Gorzki węgiel

„Niech żyje nam górniczy stan”- to propagandowe hasło towarzyszyło górniczej braci przez cały okres pogrzebanego już na szczęście PRL-u . Użyte tu słowa „ niech żyje”, mają w odniesieniu do górników szczególną wymowę. W żadnej bowiem gałęzi przemysłu nie istnieje tak duże zagrożenie dla życia jak w kopalni.

Zapewne niewielu z Państwa miało okazję zjechać kilkaset metrów niżej w głąb kopalni. Można to przeżyć, chociaż w bardzo bezpieczny sposób choćby w zabytkowej kopalni „Guido” w Zabrzu. Kiedy podczas fotografowania tu chodników, autor zapomniał się i odłączył od grupy, światło zgasło, jakiekolwiek odgłosy wskazujące kierunek zwiedzania kompletnie ucichły – pojawił się strach i panika. Nic nie widzisz i nic nie słyszysz, masz iść w lewo ? W prawo? Ale gdzie jest lewo i prawo jak w całkowitej ciemności obrócisz się kilka razy? Odszukanie grupy i światła trwa raptem minutę, ale pamięta się to zdarzenie do końca życia.

Górnicza śmierć jest wszędzie. Słyszysz jak strop trzeszczy ? Za chwilę tysiące ton twardych i ostrych jak nóż skał przydusi Cię do spągu pozbawiając możliwości oddychania. Nie tak chcesz umrzeć w kopalni? Wybuch metanu czy pyłu węglowego w ciągu sekundy spali Twoje ubranie, skórę i włosy. Zaciągniesz do płuc ze strachu powietrze o temperaturze kilkuset stopni spalające Cię od środka. Też nie tak ma wyglądać śmierć ? Pęka tama wodna i tysiące ton wody w ciągu paru minut wypełnią Twój chodnik aż po strop, powietrze gdzieś znika, topisz się. Nie zdążysz nawet się przeżegnać.„Niech żyje nam górniczy stan”…

Na cmentarzu Centralnym w Gliwicach w kaplicy, umieszczono niegdyś 10 malowideł – cykl „Taniec śmierci” przedwojennego niemieckiego artysty Ericha J. Gottschlicha . Jednym z obrazów była scena, w której przed górnikiem kroczy koścista śmierć. Widać , zawsze postrzegano pracę górnika w powiązaniu ze śmiercią. Trudno powiedzieć, dlaczego po roku 1945 polichromie Gottschlicha zamalowano. Ale są tam pod warstwami farb do dziś.

Górnicy ginęli nie tylko pod zawałem czy w pożarze chodników, ale byli także zabijani. Wszyscy pamiętamy przecież zabitych dziewięciu górników z „Wujka” w imię socjalistycznej ojczyzny. A jak było wcześniej ? Od momentu odkrycia węgla w XIX wieku na Śląsku, stał się on najbardziej poszukiwanym surowcem na świecie. Kto miał to czarne złoto dyktował ceny, rządził w polityce, zatrudniał miliony ludzi. Polityczna walka o czarny Śląsk rozpoczęła się w roku 1921 kiedy światowe mocarstwa –Anglia, Francja, Włochy i USA zabrały się za nowy podział Europy po przegranej przez Niemcy I wojnie światowej. W wyniku ich targów, ogłoszono formalny Plebiscyt wśród ludności Śląska za przynależnością do Polski lub Niemiec.

Prawdziwe jego podziały odbywały się jednak za kulisami wielkiej polityki. Towarzyszyła tej akcji również walka zbrojna Polski i Niemiec we wzajemnych sabotażach. Efektem są trzy powstania śląskie i udział francuskich wojsk rozjemczych w Plebiscycie. Ile wówczas zginęło ludzi? Nie ma dokładnych takich wyliczeń. Politycy mieli tu nie lada problem z drogocennym czarnym Śląskiem. Z jednej strony Francja naciskała na Komisję Międzysojuszniczą by jak najwięcej kopalni trafiło do Polski – wówczas Polacy mogliby więcej pieniędzy przeznaczyć na walkę ze znienawidzoną przez Francję Rosją radziecką, z drugiej strony – przegrane Niemcy, mając więcej śląskich kopalni szybciej spłaciłyby kontrybucję wojenną. Rozwiązaniem stała się granica, poprowadzona przez polityków „palcem po mapie” czyli jakkolwiek – przez podwórka domów, ścisłe dzielnice i środek budynków.

Kolejnym okresem wyzysku śląskich kopalni była II wojna światowa. Wydobycie węgla było dla III Rzeszy sprawą nadrzędną, bowiem węgiel nie służył wyłącznie jako paliwo energetyczne, ale produkowano z niego benzynę syntetyczną, ponadto eksportowano do Szwecji skąd w zamian Niemcy otrzymywali rudę żelaza i stal czyli surowce wyjątkowo strategiczne podczas prowadzenia kolejnej wojny ze światem. Do perfekcji doprowadzili system organizowania pracy przymusowej poprzez deportacje ludności z całej podbitej Europy do śląskiego przemysłu a więc i do kopalń. Z samej tylko Polski wywieziono na Śląsk aż 2,5 miliona osób! W kilkudziesięciu kopalniach sprawą najważniejszą w owym czasie było osiągnięcie jak największego wydobycia przy minimum nakładów. Kiedy w wyniku poboru rodowitych Niemców do Wehrmachtu zaczęło brakować rąk do pracy, sięgnięto po jeńców wojennych oraz więźniów obozu koncentracyjnego KL Auschwitz Birkenau .Przy okazji hitlerowcy mogli swobodnie prowadzić swą akcją „zagłady przez pracę” podbitej ludności. Katastrofalne warunki pracy pod ziemią i w zasadzie brak pożywienia skutkował nieprawdopodobną śmiertelnością tych „przymusowych” górników. Robotników wycieńczonych pracą i głodem selekcjonowano i gazowano w macierzystym obozie w Oświęcimiu a na ich miejsce natychmiast dostarczano nowych więźniów. Obozy koncentracyjne jako ówczesne niemieckie instytucje państwowe, zawierały kontrakty m.in. z kopalniami na „dostawę” robotników przymusowych do pracy pod ziemią . Obóz dostawał około 3-4 marki za dniówkę pracy więźnia-górnika z czego sporą część odprowadzał do skarbu III Rzeszy. Każdego roku budżet Niemiec otrzymywał w ten sposób potężne wpływy z tej obozowej działalności sięgające kilkuset mln marek. Część tych pieniędzy była przeznaczana na utrzymanie obozu i więźniów, lecz z drugiej strony rekompensowano te koszty sprzedażą mienia zamordowanych.

Po roku 1945 władza polska przejmująca śląskie kopalnie musiała natychmiast doprowadzić do dużego wydobycia węgla w kopalniach – który po raz kolejny stał się surowcem strategicznym. Nabór do kopalń zwykłymi sposobami nie przynosił efektu, więc sięgnięto do wypróbowanego sposobu zatrudniania więźniów i jeńców wojennych, czyli w tym przypadku Niemców, Ślązaków oraz wszelkich przeciwników politycznych. Utworzono specjalne wojskowe jednostki górnicze. Za dniówkę pracy więźnia-górnika kopalnia płaciła „wynajmującemu” czyli w tym przypadku Urzędowi Bezpieczeństwa Publicznego. W ten sposób „resocjalizowano” żołnierzy podziemia antykomunistycznego, więźniów polskich obozów poprawczych, całe rodziny antykomunistów, przeciwników politycznych, zwykłych zbrodniarzy i kryminalistów. O skali tych działań niech świadczy fakt iż tylko w okresie dwóch lat 1945-1947 w śląskich kopalniach przymusowo zatrudniono blisko 300.000 osób, z których spora część wyniku tragicznych warunków zmarła lub zginęła podczas pracy.

Gliwickie kopalnie w tych powojennych latach również brały udział w takim procederze.
Lata powojenne charakteryzowały się tu olbrzymią ilością wypadków śmiertelnych, życie nic nie znaczyło – tylko węgiel, węgiel, węgiel. W galerii zdjęć przedstawiamy te smutne wykazy nazwisk i miejsc śmierci. Zachęcam wszystkich do odwiedzenia Izby Tradycji kopalni Sośnica Makoszowy w Gliwicach ( póki jeszcze istnieje). Tu zobaczyć można dokumenty z lat stalinowskiego terroru i wykazy więźniów-górników którzy mieli to nieszczęście zginąć w wypadkach górniczych. Mieli od 17 do 37 lat. Niestety, zdjęcie wykazu nazwisk tych młodych poległych w kopalni chłopaków – prawie dzieci, jest bardzo złe technicznie. Autorowi ręce po prostu zadrżały. Wszystkich oznaczono stanowiskiem „ładowacz-więzień”: Bochenek Jerzy 37 lat, Górecki Wiesław 19 lat, Koźma Bolesław 23 lata, Patalon Stanisław 22 lata, Padewski Stanisław 21 lat, Rojewski Jerzy 22 lata, Wiśniewski Piotr 18 lat, Witkowski Franciszek 17 lat, Wróbliński Ignacy 17 lat, Zalewski Lucjan, 17 lat, Zimoch Jan 17 lat.


W czym tak młody człowiek mógł zawinić władzy ludowej że skazano go na przymusową pracę i śmierć w kopalni? Takich pytań jest wiele, pytań raczej bez odpowiedzi. Nie doczekali się chłopcy żadnej tablicy czy małego choćby pomniczka ze swoimi nazwiskami. Za to w asyście fanfar wszystkich mediów odsłonięto na gliwickim dworcu tablicę ku czci „bohatera” lat powojennych, transportującego do Warszawy pociągami ten węgiel skropiony krwią 17 letnich ładowaczy-więźniów…Postawiono tę osobę w dwuznacznej sytuacji, bez jego wiedzy przecież, ale z niepotrzebnym rozgłosem tamtych tragicznych wydarzeń roku 1945.
Gorzki jest ten twój węgiel Skarbniku, oj gorzki.

Nastał wiek XXI. Jakimś dziwnym sposobem, polski a więc też śląski węgiel przestał być potrzebny. Nie tylko nam ale też sąsiednim krajom, bo go praktycznie u nas nie kupują. Z drugiej strony, węgiel jako podstawowy surowiec energetyczny sprowadzany jest do nas z Rosji i Czech. Nadmiernie rozbudowane „naziemne” struktury kopalniane zżerają cały zysk wypracowany pod ziemią przez umęczonych górników. „Zagraniczny” węgiel stał się więc tańszy. Wg ogólnie dostępnych danych ze światowej giełdy surowców w Amsterdamie z końca listopada 2017 ( wszelkie źródłowe linki do materiałów podajemy na końcu opracowania), węgiel polski eksportujemy (o ile eksportujemy w ogóle) za ok. 91 $ czyli mniej więcej za 326 zł (wg kursu dzisiejszego 3,55 zł za 1 dolara)), kopalnie produkują go w zależności od kaloryczności, frakcji i kopalni w granicach 650-780 zł za frakcję orzech, 590-630 za groszek, 370-600 za miał (wg tabel na końcu opracowania). A na składach węglowych Polacy kupują węgiel do domu za … 800 zł za orzech, 900 zł za ekogroszek. O co tu więc chodzi? Prawdopodobnie o pieniądze. Czy nie jest to tak że kopalnie nie mogąc sprzedać korzystnie węgla za granicą, normalnie „golą” nas z pieniędzy?

A co ze sprawą wypłat rekompensaty po 10 000 zł dla górników za utracone przywileje w okresie rządów poprzedniej ekipy? Co prawda górnicy mają się zrzec pretensji o deputat ( 8 ton górnik, 3 tony emeryt), ale pieniądze dla nich trzeba skądś wziąć. To niebagatelne kwoty bo kolejka samych emerytów po tę kasę to ok. 235.000 osób. Trzeba więc na tę „kiełbasę wyborczą” aż 2 mld 350 mln zł.

Proszę też zauważyć prowadzoną od lat kampanię przeciw tzw. „ niskiej emisji” , a więc dążeniu do zakazu używania węgla jako opału w domowych piecach. Na rzecz oczywiście droższych mediów, np. gazu sprowadzanego głównie z Rosji. A Rosja właśnie teraz szantażuje całą Europę zamknięciem kurków na rurociągach przesyłowych. Zamiast wykorzystać szansę na sprzedaż węgla co robimy? Zamykamy kopalnie! Takim sposobem zamknięto już w 2000 roku kopalnię Gliwice. Aż 10 lat trwała jej budowa i komasowanie pół górniczych przez Wiliama Suermondta i kilkunastu innych przedsiębiorców z Nadrenii zanim ją otworzyli w r. 1912, przetrwała więc równe 88 lat.. Na przedwojennych mapach można odczytać jej dawną nazwę „Gleiwitzer Grube”, po roku 1945 przemianowaną na „Kopalnia Gliwice”.

W marcu 2000 roku kopalnia została zlikwidowana, tereny w 2003 r. przejęte przez Miasto Gliwice, a po ok.10-ciu latach adaptacji starych obiektów, utworzono kompleks edukacyjny o nazwie „Nowe Gliwice”. Dzieło architektów – Zilmannów dumnie świadczy teraz o potędze dawnych inżynierów i projektantów.
Rok 2014 przyniósł zapowiedź likwidacji kolejnej kopalni – Sośnica Makoszowy, ostatniej już gliwickiej kopalni. Kopalnię Sośnica zbudowano w r. 1917, a jej obszar górniczy to gmina Gierałtowice i miasto Gliwice oraz Zabrze. Z kolei kopalnia Makoszowy wydobywa węgiel spod Zabrza, Rudy Śląskiej, Mikołowa i Gierałtowic. W kopalni pracuje ok. 5000 osób, w tym ok. 3800 pod ziemią. Jej zamknięcie spowoduje ogromne problemy dla Gliwic, nie tylko wzrośnie bezrobocie ale też, co bardzo możliwe – będzie szanownym gliwiczanom po prostu zimno.

A dlaczego? Każdy widział zapewne nadziemny kanał prowadzący z kopalni Sośnica do ciepłowni PEC Gliwice, biegnący nad giełdą samochodową i polami Sośnicy. Tam w środku jest kilometrowy taśmociąg którym węgiel wprost z kopalni dostaje się do kotłów ciepłowni. Gdy zabraknie kopalni – skąd ciepłownia weźmie opał do swoich kotłów ? Zostanie przywieziony na Śląsk z zewnątrz. Czyli drewno przywiozą do lasu. Kosztami droższego węgla obciążony zostaniesz Ty – Czytelniku.
Na zakończenie jeszcze kilka drobnych moich spostrzeżeń: kiedy likwidowano kopalnię Gliwice w r 2000 nikt nie robił szumu z tego powodu, nikt nie apelował do ministrów, nikogo nie obchodził los zwolnionych górników, nikt nie kiwnął palcem w ich obronie. Kiedy w roku 2014 kop. Sośnica staje przed prawdziwą górniczą tragedią – samorząd gliwicki pisze petycje do rządu w ich sprawie, zwołuje zebrania górników, związkowców i … media z fotografami. Czym się różnią te kopalnie, że tak różnie górnicy są traktowani? Otóż kopalnia Gliwice była likwidowana w r. 2000, a kolejne wybory odbyły się dopiero 2 lata później. Niedawno było jednak inaczej – kopalnia Sośnica miała być likwidowana w roku wyborów samorządowych 2014. To była po prostu doskonała okazja do urzędniczej autopromocji.

Kolejne spostrzeżenie – spójrz Czytelniku na mapę Gliwic, a zwłaszcza na rejon kopalni Sośnica. Znajduje się ona obecnie w bardzo strategicznym miejscu – w trójkącie między autostradami A1, A4 oraz DTŚ. Taki teren to łakomy kąsek dla zagranicznych inwestorów budujących coraz to większe centra handlowe. I bez znaczenia dla nich będzie los paru tysięcy gliwiczan wyrzuconych na bruk.
Niech więc polskie górnictwo i górników ma w swojej opiece św Barbara i św Kinga (patronka górników solnych). Ich postacie są w każdej kopalni, ale lepiej, by św Barbara nie musiała używać swojego jeszcze jednego patronatu – jest też bowiem patronką dobrej i szybkiej śmierci.

Kochani górnicy polscy, niczemu nie jesteście winni, nikomu nic złego nie zrobiliście, więc dlaczego od kilku wieków wszystkie kolejne rządy żerują na Waszej pracy i czarnym złocie Śląska?

„Niech żyje nam górniczy stan” – życzą więc wszyscy: widzowie oraz redakcja TV Imperium Gliwice

Materiały źródłowe:
„Obozy pracy przymusowej GZPW 1945-1949” S. Rosenbaum, B. Tracz, IPN 2009
http://gornictwo.wnp.pl/notowania/ceny_wegla/
http://gornictwo.wnp.pl/notowania/ceny_wegla_pgg/
http://gornictwo.wnp.pl/notowania/ceny_wegla_jsw/
https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/rekompensata-dla-emerytowanych-gornikow-za-deputaty-weglowe/cjpd606
http://www.rp.pl/Wegiel/308029887-Rosnace-ceny-wegla-pomoga-kopalniom.html

Tobiszowski: Blisko 170 tys. wniosków o rekompensatę za utracony deputat węglowy

Tobiszowski: Górnicy nie muszą brać 10 tys. zł rekompensaty. Mają wybór


http://superbiz.se.pl/opinie-biz/zarobki-gornikow-w-polsce-pensja-podstawowa-i-30-dodatkow_941013.html

 

2 KOMENTARZE

  1. Panie Marianie, chylę czoła za pomysł i tekst. Bardzo ciekawe, bardzo na czasie i bardzo trudny temat. Nasze czarne złoto wdzięczne i niewdzięczne zarazem…. Pozdrawiamy z kolegami!

  2. Jonek, chyba bardziej wdzięczny, bo dzięki nam Polska miała i ma „wungel”. Często niestety niedoceniany ten nasz Śląsk za to…
    A Pan Marian jak zwykle ciekawy tekst przygotował, i te zdjęcia, super!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko