Z czasem zaczęto je obudowywać, dodawać zbiorniki na wodę, upiększać i udoskonalać. Gdy dawnemu mistrzowi „rurowemu”, jak niegdyś nazywano hydraulika, przyszło do głowy połączyć drewnianymi rurami staw znajdujący się wysoko poza miastem ze zbiornikiem do pojenia koni bądź gaszenia pożarów w samym środku miasta, to powstała pierwsza fontanna. Wystarczyło tylko wykonać duży zbiornik, obudować go szlachetnym materiałem, a rurkę tryskającą wodą włożyć w rękę pięknemu posągowi (np. Neptunowi) i… uzyskiwało się efektowny rezultat.

Gliwickie fontanny zbudowane do roku 1945

W taki właśnie sposób narodziła się znana wszystkim gliwiczanom fontanna Neptuna na miejskim Rynku. Zdarzyło się to dokładnie w roku 1794. Wodę doprowadzono z odległej Wójtowej Wsi, a konkretnie ze stawów na Wilczych Dołach – późniejszego kąpieliska obok obecnego osiedla Sikornik. Fundament z kamienia łamanego spojonego wapnem wykonał gliwicki mistrz Malcherek, a kamień do budowy zbiornika przywieziono aż z Orzesza.
Budowę fontanny zlecono mistrzowi murarskiemu z Moraw – Zadownikowi. Sporo dobrych materiałów pochłonęło uszczelnienie zbiornika. W tym celu użyto między innymi ołowiu. Dostarczył go kupiec Galli (teść Johna Baildona, dawny właściciel kamienicy w Rynku, w której gościł samego cara rosyjskiego). Kowal Joseph Spohr wykonał zaś instalację wodną.
Wspomnieć wreszcie trzeba o samym rzeźbiarzu – twórcy postaci Neptuna. Był nim Johannes Nitsche, artysta z Opawy. Na swym dziele umieścił napis: JOHANNES NITSCHE STATURIUS OPPAVIENSIS ANNO 1794. Po upływie ponad 220 lat inskrypcja jest nadal widoczna.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Naturalnie działająca instalacja hydrauliczna pomnika przetrwała aż do roku 1918. Wtedy podłączono fontannę do nowoczesnej sieci wodociągowej w mieście. „Neptun” stał się z czasem symbolem Gliwic, umieszczanym na wszystkich pamiątkowych pocztówkach. Pod śródmiejską fontanną turyści robią sobie do dziś zdjęcia.

Przed kilkoma laty wykonano jej generalny remont konserwatorski – wymieniono zniszczone bloki wykonane z łuszczącego się piaskowca oraz prawie całą górną półkę basenu – oczyszczono ją z ptasich odchodów, zbudowano nową instalację wodno-kanalizacyjną. Z łatwością można dostrzec, że woda tryska nie tylko z trójzęba Neptuna, ale także z pyska towarzyszącego mu wieloryba.

Drugą fontanną gliwicką, która istnieje do dziś, są „Tańczące fauny” przed gmachem Urzędu Miejskiego (dawniej – hotelu Haus Oberschlesien). Rzeźbę tę wykonał w 1928 roku Hans Damman i w tym samym roku odlew został wykonany z żeliwa w Hucie Gliwickiej, choć niektóre źródła podają jako bezpośredniego wytwórcę – hutę w Berlinie, co jest bardzo prawdopodobne jako że Damman żył i tworzył w tym właśnie mieście.

Rzeźbę ustawiono pośrodku skweru przed dawnym hotelem i zaaranżowano jako fontannę. Goście hotelowi siedzący w ogrodowej restauracji mogli z bliska podziwiać kunszt artysty i tajemniczy wyraz twarzy trójki „diabłów”. Kiedyś bowiem główne wejście do budynku znajdowało się od strony dzisiejszej ulicy Wyszyńskiego, a tam gdzie była do niedawna szklana wejściowa przybudówka istniała wspomniana restauracja ogrodowa.

Fontannie towarzyszy ciekawa legenda – tańczące fauny symbolizują ponoć trzech przedsiębiorców, którzy splajtowali podczas budowy hotelu. Spoglądając w wodę fontanny szukają do dziś swoich pieniędzy utopionych w nieudanej inwestycji. Zabytkowa rzeźba została poważnie uszkodzona w roku 2009 przez złodziei. Myśleli, że kradną spory kawał brązu na złom, a tu zaskoczenie – rzeźba jest z żeliwa! Została jednak odrestaurowana i znów cieszyła oczy gliwiczan. Woda tryskała nie tylko spod diablich postaci, ale także z baranich łbów zdobiących zbiornik fontanny.

Coś jednak nie tak jak trzeba poszło konserwatorom i hydraulikom, bo „Tańczące fauny” przed budynkiem UM zaczęły wyglądać, jakby od środka wybuchła puszka z białą farbą i opryskała diabełki z przodu, podczas gdy diabelskie pośladki i kopyta nadal pyszniły się oliwkową zielenią. Rzeźbę oddano więc powtórnie do konserwacji i ustawiono na powrót na postumencie, lecz niejako przy okazji zmieniono diabełkom skórę z gustownej ciemno-oliwkowej na soczysto-zieloną. W lipcu 2016 roku całą fontannę ponownie zdemontowano i poddano kolejnymu, gruntownemu przeglądowi konserwatorskiemu. Na swoje stałe miejsce odświeżone diabełki powróciły w maju 2017 roku.

Nie wszystkie pozostałe fontanny wykonane w mieście przed II Wojną Światową przetrwały do obecnych czasów

Do tej grupy należy zaliczyć: duży wodotrysk w baseniku na terenie Parku Miejskiego (dziś – Parku Chopina), fontannę w rejonie stacji transformatorowej przy dzisiejszej ulicy Jana Śliwki oraz efektowną fontannę na terenie dawnego kąpieliska na Wilczych Dołach (za budynkiem dzisiejszego Teatru Miejskiego).

W wielu miejscach na obszarze przedwojennych Gliwic umieszczono też fontanny, w których woda nie tryskała w górę, lecz delikatnie z nich spływała. Takie właśnie konstrukcje znajdowały się: na placu szkolnym dzisiejszego II Liceum Ogólnokształcącego przy ulicy Wróblewskiego (zburzono ją w roku 1967, bo miała podobno… germańskie cechy), na dziedzińcu dawnego gimnazjum (teraz – Wydziału Elektrycznego Politechniki Śląskiej) przy ulicy Krzywoustego (studzienka z wodą pitną) oraz na Cmentarzu Centralnym (studzienka św. Antoniego).

W dawnym parku przy ulicy Konarskiego stała ponadto fontanna usytuowana w basenie pod gołym niebem. Była to rzeźba Hannesa Breitenbacha przedstawiająca cztery amorki podtrzymujące dużą misę, z której spływała woda. Wykonana z brązu misa padła łupem złomiarzy pod koniec ubiegłego wieku. Rozbili oni figury amorków, by ukraść cenną misę. Popękane trzy z czterech rzeźb znajdują się obecnie w ogrodzie Muzeum w Willi Caro przy ulicy Dolnych Wałów.

Między dawnymi schodami, które prowadziły z promenady przy Teatrze Miejskim (dziś Aleja Przyjaźni) na ulicę Zwycięstwa umieszczono niegdyś jedną z piękniejszych gliwickich małych fontann. Została tu usytuowana, by podkreślić urokliwy charakter tego zakątka dawnych Gliwic. Zniknęła jeszcze w okresie przedwojennym, gdy przebudowano schody prowadzące z alejki na dawną Wilhelmstrasse.

Fontanny w Gliwicach czasy po II wojnie światowej

Czasy powojenne to dla gliwickich fontann okres rozwoju pomysłów i powstawania wciąż nowych obiektów mniej lub bardziej gustownych. Na placu obok kościoła św. Piotra i Pawła, a zarazem naprzeciwko siedziby Komitetu Miejskiego PZPR zbudowano fontannę, która z czasem stała się zwyczajowym punktem zbornym dla uczestników pochodów pierwszomajowych. W tym miejscu pobierano i oddawano po manifestacji flagi, transparenty i szturmówki. Nic dziwnego – wszak tuż obok, w budynku partyjnym, znajdował się ich magazyn.

W roku 1996 dokonano zmiany wystroju skweru i na środku misy fontanny ustawiono rzeźbę „Chłopiec z łabędziem”. Jej historycznym twórcą był rzeźbiarz tworzący między innymi w Starej Hucie Gliwickiej (Eisengiesserei Gleiwitz) – Teodor Kalide. Z otwartego dzioba łabędzia tryskała woda aż do roku 2005, kiedy to posąg został przez właściciela (GZUT) zabrany z postumentu i sprzedany innemu kontrahentowi – konkretnie miastu Czeladź. Rok później miasto Gliwice zakupiło w GZUT nowy odlew rzeźby i fontanna wróciła na dotychczasowe miejsce. Spacerowicze mogli ją tam podziwiać przez kilka kolejnych lat, aż pewnego dnia 2010 roku fontanna znów zniknęła. Została bowiem całkowicie zniszczona przez złomiarzy. Ciekawe, w jaki sposób ukarano jednego z wandali, którego wkrótce po feralnym zdarzeniu złapano na gorącym uczynku z pociętą na kawałki rzeźbą? Odnowiona fontanna stoi teraz w zupełnie nowym zbiorniku na wodę, kolorowo podświetlona jak odpustowa zabawka. Szkoda tylko że z otwartego dzioba łabędzia sączy się strużka jakiegoś „kwasu” barwiąc piękną rzeźbę na zielono i niebiesko. Powód jest chyba prosty – fatalnej jakości woda krąży w obiegu zamkniętym instalacji, a kwaśne deszcze i odchody gołębi dopełniają dzieła zniszczenia.

Fontanna „Chłopiec z żabą”

Podobny los spotkał fontannę „Chłopiec z żabą”, umieszczoną w ogrodzie dawnego Gliwickiego Teatru Muzycznego przy Nowym Świecie. Fontanna była nad wyraz sugestywna – z otwartego pyska żaby siedzącej na kolanie chłopca tryskała woda na jego wystraszoną i zapłakaną twarz. Nieznani sprawcy ukradli ją i od tej pory ślad po „Chłopcu z żabą” zaginął.

Największą fontanną, która działała w Gliwicach był wodotrysk na placu Bohaterów Stalingradu (obecnie – plac Piłsudskiego). Sztuczny akwen zajmował sporą powierzchnię, a potężne strugi wody sięgały na przemian do przeciwległych brzegów zbiornika, podkreślając rangę stojącego w jego osi postumentu pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej. Gdy ustawiono w tym miejscu pomnik – marszałka Piłsudskiego, fontannę zlikwidowano. Pozostały tylko liczne pocztówki i wspomnienia gliwiczan.

Rok 2011 to czas budowy obecnego wodotrysku na placu Piłsudskiego. Fontannę zaprojektowało gliwickie biuro projektowe jako obiekt całkowicie nowoczesny i wyposażony nie tylko w najnowszej generacji system wodny, ale również doskonale wkomponowany w otoczenie. Należy pamiętać, że wzdłuż boków placu rosną blisko 80-letnie drzewa pamiętające czasy stojącego tu w latach 30-tych ubiegłego wieku tzw. pomnika Robotnika. Drzewa te widziały również poprzednią fontannę z basenem, widziały również budowę pomnika Wdzięczności w roku 1945 oraz jego zburzenie w 1990. Do tych właśnie drzew i stojących latarni projektant dopasował małą architekturę fontanny. Pionowe granitowe słupy o różnej wysokości doskonale wpasowały się w to otoczenie.

Fontanna ma wygląd szeregu strumieni wodnych strzelających w górę i opadających w kierunku granitowych słupów po wytyczonej dokładnie linii paraboli. Ponadto projektant przewidział sporo wariantów dotyczących samego strumienia wody. Najciekawszy będzie efekt strumienia odcinkowego, czyli przelatujących nad głową ciekawskich i odważnych gliwiczan około metrowych odcinków strumieni wody lecących jeden za drugim w linii ostrego łuku. Całością steruje komputer realizując zadany program działania fontanny.

Od czasów przedwojennych istniała w parku Chopina fontanna tryskająca wysoko wodą wśród zieleni, a potem już tylko jako gładka tafla wody przed ówczesnym pomnikiem „Ułana na koniu”. Gdy park wraz z całą małą architekturą „odnowiono” w roku 1945, odlew „Ułana na koniu” odjechał na wschód w transporcie złomu dla sowieckich hut, a dotychczasowy kształt i wygląd fontanny uległ zmianie. Obecnie woda tryska z małej ogrodowej rzeźby umieszczonej pośrodku baseniku przed cokołem pomnika Fryderyka Chopina – tym samym cokołem na którym stał niedawno koń z ułanem na grzbiecie.
W lesie komunalnym przy ulicy Chorzowskiej działała niegdyś restauracja z dancingiem pod nazwą „Zameczek Leśny”. Na jej tyłach istniał spory plac zabaw dla dzieci z fontanną usytuowaną pośrodku potężnego brodzika z wodą. W upalne dni dzieci taplały się tam całymi godzinami. Teraz pozostał w tym miejscu tylko smutny betonowy krąg wraz z grupą trzech dziewcząt, niemiłosiernie ubazgraną sprayem i czarną farbą. Jeden z posągów został zniszczony w roku 2015 – nieznany sprawca urwał kamiennemu dziewczęciu głowę.
Muzeum gliwickie również pokusiło się o posiadanie fontanny – ale nie takiej prostej i zwykłej. Rzeźbiarz gliwicki prof. Krzysztof Nitsch zrealizował tu bowiem w 1995 roku jedno ze swoich dzieł artystycznych – „Żywy obraz”, będący swoistą instalacją i połączeniem rzeźby w formie ramy okiennej z mnóstwem strumyczków wody z niej wypływających. Dziś fontanna ta jednak nie działa. Muzeum nie ma środków finansowych niezbędnych do jej naprawienia.

Najnowsze fontanny to wodotryski na skwerku za Zamkiem Piastowskim utworzone w roku 2001 na miejscu średniowiecznej fosy oraz gładkie tafle wody w prostokątnych zbiornikach pod wieżą radiostacji przy ulicy Tarnogórskiej. Fontanną ozdobiono również nowy skwer przy ulicy Akademickiej – fontanna kusi dzieciarnię chłodem w upalne dni, a zakochanych kolorowymi lampkami w letnie wieczory.

Tuż obok, przed „starym” budynkiem Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej, funkcjonowała kiedyś fontanna tzw. horyzontalna – czyli gładka tafla wody, zaprojektowana tu przez architekta Politechniki Śląskiej Tadeusza Teodorowicza-Todorowskiego. Kiedy obsłudze zabrakło chęci do jej pielęgnacji, wodę wylano, a w jej miejsce nasypano ziemi i posadzono kwiaty oraz krzewy. Podczas remontu tego fragmentu ulicy Akademickiej w roku 2015, wszystko co tu stało zburzono, a gruz wywieziono i utworzono wspomniany już skwer z barwnym wodotryskiem.

Na koniec warto odnotować, że mamy w Gliwicach także dwie – moim zdaniem – najbrzydsze, koszmarne wręcz fontanny. Wyglądają one bardzo dziwnie. Jedna z nich to spawana konstrukcja rodem z PRL, stojąca na osiedlu wieżowców przy alejce na Osiedlu Operetki. W 2012 roku Spółdzielnia Mieszkaniowa „Śródmieście” uruchomiła ją powtórnie po latach bezczynności i woda jakoś tam z pospawanych rur „psika”. Druga, zamieniona parę lat temu w gustowny kwietnik, stała na placu Krakowskim i mało kto pamiętał, że kiedykolwiek tryskała z niej woda. A tu proszę bardzo, niespodzianka! Udało się po latach ceglany owal uszczelnić, nieckę wymalować farbą olejną na niebiesko, nalać wody i fontanna znowu jest czynna.

Autor: Marian Jabłoński

r e k l a m a