„Lanckorona, Lanckorona
rozłożona gdzie osłona
od spiekoty i od deszczu,
od tupotu szybkich spraw.” – śpiewał marek Grechuta

Lanckorona. Nie wstąpisz do niej „po drodze”, leży na uboczu na wysokiej górze, ukryta w gęstych lasach Beskidu Makowskiego. Przypadkowych turystów w niej nie ma, docierają do niej tylko ci, którzy naprawdę chcą. A tych nie brakuje.
Lanckorona jest perłą Małopolski,leży 30 km na południowy zachód od Krakowa. To niewielka, malownicza wieś znajdująca się na Szlaku Architektury Drewnianej Pogórza Karpackiego.

Lanckorona – Co decyduje o urodzie tego miejsca?

Na pewno XIX-wieczna charakterystyczna drewniana zabudowa, wąskie brukowane uliczki, maleńkie podwórka, ukwiecone ogródki, piękne widoki, wszędobylskie anioły i koty. Lanckorona to przecież miasteczko (wieś) aniołów i kotów. Ale jest coś jeszcze poza zabytkami i cieszącymi oko obrazami. Coś nieuchwytnego. Magicznego. Lanckorona przyciąga ludzi ceniących piękno na co dzień, a nie od święta, ludzi wrażliwych. Oczarowuje tych, którzy ponad wszystko chcą spokoju. W Lanckoronie jest go w nadmiarze. Czas płynie tu inaczej. Już po godzinie człowiek staję się spokojniejszy, wyciszony. Odnajduje tu źródła własnej tęsknoty, zaczyna wolniej spacerować, docenia ciszę, rozkoszuje się naturą i pięknem.

Miasteczko byłoby ukryte i senne, gdyby nie artyści, którzy wśród pięknych krajobrazów, otoczeni ciszą i spokojem odnajdują tu od wielu lat swoje natchnienie. Bywali tu m.in.: Jerzy Nowosielski, Adam Hanuszkiewicz, Andrzej Wajda, Krystyna Zachwatowicz, Jerzy Trela, Zofia Kucówna, Kazimierz Wiśniak i oczywiście Marek Grechuta, autor piosenki „Lanckorona”. Wieść głosi, że Wojciech Pszoniak, który miał dom w miasteczku aniołów w czasie wakacji w Toskanii powiedział do żony: „Wiesz, tu jest tak pięknie. Zupełnie jak u nas w Lanckoronie!”.

Gustaw Holoubek we „Wspomnieniach z niepamięci” opisuje wakacje w tej wsi. Najpierw przyjazd na stację kolejową i smak zrywanych nieopodal granatowych ostrężyn, zmysłowych „tak jak bywają zmysłowe wilgotne usta dziewczyny.” A potem umieszcza pean na cześć prostoty lanckorońskiego trybu życia, w tym celebrowania zwykłych posiłków:

„Lanckorona była naszą letnią rezydencją. Była to izba w wynajętej chacie. Stał w niej stół, kilka krzeseł, na ścianach wisiały święte obrazki, a podłoga była zasłana słomą pokrytą lnianymi prześcieradłami.

Ilekroć jestem świadkiem dywagacji o jedzeniu (…) nie mogę się wyzbyć współczucia dla tych wielbicieli francuskiej, włoskiej czy węgierskiej kuchni, którzy w ich smaku dopatrują się szczytu wykwintu i wyrafinowania. Biedni. Nie byli nigdy z nami w Lanckoronie. Wiecie, co to jest jajecznica z jajek, z których każde ma czerwone żółtko, przegryzana gorącym jeszcze wiejskim chlebem o chrupiącej skórce, z masłem zrobionym w domu, jedzona wspólnie z ogromnej patelni umieszczonej na środku stołu, na obrusie haftowanym w polne kwiatki.”

Chlubą Lanckorony jest niewątpliwie rynek z drewnianą zabudową, wybudowany na stoku o pochyleniu 9,5 stopnia, co powoduje, że jest jednym z najbardziej stromych w Polsce. Wokół niego skupione są tradycyjne domy, kryte gontem z szerokimi okapami. Serce miejscowości to zielony plac, ławki zapraszające do odpoczynku i podziwiania rozległej beskidzkiej panoramy oraz studnia przykryta drewnianym daszkiem , ozdobiona słowami piosenki Marka Grechuty: „Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy, ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy…” Te słowa są idealnym przesłaniem tego miejsca, tam doskonale łapiemy równowagę, odnajdujemy, widzimy wyraźnie to co jest w życiu ważne. Na rogu rynku i Piłsudskiego,mieści się Muzeum Regionalne (pod numerem 133). Zgromadzono w nim eksponaty pochodzące z Lanckorony i okolic: meble, narzędzia rolnicze, rzemieślnicze, przedmioty codziennego użytku. W muzeum jest też mały sklepik z pamiątkami, oferujący wyroby lokalnych twórców.

W Lanckoronie nie znajdziecie sklepików z tandetnymi pamiątkami, ani budek z szybkim jedzeniem. Są za to pracownie ceramiczne i galerie. Rdzenni lanckoronianie wychowani w duchu tego miejsca, jak i napływowi mieszkańcy ceniący jego wyjątkowość, starają się, aby Lanckorona nie uległa dużym zmianom i wpływom, chronią jej charakter.

Mówi się, że Lanckorona to płuca Krakowa, słynie ona z niepowtarzalnego mikroklimatu. Jest się czym pochwalić: powietrze, przyroda i cudowne miejsca spacerowe. Te najatrakcyjniejsze są w okolicach ruin zamku. Są tu Aleje Zakochanych i Cichych Szeptów, okrążające górę. Spacer zajmuje ok. godziny. Są też trasy Na Moczary i Do Dawnego Kamieniołomu, które biegną przez mieszany las, głównie wśród sosen, jodeł i modrzewi. Trasy mają altanki i miejsca biwakowe. Sąsiadujące z nimi paśniki sugerują, że w lesie nie brak zwierząt. Prawie wszystkie szlaki kończą się w rynku.

Powietrze w Lanckoronie pachnie kwiatami i ziołami rosnącymi w przydomowych ogródeczkach, maciejką i nagietkami oraz chlebem z pobliskiej piekarni.Zapach świeżego chleba roznosi się po całej wsi, z rynku zaprowadzi nas na ulicę Świętokrzyską, gdzie od lat w piekarni u Siwka w starym stuletnim piecu wypieka się tradycyjny, zdrowy, chleb bez polepszaczy. Marek Grechuta w swojej piosence także wspomniał tę piekarnię: „stroma uliczka wiedzie do piekarni, stygnie na półkach zwyciężona gleba. Młoda piekarka sypie dla ptaszarni pachnące ziarno, w kształcie ziaren chleba (…)”

Miło jest patrzeć jak dzień chyli się ku końcowi, obserwując zachodzące słońce na lanckorońskim rynku czy też balkonie lanckorońskiej willi delektując się pachnącymi obwarzankami z miejscowej piekarni. Pod wieczór docenić urok miejsca w którym pełno aniołów. Wychylają się z okien galerii, pilnują domów, ogródków i anielskich studni. W Lanckoronie mają nawet swoje święto. Zimowy Festiwal Anioł w Miasteczku odbywa się rokrocznie w grudniu . Wspaniała impreza w trakcie której mieszkańcy i turyści przebierają się za anioły. Jedyna taka w Polsce i niepowtarzalna.

Zakwaterowanie w Lanckoronie można znaleźć w starych, przedwojennych willach, po wcześniejszej rezerwacji. Stali bywalcy pokochali te miejsca i ciężko o wolne terminy. Willa Zamek otoczona „zaczarowanym” ogrodem z licznymi ciekawostkami dendrologicznymi, Willa Tadeusz ukryta w zieleni i cieniu górskiego zbocza to miejsca z duszą, klimatem i wieloletnią tradycją. Miejsca noclegowe oferują także lokalne agroturystyki i hotele.

Cafe Pensjonat, Cafe Arka to miejsca gdzie w niebanalnych wnętrzach, w niepowtarzalnym klimacie kawiarni-galerii można rozkoszować się pyszną kawą i domowym ciastem.

Lanckorona ma swoisty urok- irracjonalny. Ostatnio przeczytałam opinię jednej z miłośniczek Lanckorony „Dla mnie w Lanckoronie najfajniejsze jest to, że się tam jedzie nie po coś, tylko po nic”. Nie sposób się z tym nie zgodzić.

Listopadowa niedziela 2015 w Lanckoronie. Moja pierwsza wizyta w tym anielskim miejscu. Wystarczyło – przepadłam. Zakochałam się.

Tekst i zdjęcia: Agnieszka Chlewicka-Bac

Czytaj magazyn eIMPERIUM: https://issuu.com/eimperium/docs/magazyn_eimperium_nr_20_2018