenia pod ziemią rozmaitych instalacji technicznych. Dzięki ich mecenatowi doszło zaraz po świętach Wielkanocy 26 kwietnia 2011 roku do przeprowadzenia badań georadarem terenu hipotetycznego miejsca zakopania pomnika Robotnika. Badania przeprowadził dr. inż. Jerzy Ziętek z Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH w Krakowie.

Niestety badania nie wskazały na jakikolwiek sporej wielkości obiekt pod ziemią na głębokości do 5 metrów. Zbadano georadarem spory obszar wokół dawnej lokalizacji pomnika o wielkości kilkuset m2, ponadto przeszukano fragment nasypu przed dawnym pomnikiem Wdzięczności. I nie odnaleziono zupełnie nic. Wielka szkoda że legenda pomnika Robotnika się tak właśnie skończyła. Ale teraz przynajmniej wiadomo że pomnik nie został zakopany w całości lecz zapewne rozbity na kawałki i albo wywieziony jako gruz, albo znalazł miejsce pod fundamentem pomnika Wdzięczności. Ta druga opcja jest teraz najbardziej prawdopodobna – a co najważniejsze dla pasjonatów historii Gliwic – legenda nadal żyje.

Pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej

Z kart książki Bogusława Tracza „Władza, polityka, społeczeństwo w Gliwicach w latach 1939-1989”:
„Odsłonięcie pomnika odbyło się 29 lipca 1945 roku. Miał formę wysmukłego czworokątnego obelisku zwieńczonego na czerwono pomalowaną gwiazdą. Na wmurowanej pośrodku tablicy, umieszczono napis w języku rosyjskim „Sowiecka Ojczyzna swoim żołnierzom – bohaterom którzy wyzwolili miasto Gliwice”. Na przeciwległej stronie, na podobnej tablicy umieszczono napis także po rosyjsku „ Pomnik został wzniesiony w 1945 roku, staraniem Rady Wojennej 21. Armii 1. Frontu Ukraińskiego”.

Plac Piłsudskiego w Gliwicach – Nowe czasy

Plac nosił wówczas nazwę Placu Wolności. Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej zburzono w roku 1990, kiedy plac nosił już nazwę „Plac Bohaterów Stalingradu”.
Funkcjonowała tu wówczas duża fontanna wykorzystująca potężny basen przeciwpożarowy wokół którego rosły (i rosną nadal), sporej wielkości drzewa. Ich liście każdej jesieni lądowały w wodzie, a potem na sitach pomp fontanny powodując częste awarie systemu pompowego. Znaleziono wtedy najprostszy sposób na usunięcie ciągłych awarii fontanny – po prostu ją zlikwidowano.

W roku 1998 odsłonięto nowy pomnik – Marszałka Piłsudskiego. Dokładnie 11 listopada, w 80. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. Jednocześnie plac zyskał kolejną nazwę – „Plac Marszałka Piłsudskiego”. Ozdobą placu w roku 2011 stała się nowa fontanna – tym razem kolorowa i zupełnie nowoczesna.

Marian Jabłoński 2017

 

 

Plac Piłsudskiego w Gliwicach na przestrzeni lat (fot. M. Jabłoński, archwium prywatne):

3 KOMENTARZE

  1. Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej nie został zburzony, a część jego została przeniesiona na Cmentarz Żołnierzy Radzieckich… przy Placu Grunwaldzkim.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko