Gorzki węgiel. Kolejni górnicy zginęli podczas „szychty”

"Znamiennym symbolem prawdy o górnictwie jest zamalowany obecnie zestaw fresków Ericha Gottschlicha z roku 1925 w kaplicy pogrzebowej cmentarza centralnego w Gliwicach. Jeden z nich przedstawia kościstą śmierć zdążającą wraz z górnikiem ku przeznaczeniu. Szczęść Boże więc wszystkim górnikom, bo tylko oni wiedzą jak gorzki jest ten twój węgiel Skarbniku." - pisze w felietonie Marian Jabłoński. W czwartek, 17 maja, wprowadzono na terenie województwa śląskiego żałobę po tragicznym wypadku w jastrzębskiej kopalni Zofiówka. Akcja ratunkowa trwała 11 dni, śmierć poniosło pięciu górników. Do silnego wstrząsu 900 metrów pod ziemią doszło 5 maja. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gliwicach.

„Niech żyje nam górniczy stan”- to propagandowe hasło towarzyszyło górniczej braci przez cały okres pogrzebanego niedawno PRL-u. Użyte tu słowa „niech żyje” mają w odniesieniu do górników szczególną wymowę. W żadnej bowiem gałęzi przemysłu nie istnieje tak duże zagrożenie życia jak w kopalni. Górnicy ginęli nie tylko pod zawałem czy w pożarze, ale byli także zabijani. Wszyscy pamiętamy przecież zabitych dziewięciu górników z Wujka w imię socjalistycznej ojczyzny. A jak było wcześniej?

Wszystko zaczęło się podczas I wojny światowej. Brak rąk do pracy w kopalniach Śląska zaowocował utworzeniem przez Niemców batalionów robotniczych złożonych z przymusowych robotników pochodzących wówczas z okupowanej części Królestwa Polskiego. W ulicznych łapankach w latach 1914 – 1916 prowadzonych w polskich miastach uwięziono i wywieziono do śląskich kopalń ponad 300.000 ludzi traktowanych jak zwykłych jeńców wojennych.

Od momentu odkrycia węgla na Śląsku, czyli od XIX wieku stał się on najbardziej poszukiwanym surowcem na świecie. Kto miał to czarne złoto dyktował ceny, rządził w polityce, zatrudniał miliony ludzi.

Polityczna walka o czarny Śląsk rozpoczęła się w roku 1921, kiedy światowe mocarstwa – Anglia, Francja, Włochy i USA zabrały się za nowy podział Europy po przegranej przez Niemcy wojnie. W wyniku tych targów ogłoszono formalny Plebiscyt wśród ludności, lecz prawdziwe podziały Śląska odbywały się za kulisami wielkiej polityki. Towarzyszyła tej akcji również walka zbrojna Polski i Niemiec we wzajemnych sabotażach. Efektem są trzy powstania śląskie i udział francuskich wojsk rozjemczych w Plebiscycie. Ile wówczas zginęło ludzi? Nie ma dokładnych takich wyliczeń.

Kolejnym okresem wyzysku śląskich kopalni była II wojna światowa. Wydobycie węgla było dla III Rzeszy sprawą nadrzędną, bowiem węgiel nie służył wyłącznie jako paliwo energetyczne, ale produkowano z niego także benzynę syntetyczną. Ponadto eksportowano węgiel do Szwecji, skąd w zamian Niemcy otrzymywali rudę żelaza i stal, czyli surowce wyjątkowo strategiczne podczas prowadzenia kolejnej wojny ze światem.

Do perfekcji doprowadzili system organizowania pracy przymusowej poprzez deportacje ludności z całej podbitej Europy do śląskiego przemysłu, a więc i do kopalń. Z samej tylko Polski (obszar po roku 1922) wywieziono na Śląsk aż 2,5 miliona osób!

W kilkudziesięciu kopalniach sprawą najważniejszą w owym czasie było osiągnięcie jak największego wydobycia przy minimum nakładów. Kiedy w wyniku poboru rodowitych Niemców do Wehrmachtu zaczęło brakować rąk do pracy sięgnięto po jeńców wojennych oraz więźniów obozu koncentracyjnego KL Auschwitz Birkenau. Przy okazji hitlerowcy mogli swobodnie prowadzić swą akcją „zagłady przez pracę” podbitej ludności. Katastrofalne warunki pracy pod ziemią i w zasadzie brak pożywienia skutkował nieprawdopodobną śmiertelnością tych „przymusowych” górników.

Robotników wycieńczonych pracą i głodem selekcjonowano i gazowano w macierzystym obozie w Oświęcimiu a na ich miejsce natychmiast dostarczano nowych więźniów.
Obozy koncentracyjne jako ówczesne niemieckie instytucje państwowe zawierały kontrakty m.in. z kopalniami na „dostawę” robotników przymusowych do pracy pod ziemią. Obóz dostawał około 3-4 marki za dniówkę pracy więźnia-górnika z czego sporą część odprowadzał do skarbu III Rzeszy. Każdego roku budżet Niemiec otrzymywał w ten sposób potężne wpływy z tej obozowej działalności sięgające kilkuset mln marek. Część tych pieniędzy była przeznaczana na utrzymanie obozu i więźniów, lecz z drugiej strony rekompensowano te koszty sprzedażą mienia zamordowanych.

Po roku 1945 władza polska przejmująca śląskie kopalnie musiała natychmiast doprowadzić do dużego wydobycia węgla w kopalniach – który po raz kolejny stał się surowcem strategicznym. Nabór do kopalń zwykłymi sposobami nie przynosił efektu więc sięgnięto do wypróbowanego sposobu zatrudniania więźniów i jeńców wojennych, czyli w tym przypadku Niemców. Utworzono specjalne wojskowe jednostki górnicze. Za dniówkę pracy więźnia-górnika kopalnia płaciła „wynajmującemu”, czyli w tym przypadku Urzędowi Bezpieczeństwa Publicznego.

Kopalnia Gliwice przed rewitalizacją – obecnie Nowe Gliwice:

W ten sposób „resocjalizowano” żołnierzy podziemia antykomunistycznego, więźniów polskich obozów poprawczych, całe rodziny antykomunistów, przeciwników politycznych, zwykłych zbrodniarzy i kryminalistów. O skali tych działań niech świadczy fakt, iż tylko w okresie dwóch lat 1945-1947 w śląskich kopalniach przymusowo zatrudniono blisko 300.000 osób, z których spora część wyniku tragicznych warunków zmarła lub zginęła podczas pracy. Gliwickie kopalnie w tych powojennych latach również brały udział w takim procederze.

W kopalni Sośnica Makoszowy funkcjonowała do niedawna Izba Tradycji. Tu można było zobaczyć dokumenty z pierwszych lat istnienia państwa polskiego z wykazami więźniów-górników, którzy mieli to nieszczęście zginąć tutaj w wypadkach górniczych. Mieli od 17 do 25 lat. W czym tak młody człowiek mógł zawinić władzy ludowej, że skazano go na przymusową pracę w kopalni? Takich pytań jest wiele, pytań raczej bez odpowiedzi.

Ale górnictwo to nie tylko przecież węgiel kamienny. Spod ziemi wydobywa się sól, kredę, rudy żelaza, miedzi, złota, srebra, uranu, wydobywa się kamienie szlachetne i rudę metali rzadkich. A w kopalniach odkrywkowych – węgiel brunatny, piasek, żwir, wapień, glinę, dolomit, granit, marmur. W inny sposób wydzieramy ziemi ropę naftową i gaz ziemny.
Wszędzie najważniejszy jest górnik. Ale przed nim – ważniejszy jest legendarny Skarbnik podziemi, upominający się co roku o straszliwą ofiarę dla siebie, przeważnie w krótkim okresie przed lub po Barbórce.

Znamiennym symbolem prawdy o górnictwie jest zamalowany obecnie zestaw fresków Ericha Gottschlicha z roku 1925 w kaplicy pogrzebowej cmentarza centralnego w Gliwicach. Jeden z nich przedstawia kościstą śmierć zdążającą wraz z górnikiem ku przeznaczeniu.
Szczęść Boże więc wszystkim górnikom, bo tylko oni wiedzą jak gorzki jest ten twój węgiel Skarbniku.

Autor: Marian Jabłoński