Reżyserem teledysku jest nasz redakcyjny kolega Jacek Batóg.

Jak powstawał teledysk do piosenki  „This is what we are” – komentarz reżysera Jacka Batóga

Pomysł na stworzenie teledysku zrodził się w mojej głowie podczas koncertu Erith, który odbył się w Gliwicach gdzieś w połowie roku 2016. Od tego czasu w stałym składzie – Erith wraz z managerem Paweł Szypułą oraz ja i Krzysztof Bętkowski (producent i mózg przedsięwzięcia) – zaczęliśmy spotykać się w gliwickich i zabrzańskich pubach, omawialiśmy, do którego utworu powstać ma klip, tworzyliśmy koncepcje, głównie po to żeby przy kolejnej okazji zmienić piosenkę i wymyślać wszystko od nowa.

Ostateczna wizja klarować nam się zaczęła na początku roku 2017. I tak rzuciliśmy rękawicę wyzwaniu jakim było stworzenie teledysku z budżetem pokrywającym koszt cateringu dla statystów. Wszak trzeba wspierać młode talenty naszej gliwickiej ziemi!

Centralną postacią opowieści uczyniliśmy Erith. Jest ona muzykiem ze swoją oddaną świtą. Wraz z nią dojeżdża na imprezę klubową, wchodząc przebijając się przez tłum tańczących ludzi. Ekipa początkowo bawi się z boku, zawsze gdzieś obok wszystkich. Erith zaczyna z grać swoją sztukę, znajdując się jednocześnie na scenie i w innym świecie, doznania coraz bardziej zaczynają się przenikać. Nie tylko jej świta, ale też wszyscy ludzie zaczynają współodczuwać stan w jakim znajduje się artystka. Na końcu okazuje się, że samochód cofa się w czasie. Zaginamy z Erith czasoprzetrzeń w cyklu imprez.

Zdjęcia z planu zdjęciowego do teledysku Erith „This is what we are”:

Debiutancki album gliwiczanki – Erith, czyli Martyny Biłogan

Album „Speed of Light” to zbiór najlepszych kompozycji, które Erith stworzyła w ciągu swojej zaledwie dwuletniej kariery. Na płycie znalazły się absolutne nowości oraz na nowo zmiksowane i zremasterowane kawałki, które mogliśmy wcześniej usłyszeć w wersji homerecordingowej na jej kanale na YT. Na krążku znajduje się 12 utworów, które w sumie dają nam ponad godzinę muzyki, ale tak naprawdę wystarczy już kilka minut, aby oderwać się od rzeczywistości i udać się w muzyczną podróż do kosmicznego świata 23-letniej artystki.

Bardzo ciekawa jest również towarzysząca płycie grafika stworzona przez krakowskiego artystę Piotra Gruszczyńskiego. Okładka doskonale współgra z muzyką Erith. W rękawie digipack’u znajduje się książeczka z tekstami utworów. Wszystkim stronom towarzyszą świetnie dopracowane grafiki, które sprawiają, że osoby, które zdecydują się, aby sięgnąć po fizyczną wersję płyty na pewno nie będą zawiedzione.

Kariera tej artystki może stanowić inspirację dla wielu osób, które planują zaistnieć w branży muzycznej bez kontraktów z wytwórniami i bez udziału w programach typu talent show. Erith przyznaje, że od początku na stałe współpracuje jedynie ze swoim menedżerem Pawłem Szypułą, dzieki czemu może w pełni skupić się na tworzeniu muzyki. W ostatnim czasie mogliśmy zobaczyć ją m.in. na takich imprezach, jak Spring Break, Soundrive Festival i Festiwal Malta. Na początku swojej kariery zagrała też sporo supportów m.in. przed takimi artystami, jak Julią Marcell i The Dumplings. W sumie ma na koncie ponad sto koncertów Polsce i za granicą, dzięki czemu pozyskała wielu nowych fanów. Miało to wielkie znaczenie w kontekście przeprowadzonej przez nią kilka miesięcy temu akcji crowdfoundingowej, której celem było zebranie funduszy na niezależne wydawnictwo.

Zobacz rozmowę z Erith z 2015 roku w programie Lato Imperium: