Industriada w Gliwicach [FOTO]

Święto zabytków techniki w Gliwicach wreszcie w roku 2018 doczekało się właściwej realizacji. Urzędnicy oddali władze w zakresie organizacji wydarzenia w ręce tych, którzy potrafią zrobić z zabytku perełkę, tych którzy czują industrię całym sobą, bo z niej po prostu żyją.
No i zrobili. Mieszkańcy miasta porzucili nudne oglądanie muzealnych gablotek na rzecz prawdziwej atrakcji, prawdziwego przeżywania prawdziwej historycznej przygody. Kanał Gliwicki ożył dzięki statkom i uporowi jednej kobiety – szefowej gliwickiej Mariny Ewie Sternal.
Grube setki ludzi czekało w kolejkach na krótki rejs po kanale, drugie tyle oglądało statki wpływające do śluzy Łabędy, kolejne setki korzystały z przygotowanych straganów oferujących zabawę w dzierganie i inne „robótki ręczne”.
Niespodziewanie nadpłynął też zestaw roboczy do przewozu węgla – pchacz z barką i nic nie robiąc sobie ze święta techniki dawnej, wpłynął sprawnie do śluzy i równie sprawnie popłynął w stronę portu gdzie nastąpi załadunek barki węglem.
Równie niespodziewanie nastąpiła drobna zmiana w programie gliwickiej łabędzkiej Industriady – organizatorzy zaprezentowali zebranym prawdziwą rewię mody. Ale – do złudzenia stroje modelek przypominały pewną bajkę, w której królewna musiała się tak ubrać by była ubrana i jednocześnie nie ubrana. Królewna ubrała się więc w sieć. Tak samo się ubrały modelki, co wprawiło zgromadzonych w pewne zakłopotanie, bo panowie nie wiedzieli co wybrać – rewię letnich strojów czy obserwację pracy śluzy. Wygrała rewia, co widać na zdjęciach w galerii. No cóż. Industria była kobietą…

Autor: Marian Jabłoński