Prezenty, biesiada, modlitwa, wiara czyli… Pierwsza Komunia Święta

„A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje. Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów.( Ewangelia Mateusza Mt 26, 26-30).

Ten fragment ewangelii słyszą wierni podczas każdej mszy. To wspomnienie z ostatniej wieczerzy Jezusa z jego uczniami, gdzie łamał chleb i dzielił się z nimi nakazując zachowanie tej tradycji na zawsze ( To czyńcie na moją pamiątkę (Łk 22,19). Od tego czasu chrześcijanie uroczyście celebrują tę pradawną ucztę paschalną którą Jezus spożył przed swoją zbawczą męką, śmiercią i zmartwychwstaniem. Eucharystia czyli z greki dziękczynienie, nosi jeszcze nazwy Wieczerza Pańska, Sakrament Ołtarza, Msza św., Komunia Święta, Najświętszy Sakrament, Najświętsza Ofiara, Ciało Chrystusa. Jak mniej więcej wyglądać mogła ostatnia wieczerza, wszyscy mogą zobaczyć podczas corocznych Misteriów Męki Pańskiej, wystawianych przed Wielkanocą w kilku kościołach Śląska.
W ciągu pierwszych stu lat po śmierci Jezusa, Eucharystia była prywatnym posiłkiem chrześcijan, poprzez który dopełniali publiczną żydowską liturgię synagogalną. Była ona dla nich nową Paschą, wypełnieniem sederu, czyli uczty paschalnej Izraela. W kolejnych wiekach, zgromadzeni w synagodze chrześcijanie najpierw czytali „pamiętniki apostolskie”, potem wysłuchiwali swoistego kazania i napomnień przewodniczącego, dalej następował „pocałunek pokoju” oraz składanie dziękczynienia nad chlebem i winem, po czym diakoni rozdzielali obecnym Eucharystię, czyli chleb oraz wino z wodą, nad którymi odprawiano kolejne modlitwy dziękczynne. To wspólne spożywanie chleba i wina to nic innego jak dzisiejsza komunia św. Po raz pierwszy udzielano jej w tamtych starożytnych wiekach zaraz po urodzeniu i przyjęciu chrztu. Z biegiem czasu, przesunięto tę dolną granicę wieku udzielając pierwszej komunii dzieciom posiadającym już jakąś świadomość tego, czym jest eucharystia, potrafiącym rozróżnić dobro od zła. Kościół katolicki nazywa to „dojściem do stanu używania rozumu”. Na początku XIII wieku określono na IV Soborze, że każdy katolik powinien przynajmniej raz w roku po spowiedzi z grzechów odprawić pokutę oraz przystąpić do komunii. Zwyczaj pierwszorazowego jednoczesnego jej udzielania dzieciom wprowadzili w XVII wieku księża Misjonarze Wincentego à Paulo, organizując tę uroczystość na zakończenie swoich misji. Do Polski „nowinka” ta dotarła dopiero na początku XIX wieku, kiedy zorganizowaną ją po raz pierwszy w Poznaniu w roku 1842 dla ok. 40-tu dzieci. Organizowanie pierwszokomunijnych uroczystości oficjalnie zatwierdził na początku XX w papież Pius X.

We współczesnej Polsce komunię udziela się od roku 2015 dzieciom z III klasy szkoły podstawowej po dwuletniej szkolnej nauce religii. Do niedawna naukę tę prowadzono w przykościelnych salkach katechetycznych. W dniu uroczystości komunijnej, dzieci ubierane są w miarę możliwości bardzo elegancko, chociaż coraz częściej dzieci używają ujednoliconych strojów komunijnych nazywanych strojami liturgicznymi. Dziewczynki ubierają się w długą, prostą albę bez zbędnych ozdób, czy falbanek. Do niej dołączony jest prosty wianek. Chłopców ubiera się w białe koszule, na które nakłada się stylowo uszyte komże. Spodnie mają czarne lub granatowe. Za jednolitymi strojami przemawia fakt, że dzieci z rodzin uboższych, widząc niektórych rówieśników w sukienkach z wyszukanymi falbankami, czy w lśniących garniturach czują się gorsze i pokrzywdzone. Stroje te często wypożyczane są przez rodziców z parafii. To znakomity sposób na ukrócenie przeistaczania przez rodziców sakramentu Komunii św. w rewię mody, zakłamującej istotę wydarzenia.
Każde wyznanie wypracowało sobie swój odrębny sposób sprawowania Eucharystii .
W kościele ewangelickim dzieci przystępują do Pierwszej Komunii Świętej podczas uroczystości Konfirmacji (utożsamianej z Bierzmowaniem w kościele katolickim), która odbywa się, kiedy dziecko osiągnie wiek ok. piętnastu lat (druga klasa gimnazjum).
Ewangelicy luteranie przyjmują komunię tak jak katolicy, podczas nabożeństwa pod postacią tradycyjnej hostii ( okrągłego opłatka z mąki pszennej) ,oraz spożywają odrobinkę wina rozcieńczonego wodą, z przekazywanego z rąk do rąk kielicha. Z kolei ewangelicy reformowani czyli tzw. kalwińscy, spożywają wtedy kęs prawdziwego przaśnego chleba popijając łykiem wina z wodą.

Wierni kościoła prawosławnego przyjmują komunię świętą już jako niemowlęta podczas chrztu (wocerkowlenija), tzn. włączenia do wspólnoty Cerkwi. Poza tym nie ma tu takich uroczystości jak w Kościele rzymskokatolickim, kiedy przyjeżdża biskup, dzieci otrzymują prezenty i jest huczne przyjęcie. Uważają że nie można łączyć pierwszej komunii z czymś, co przyćmiewa znaczenie tego sakramentu. Staje się on faktem i nic poza tym Wierni obowiązani są do przyjmowania tego sakramentu co najmniej cztery razy w roku po tzw. poście eucharystycznym trwającym co najmniej 8 godzin.

Z okazji pierwszej Komunii św. dzieci otrzymują pamiątki religijne. Należą do nich: książeczka pierwszokomunijna, różaniec, świeca, łańcuszek z medalikiem, pamiątkowy obrazek z podpisem proboszcza i pieczęcią parafii. Zwyczajem ostatnich dekad stało się w Polsce obdarowywanie dzieci pierwszokomunijnych upominkami. Zwyczaj ten ciągle się rozwija w kierunku prezentów coraz droższych. Dawniej, standardowym upominkiem był zegarek na rękę, uważany za symbol dorosłości. Później kupowano aparaty fotograficzne, łyżworolki, albo rowery. Dziś już takie prezenty nie wystarczają. Nic dziwnego że rodzicom coraz trudniej znaleźć chętnych na rodziców chrzestnych dla nowo narodzonego dziecka. Ludzie ubożsi obawiają się, że nie będzie ich stać w przyszłości na odpowiedni prezent pierwszokomunijny. Galerie handlowe prześcigają się w ofertach specjalnie przygotowanych na okazję Komunii św. Tym sposobem rodzice, rodzice chrzestni, ciocie i wujkowie mogą wybierać : ( prawdziwe oferty prasowe i internetowe) biały iPad – od 1700 zł, laptop – od 2000 zł, konsola do gry – od 1600, rower – od 1000, quad – od 1700, sztabka złota z wizerunkiem JPII – od 180 zł/gram, kamera GoPro – od 600 zł, inteligentny zegarek – od 300, czytnik e-książek – od 300 zł, rolki – od 150 zł, aparat foto- od 400, skuter elektryczny – od 2500. Jeśli do zdeprawowania młodego człowieka to jeszcze za mało, można dodać operację plastyczną lub np. zagraniczne wakacje. Wydatki na prezent to nie wszystko, albowiem goście muszą się ubrać w najnowsze ciuchy, mieć nową fryzurę i makijaż nie wspominając o samochodzie którym dojadą pod sam kościół. O kosztach restauracji i przyjęcia już nawet nie ma co wspominać. Warto tu dodać iż restauracje narzucają ( do wyboru oczywiście) swój jadłospis z dużą ilością dań serwowanych na stół. Jest bogato i wystawnie ale goście nie potrafią wszystkiego po prostu zjeść. Dlatego restauracyjne kuchnie mają przygotowane papierowe opakowania i całą nie zjedzoną żywność pakują rodzicom „komunijnym” do domu. Jest tego dwa razy za dużo, ale płacić trzeba.

Komunia św. stała się więc świętem pożądanym tylko przez dzieci, dla wszystkich pozostałych uczestników tego wydarzenia jest świętem przymusowym a nawet często nie chcianym.

Komunijne wspomnienia dzisiejszych gliwiczan w miejscowościach swojego dzieciństwa.

Gliwice 1950 – Miałam białą długą sukienkę i wianuszek z mirtu na głowie. Zaraz po kościele musiałam się przebrać i iść paść krowę na dawnej łące przy ul Daszyńskiego. Prezentów ani gości nie było.

Stary Sącz 1947 – Moja sukienka była poza kolana a na głowie miałam długi welon. Dostałam to od księdza który mnie przygotowywał do komunii, a ubiory te miał z darów z Ameryki z UNRY. Po uroczystości w kościele, wszystkie dzieci poszły na śniadanie do salki w tzw. Domu Ludowym. I to było wszystko. Dostałam tradycyjnie książeczkę do nabożeństwa i łańcuszek z medalikiem. Zamiast świecy dzieci niosły w ręce sztuczne białe lilie.
Gliwice 1939 – Ślady uroczystości już dawno umknęły z mej pamięci, poza pewnym ognistym wydarzeniem – otóż od świecy zapaliła się duża kokarda na moich włosach i wszystkie mamy znajdujące się w pobliżu tłukły mnie po głowie czym popadło by pożar ugasić. W prezencie dostałam (chyba od chrzestnych) złote piękne kolczyki do uszu.
Gliwice Ostropa 1944 – Po komunii w domu zebrała się rodzina, a wszystkie dzieci poszły się bawić na podwórko. Nie pamiętam co dostałem, chyba nic. Pamiętam za to, że w ten dzień po raz pierwszy paliłem papierosa z kolegami za szopą.

Katowice Ligota 1950 – Do komunii w Bazylice Franciszkanów szliśmy wtedy z IV klasy, religia była jeszcze w szkole. Dzieci ubrane były bez przepychu, po prostu co tam kto miał to ubierał. Prezenty? Żadne.

Prudnik 1951 – Czasy powojenne na tych ziemiach były bardzo ciężkie dla przesiedleńców. Pamiętam tylko jeden prezent – czekoladę od sąsiadki która nie zdążyła jeszcze wyjechać do Niemiec.

Gliwice 1963 – Z samej uroczystości niewiele pamiętam, ale utkwiła mi w głowie tylko jedna scena, kiedy ksiądz który nas uczył religii w salce przy kościele, pocałował mnie w policzek przed bramą kościoła i coś tam dobrego życzył. Bardzo byłem tym przejęty i wydawało mi się że zaraz zostanę… też księdzem albo co najmniej ministrantem. Prezentem był zegarek „Ruhla”, a jego zaletą wypisane na cyferblacie 16 kamieni, czego kompletnie nie rozumiałem.

Ruda Śląska 1950 – Mama obudziła mnie przed 12 w nocy żebym się najadł bo przecież przed samą komunią nie wolno było nic jeść. W prezencie komunijnym dostałem jakąś książkę i zegarek który zaraz się popsuł. Pamiętam że sam go naprawiałem, a kiedy mama zaniosła go potem do zegarmistrza musiała go wyrzucić bo po mojej ”naprawie” brakowało połowy kółek. Miałem ubranko z krótkim spodenkami które uszył mój wujek. Ciocia pojechała z walizką po mięso na komunię aż do Pyskowic. Zanim przygotowano obiad, mężczyźni musieli szykować kanapki które momentalnie znikały. To było święto całego domu, więc sąsiedzi sami przystroili bramę gdzie mieszkaliśmy zielonymi drzewkami i gałęziami.

Gliwice 1967 – Nie bardzo pamiętam w co byłam ubrana, ale do dziś dziwny strach dziecięcy mnie opanowuje jak przypomnę sobie że kartka z grzechami które mama mi podyktowała gdzieś się zgubiła i musiałam z pamięci recytować je księdzu w konfesjonale. Ale bardziej bałam się tego, że tę kartkę ktoś znajdzie i będzie śmiał się z moich grzechów.
Ostrowiec Świętokrzyski 1941 – Komunia? Nic nie pamiętam, za dużo lat minęło. Jak miałem 10 lat to musiałem okopy kopać dla Niemców, bo ojciec pracował w polu a ktoś z rodziny musiał tam iść. To jaka komunia mogła wtedy być?

Autor: Marian Jabłońskim