Odpust u św. Bartłomieja

Odpust jako wydarzenie religijne znane jest od średniowiecza. W zasadzie dawniej odpusty grzechów służyły raczej celom komercyjnym Kościoła niż religijnym, tego faktu nie możemy zaprzeczyć, choć kłóci się on z dogmatami wiary.

Dla większości jednak współcześnie żyjących wiernych, odpust to swoiste święto parafii, święto patrona i okazja do osobistych modlitw.

I tak się właśnie dzieje we wszystkich katolickich kościołach, także więc w parafii św. Bartłomieja Apostoła w Gliwicach. To szczególna parafia bo ma dwa kościoły tego samego świętego: tzw. „stary Bartłomiej gromadził wiernych już od XIII w. oraz „nowy” Bartłomiej z roku 1911. Ciekawostką jest fakt, iż w sobotę 13 maja 1911 roku przywitano na dworcu gliwickim kardynała wrocławskiego mającego konsekrować kościół św. Bartłomieja. Wielką procesją przeprowadzono kardynała Koppa do nowego kościoła, ale właściwa uroczystość odbyła się dzień później 14 maja 1911 z udziałem jeszcze większej ilości gliwiczan. Tu miał miejsce drobny zgrzyt medialny, bo z jakiegoś powodu nie wpuszczono ówczesnych dziennikarzy do kościoła. Nie mieli akredytacji?

Odpust to także odwiecznie ustawiane budy jarmarczne, smakołyki, karuzele i pistolety na kapiszony. Kilku wiernych z dzielnicy opowiada o swoich dawnych odpustach, o karuzeli przy ul. Floriańskiej i … całorocznym czekaniu na ten jeden dzień, kiedy rodzice kupili dziecku watę cukrową na patyku. Po prostu pamiętają to święto, roniąc prawdziwe łzy za swoim dzieciństwem przy kościele św. Bartłomieja w Gliwicach.

Autor: Marian Jabłoński