Historia gliwickich cegielni

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Cegła jest najpopularniejszym materiałem budowlanym znanym od około 7000 lat. Mniej więcej 5000 lat p.n.e. mieszkańcy Mezopotamii budowali już swe domy z ubitego mułu i trzciny. Ich wadą był jednak brak odporności na deszcz, dlatego tak budowano tylko w rejonach pustynnych, gdzie deszcz w zasadzie nie pada, a brakuje drewna dla budownictwa. Cegła z wysuszonej słońcem gliny pojawiła się mniej więcej 3000 lat przed narodzeniem Chrystusa. Słońce przez kilka miesięcy musiało suszyć taki materiał zanim nadawał się do użytku. Po upadku Cesarstwa Rzymskiego rozwój cegielni produkujących ten wyśmienity przecież budulec został w dziwny sposób zahamowany. Dopiero w XI wieku zaczęto na powrót stosować cegły w budownictwie.

Historia gliwickich cegielni (fot. Marian Jabłoński):

Wszystkie czynności przy produkcji cegieł wraz z suszeniem i wypalaniem w piecu w temperaturze 850-1100°C trwają od 2 do 8 dni, a samo wypalanie trwa ok. 8 godzin. Cały proces produkcji zaczyna się od wykopania gliny i przewiezienia jej w małych wagonikach – kolebach ciągniętych przez równie małe, lokomotywki do cegielni. Tu glina zostaje dokładnie przemielona i wyrobiona na jednolitą masę. Dawne techniki przewidywały ponadto naturalne procesy jej pielęgnacji a więc: zimowanie, wietrzenie i dołowanie. W zależności od doboru temperatury uzyskuje się różne odcienie cegieł.

Epokowym przełomem w ich produkcji było zastosowanie prasy ceglarskiej berlińskiego fabrykanta Schlickeysena w roku 1854 i patent prusko-austriacki z roku 1858 na piec kręgowy do wypału ceramiki budowlanej, skonstruowany przez Friedricha Hoffmanna. Uformowane cegły wprowadzane są do komór pieca gdzie cyklicznie, przez kanały stropowe zasypuje się ułożone cegły miałem węglowym. Miał spala się bezpośrednio na cegłach, przy bezustannym nadmuchu bardzo gorącego powietrza. Spaliny uchodzą z komór pieca do komina, który jest wyróżnikiem każdej cegielni.

W roku 1848 opatentowano cegłę-dziurawkę znacznie tańszą od pełnej. Cegły miały różne wymiary w zależności od okresu – cegła romańska 28x13x9 cm, gotycka 30x14x9 a nasza współczesna 25x12x6,5cm. Odrębne wymiary mają cegły tzw. kanałowe użyte do budowy m.in. gliwickich kanałów pod miastem, oraz cegły do stawiania budowli hydrotechnicznych dawnego Kanału Kłodnickiego, m.in. beztrosko zburzonej, ostatniej gliwickiej śluzy przy ul. Dubois. Bardziej artystyczne wyroby klinkierowe zobaczymy w murach kościołów, wież ciśnień przy ul. Sobieskiego i Leśnej oraz niektórych dawnych szkół. Cegielnie były budowane w miejscach występowania gliny, oraz co jest najważniejszym wyróżnikiem – w miejscach, gdzie powstawał przemysł i nowe miasta. W naszym rejonie przemysłowe Gliwice rozkwitły pod koniec XVIII wieku, wtedy więc powstały pierwsze cegielnie dostarczające cegieł do budowy nowych zakładów, kopalń, hut, kościołów i domów mieszkalnych.

Analizując stare mapy miasta można odnaleźć tam szereg dawnych cegielni oznaczanych skrótem „Zgl”. Charakterystyczne po nich, są dziś głębokie, zalane wodą glinianki. Właściwie Gliwice otoczone były przez cegielnie ze wszystkich stron. W Wójtowej Wsi były aż dwie, ślad po jednej z nich to stawy na terenie ogrodów działkowych „Czerwona Róża”. W Ostropie działała do niedawna ostatnia gliwicka cegielnia przy ul. Daszyńskiego. W rejonie ul. Góry Chełmskiej na obszarze POD „Radość” do dziś są stawy po wybranej glinie do kolejnej cegielni. Przy ul Rybnickiej były aż trzy – przy skrzyżowaniu ul Zubrzyckiego i Bajana, przy skrzyżowaniu ul. Zubrzyckiego z Rybnicką w rejonie zabudowań Przedsiębiorstwa Wod-Kan. Tu ciekawostka – cegielni już nie ma kilkadziesiąt lat a ślad po niej zachował się w nazwie pobliskiego przystanku autobusowego – „Cegielnia”. Do niedawna istniała tu linia kolejki wąskotorowej równoległa do ul Rybnickiej, przecinająca ul. Bardowskiego na Trynku między ogrodami działkowymi, po której w „kolebach” wożono glinę z glinianek do wymienionych cegielni. Tor istniał jeszcze w połowie lat 70-tych ub. wieku.

Na początku XX w. pozyskiwano glinę bardzo blisko centrum, bo w trójkącie ulic Styczyńskiego, Daszyńskiego i Andersa. Na mapach z tego okresu jest w tym miejscu adnotacja „Lehmgrube”. Do dzisiaj ten fragment jest wyraźnie zagłębiony w stosunku do terenów wokół. Ciekawostką jest też fakt, iż dawna tzw „Gliwicka Wenecja”, czyli nieistniejący już staw na dzisiejszym Sikorniku była po prostu zalaną wodą zwykłą glinianką, przy której zbudowano niegdyś restaurację i pomosty dla łódek. Cegłę produkowano też między dzisiejszymi ulicami ZWM i Jasną. Kolejne istniały na Zatorzu przy skrzyżowaniu ul Lipowej z Opolską, w Ligocie przy ul. Kujawskiej – tu pozostał po niej potężny staw po wybranej glinie służący obecnie nie tylko wędkarzom, ale również spragnionym ochłody w upalne dni mieszkańcom dzielnicy. Cegielnie istniały także w Łabędach, Czechowicach i w Starych Gliwicach w okolicy ul Wiejskiej. Wszystkie bazowały na wydobywanej glinie, ale istniała również jedna, przy dawnej Starej Hucie przy ul. Robotniczej wykorzystująca szlakę hutniczą. Stała mniej więcej w rejonie dzisiejszej szkoły podstawowej i boiska „Piasta”. Działał tu kafar i młyny mielące szlakę hutniczą na drobne ziarenka, które po dodaniu spoiwa były materiałem do produkcji niezmiernie twardych, szarych cegieł. Stara Huta postawiła w latach 20. ub. wieku przy ul. Robotniczej 4 domy z takiej cegły – wyróżniają się wśród pozostałych czerwonych klinkierowych budynków otynkowanymi elewacjami.

Okres wzmożonego budownictwa w Gliwicach to lata przełomu XIX i XX wieku. Cegielnie pracowały wtedy pełną parą dostarczając materiału do budowy kamienic i kościołów. Na bardziej eksponowane elewacje sprowadzano lepsze cegły klinkierowe z dalszych rejonów Śląska, gdyż gliwicka glina nie była najwyższej jakości.

Czerwona Chemia

Cała dawna zabudowa miasta oparta jest na klinkierze. Proszę zauważyć, że w zasadzie bardzo mało jest elewacji otynkowanych, króluje bowiem przy ulicach czerwony kolor cegły klinkierowej. Postawiono z niej m.in. pocztę starą i nową przy ul. Dolnych Wałów, „Czerwoną Chemię” przy Strzody, wszystkie kościoły, wszystkie najstarsze wieże ciśnień i mnóstwo ozdobnych kominów na naszych dachach. Wszystkie osiedla robotnicze też tak właśnie zbudowano. Materiał to bowiem w miarę tani, a ponadto budynek nie wymaga dodatkowego tynkowania. Budowle te stojąc od 100-200 lat, nie są w ogóle ruszone zębem czasu w odróżnieniu od murów tynkowanych – te straszą w wielu miejscach odpadającym tynkiem. Użyto bowiem do budowy tych domów tańszej zwykłej cegły, potem otynkowanej.
W różnych punktach miasta stoją masywne kamienice wyróżniające się wśród szaro-czerwonej zabudowy pięknymi elewacjami w żółtym i białym kolorze. Tu użyto specjalnych cegieł klinkierowych o takiej właśnie barwie. Łatwo je znaleźć – stoją m.in. przy ul. Lipowej i Opolskiej, Korfantego, Z. Starego, Kaczyńcu, Dolnych Wałów, Krupniczej i Chorzowskiej (przed wiaduktem). Są prawdziwą ozdobą naszego miasta. Dawni majstrowie włożyli wiele wysiłku, by ich praca przetrwała długie lata.

Zachęcam gliwiczan do zadarcia głowy do góry – elewacje gliwickich kamienic to nie tylko szarość lub pstrokatość porozwieszanych reklam, to także sztuka dawnych mistrzów budowlanych i kunszt cegielni, które już przeminęły.

Marian Jabłoński 2018

Czytaj magazyn eIMPERIUM:

2 KOMENTARZE

  1. Najstarszo glywicko cegelnia i tysz gruba kaj kopano boua glina to te niywiela zaroski za kos’ciouym s’w Krziza. Tukej kopano boua glina i robione z niyj cegowki juz na mury obronne naszego miasta i tysz te do zabudowan’ kompleksu koscioua s’w Krziza. To som najstarsze udokumyntowane miejsca zwionzane ze glywickimi cwgowkami, i stare cegowki tam robione kozdy ciekawy naszyj namacylnyj geszichty znondzie jeszcze dzisiej w starych fragmyntach murow obronnych i wele spomnianego kos’cioua. Inkszom ciekawostkom je glina o kolorze szarawo-niybieskim kero wykopywano boua na tzw „Fortunie” – gynaubouo to miyjwiyncyj 1k km na pounocny-zachod od Starych Glywic.

    • Ciekawym aspektym tyj geszichty naszych gygelniow i gliny som przepisy kere gynau od dzisiej 200 lot tymu (rok 1818) nazod juz bouy spisane. Idzie je znon’s’c’ we downych glywickich ksiyngach obywatelskich a kere odnosiouy sie do sprawy wykopywania gliny we Glywicach i produkcji cegowkow itp. Miejsca kaj eksploatowano bouy glina niy moguy byc’ zakuadane (np we tym spomnianym roku 1818 i potym) przi drogach publicznych, a te kere juz tam juz egzystowauy musiauy bayc’ zasute i wyrownane. Jednoczes’nie te miejsca kaj kopano boua glina niy moguy byc’ blizyj jak 2 ruty od drog jezdnych (w prziblizyniu 8 metrow). Przepisy te regulowauy jeszcze i wiela inkszych rzeczy, ale nojwazniyjsze/nojciekawsze dlo poczontkujoncego „detektywa geszichty” som te ze wzglyndu na satre mapy i ich datowanie = tukej idzie czyns’ciowo przes’ledzic’ i kere miejsca eksploatacji gliny bouy stare a kere nowe i kedy te stare bouy likwidowane i jak. Niy kozdy np zaguymbiony/kopany i zalony wodom teryn po eksploatacji bou ale tzw „gliniankom”, duzo z nich to piaskownie, abo miejsca po kamiyniouomach czi tysz np „gipsowniach”. Odpowiednie punkty i paragrafy i do tych miejsc sie odnosiouy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zatwierdź swój komentarz!
Podaj swoje imię i nazwisko