Kochani, przed nami swe bramy otwiera Uzbekistan. Graniczy on z Kazachstanem, Kirgistanem, Tadżykistanem, Afganistanem i Turkmenistanem. Całkiem sporo tych „stanów” dookoła. W 1991 Uzbekistan ogłosił niepodległość. Wcześniej był pod silnymi wpływami Rosji. Istotnym wydarzeniem w historii państwa była śmierć poprzedniego prezydenta, który odszedł w 2016. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Islom Karimov był prezydentem Uzbekistanu przez 25 lat!

Uzbekistan – brama do Azji (fot. Łukasz Trusz, blog Zpodrozy.pl):

W Uzbekistanie, a właściwie w jego stolicy (Taszkent) miałem okazję być zarówno podczas jego rządów, jak i po przejęciu ich przez Shavkata Mirziyoyeva. Co się zmieniło z punktu widzenia turysty? Przede wszystkim nie widać policji co kilkaset metrów, więc można wnioskować, że i ludzie czują się mniej kontrolowani, a kraj jest nieco mniej policyjny niż wcześniej. Zresztą, złego zdania o nowym prezydencie nie słyszałem.

Jacy jednak są ludzie? Czy jest bezpiecznie? Jak zachowują się w stosunku do turystów?

Zacznę od tego jak przywitał mnie kierowca taksówki, po zapytaniu skąd jestem „Jesteśmy Islamistami, ale pijemy alkohol. Bardzo dobry – musisz spróbować!”. Czy taka osoba może mieć jakieś złe zamiary? Trzeba przyznać, że faktycznie Uzbekistan to w około 97% islamiści, ale przechadzając się ulicami miasta i obcując z nimi ciężko to właściwie jakoś odczuć. Kobiety raczej nie chodzą w burkach. Wszyscy bardzo lubią biesiadować, dużo jeść, a chyba jeszcze więcej pić wódki i lokalnych alkoholi. Kuchnia nie jest zbyt skomplikowana, ale najważniejsze, że jest smaczna i tania. Królują mięsa grillowane na różny sposób z dodatkiem ryżu lub lokalnego okrągłego chleba. Choć sami Uzbecy ubierając się dość smutno, ponieważ głównie na czarno i w odcieniach szarości, to mimo wszystko są bardzo radośni i lubią sobie pożartować. Nie szczędzą gościnności i chętnie dzielą się wszystkim co mają. Aż chciałoby się powiedzieć „Gość w dom, Bóg w dom”.

Krótka wizyta w… łóżku!

Jak już jesteśmy w domu to przejdźmy do nieco pikantniejszej sfery życia i zajrzyjmy tam, gdzie nie chcielibyśmy, aby zaglądano nam. Czyli idziemy do łóżka.
Rola kobiety w małżeństwie niestety jest nieco gorsza. A może nie tyle gorsza co po prostu nierówna. Dlaczego? Już tłumaczę. Zacznijmy od tego, że mężczyzna może mieć, aż 4 żony, choć podobno nowe pokolenie już od tego odchodzi i zostaje przy jednej. Kobieta oczywiście nie może mieć wielu mężów. Tak samo nie może mieć wielu kochanków przed ślubem. Prawdę mówiąc nie może mieć żadnego, gdyż jeśli nie pozostanie „czysta” to prawdopodobnie żaden Uzbek jej nie zechce. W takich wypadkach kobiety zazwyczaj wychodzą za Rosjan. Trochę smutne, ale prawdziwe. Jednak gdy już dojdzie do ślubu, to jak on wygląda? Zazwyczaj są to imprezy na nawet 400 osób, w których biorą udział najbliżsi, ale również koledzy i przełożeni z pracy rodziców. Niejednokrotnie na taką imprezę zbierają pieniądze przez kilka lat, choć co ciekawe, koszt od osoby to około 7 USD, czyli jakieś 25 złotych. Uzbecy jednak zbyt wiele nie zarabiają, ale do tego dojdziemy za chwilę. Imprezy odbywają się w pokaźnych domach weselnych 7 dni w tygodniu. Towarzyszy temu naprawdę bogata oprawa, tysiące kwiatów, „ścianka” z rzeźbami do robienia sobie na jej tle zdjęć i wiele innych urozmaiceń. Biesiadowanie jest podzielone na 2 części. Pierwsza z nich odbywa się rano, gdzie zapraszani są zazwyczaj najstarsi i spożywa się wtedy uroczyste, uzbeckie śniadanie. Jest to czysta, tak zwana „posiadówka”. Wieczorem zaczyna się prawdziwa impreza z tańcami. Kobiety są wystrojone jak „milion dolarów”. Zabawne jest jednak to, że bawią się maksymalnie do północy, a i to bardzo rzadko, ponieważ nie można urządzać, tak późno imprez. Przyznacie chyba, że jak na imprezę życia, na którą odkłada się kilka lat, to jednak marna perspektywa, gdyż chciałoby się bawić do białego rana. No cóż. Jaki kraj takie obyczaje.

Zarobki w Uzbekistanie

Skoro tak dobrze idzie nam „pływanie” między tematami, to jak wygląda oszczędzanie na wesele, czyli ile zarabiają Uzbecy. W porównaniu do Polski zarabiają mało, a spoglądając na zachodnią Europę, to nawet skrajnie mało. Mimo, że w lokalnej walucie, czyli w sumach, kwoty są pokaźne, bo aż milionowe, to wartość jest znacznie mniejsza. Zacznijmy jednak iście bogato! Zarobki dyrektora państwowej firmy plasują się na poziomie 4 000 000 sumów. Niby liczba ogromna, jednak to zaledwie 1730 złotych. Szok? Porównajmy jeszcze zarobki lekarzy. Tutaj wersje były różne, nie mniej jednak kwota oscyluje w granicach 280 – 420 złotych miesięcznie. Jeszcze na koniec zarobki właściciela ręcznej myjni samochodowej. Taki prywatny przedsiębiorca zarabia 1050 złotych. Wisienką na tym finansowym zakalcu jest emerytura. 1 000 000 sumów, a w przeliczeniu aż 430 złotych. Nawet nie chcę się śmiać, bo nie zdziwię się, jeśli moja będzie wyglądała równie pokaźnie. Ehhh …chciałoby się rzec „jak żyć?”.

Uzbekistan – życie codzienne

Żeby jednak nie było tak całkiem smutno i ponuro, przejdźmy do życia codziennego, a także tych nieco zabawnych jego aspektów. Długo zastanawiałem się jakie Uzbecy upodobali sobie samochody i dlaczego są to Chevrolety? Tak jakby zebrać wszystkie Matizy i nieco większe auta i rozdać w jednym miejscu. Przyznam szczerze, że dość długo czekałem na rozwiązanie zagadki, a przyszło ono podczas ostatniej wizyty w stolicy. Okazało się bowiem, iż kupując lokalnie wyprodukowany samochód (zgadza się, w Uzbekistanie powstają Chevrolety) jesteśmy zwolnieni z opłat jakie ponosimy w przypadku zakupu „zachodniego” auta. W przypadku tak niewielkich zarobków wybór samochodu raczej jest prosty. Na szczęście użytkowanie wszelkiego rodzaju pojazdów jest dość tanie. Litr benzyny 95 kosztuje około 2,60 zł. Jeszcze lepsza sytuacja jest z gazem, gdyż cena 5 litrów waha się na poziomie 0,65 groszy. Choć tutaj przeliczanie nie było takie łatwe podczas rozmowy, to niemniej jednak i tak jest bardzo tanio. Równie ciekawa jest sytuacja, jeśli chodzi o mandaty, gdyż pomimo ceny minimalnej za mandat, która wynosi około 65 zł, nie jest ona wcale ostateczna. Otóż przekroczenie prędkości o 20 kilometrów można „anulować” bez większego skradania się poprzez podarowanie policjantowi równowartości 20 złotych. Cóż za cudowna promocja! Turystyczne podróżowanie po Uzbekistanie również jest bardzo przyjemne i tanie. Właściwie wystarczy wyciągnąć rękę i dosłownie po chwili zatrzyma się prywatna osoba i zaproponuje nam podwózkę. Co prawda nie zawsze za darmo, ale za kilka złotych i tak będzie to najwygodniejsza opcja. Nawet jeśli nie znamy rosyjskiego, ani uzbeckiego, to zdarzyło się, że kierowca dzwonił do kogoś kto znał angielski i ustalaliśmy wspólnie, gdzie chciałbym dojechać. Piękna rzecz! Chyba najlepszy dowód na to, że są otwarci i pomocni.

Co warto zwiedzić w Taszkencie, stolicy Uzbekistanu?

A kiedy mamy już swojego szofera, to gdzie warto pojechać? W samej stolicy, czyli Taszkencie atrakcji nie brakuje. Warto zacząć od serca miasta i spaceru dookoła centrum zaczynając od placu „Amir Temur Square”. Na jego środku znajdziemy wielki posąg Timura siedzącego na koniu. Panował w latach 1370-1405 i był zdobywcą większości Azji Środkowej, Iranu, Iraku i Zakaukazia. W okolicy placu znajdziemy dużo zieleni, ulicznych artystów malujących portrety oraz sprzedających przeróżne rękodzieła. Nieopodal znajdziemy również piękne meczety, które są perełkami architektury, na przykład Minor masjidi. Ponadto warto zobaczyć pałac prezydencki z pomnikiem Szczęśliwej Matki, tuż obok niego. Jeśli ktoś lubi muzea, to również powinien znaleźć coś dla siebie. Ja niestety żadnego nie odwiedziłem. Ciekawym przeżyciem jest również odwiedzenie targu i nazwie Chorsu Bazar. Iście kultowe miejsce, które koniecznie trzeba odwiedzić! Można tam kupić wszystko od weselnych tortów, poprzez przyprawy, mięso, suknie ślubne, po porcelanę i wszelkie rzemieślnicze wyroby. Ja sam skusiłem się na piękny zestaw uzbeckiej porcelany do picia herbaty. Oczywiście trzeba się targować. Bez tego nie ma zabawy! Dla miłośników natury polecam wybrać się koniecznie do Chimgan oraz Charvak, gdzie znajdziemy piękne góry. Powiedziałbym, że takie uzbeckie tatry. Widok jest nieziemski. Można wejść o własnych siłach lub wjechać kolejką, która też jest dość swojska. Jakby tego było mało to zjeżdżając w dolinę Charvak, możemy dostać się nad brzeg jeziora i zjeść świeżo wyłowione ryby. Czysta uczta dla zmysłów. Natura, piękne widoki i pyszne jedzenie. Z jeziorem jest powiązana również ciekawa historia. Otóż wybudowana jest tam tama, która podczas zagrożenia lub w razie jakiejś potrzeby może zostać zniszczona, wskutek czego zostaną zalane okoliczne wioski, a woda w ciągu 10 minut dotrze do Taszkentu. Ile w tym prawdy nie wiem, ale tama faktycznie jest spora.

Uzbekistan – co jeść a czego unikać?

Jak już sobie pojeździmy i pozwiedzamy, to polecam również spróbować tradycyjnej potrawy o nazwie plow. Podstawą dania jest ryż, mięso i warzywa takie jak marchew, cebula oraz czosnek. Zdrowo i pożywnie. Oczywiście można to również zalać odpowiednim trunkiem. W końcu jak to mówią „lepiej zapobiegać niż leczyć”, a flora bakteryjna nie zawsze musi odpowiadać naszym żołądkom. Tym miłym gastrologicznym akcentem dziękuję Wam za uwagę i mam nadzieję, że choć trochę udało mi się Was zainteresować Uzbekistanem i samą Azją Środkową. Być może kiedyś sami odwiedzicie jej rejony i coś mi o niej opowiecie.

Autor tekstu i zdjęć: Łukasz Trusz (blog Zpodrozy.pl)