Most na Kłodnicy – ul. Wrocławska

Jeden z najstarszych mostów w centrum Gliwic na Kłodnicy, jedyne połączenie między brzegami rzeki w kierunku dworca i ulicy Tarnogórskiej, mocno zdewastowany zabytek – czyli przeprawa przez Kłodnicę w ciągu ulicy Wrocławskiej.

Jedynie stare mapy miasta są świadkiem chronologii wydarzeń związanych z mostem. Jeszcze w roku 1902 (proszę zerknąć na załączony fragment mapy) Kłodnica przepływała przez Gliwice w sposób zupełnie niekontrolowany, a jedyna przeprawa przez rzekę funkcjonowała przy kościele św. Barbary. Innych ulic po prostu jeszcze nie było.
Kolejne lata rozwoju miasta obserwujemy od momentu uregulowania Kłodnicy. Takie „wyprostowanie” biegu rzeki nastąpiło w latach 1910-20 i od tego momentu zabudowa Gliwic rozlała się poza Kłodnicę w stronę północną. Wytyczono wtedy m.in. nową ulicę Breslauerstr. czyli dzisiejszą Wrocławską i zbudowano nowy most przez rzekę.
Na starych fotografiach widać nie tylko ten nowy obiekt, ale również bardzo zadbane brzegi. Zejście pod most wyposażono w granitowe schody (znalazłem niedawno pod mostem jeden z ostatnich takich granitowych stopni), a brzegi zabezpieczono dla spacerowiczów słupkami i poręczami (słupki te w kilku miejscach od strony ul Banacha stoją do dziś).

Problemem, który dotknął miasto już w latach 40. XX, w było niekontrolowane obniżenie się terenu w rejonie obecnej ul.Zimnej Wody wraz z brzegiem Kłodnicy. Od tego czasu powodziowa fala na rzece znajdowała swoje ujście właśnie tutaj. Zalany pl. Krakowski, zabudowania straży pożarnej oraz spory fragment miasta – to dobrze udokumentowany fakt powodziowego kataklizmu już w roku 1942. Kolejne powojenne lata to także wypływ wody w stronę miasta przed mostem na ul Wrocławskiej.

Wydaje się, że prostym zabiegiem będzie podniesienie tu brzegów Kłodnicy i sprawa załatwiona. Jest to jednak pozornie łatwe rozwiązanie, cóż się bowiem wtedy stanie z mostem?. Woda powodziowa zmiecie go z łatwością. Zdjęcia przedstawione w naszej galerii dokumentują taki stan rzeczy podczas powodzi w Gliwicach w roku 2010 i 2013. Niewiele brakowało by stuletni most „spłynął” rzeką.

Jakie jest rozwiązanie problemu?

Konieczna jest duża inwestycja związana z budową nowego wysokiego mostu i podniesieniem ulic dojazdowych. Ale jak podnieść ulice, kiedy jest ona ciasno zabudowana?
Architekci i projektanci mają więc tu niezwykle twardy „orzech do zgryzienia”, dlatego od wielu dziesiątków lat nikt nie chce zabrać się za przebudowę mostu.
Kłodnica znów nas więc zaleje. Kiedy? Może za miesiąc, może za rok, ale nastąpi to na pewno – taki mamy klimat.