W ostatnich dniach sierpnia 1939 roku, tuż przed wybuchem II wojny światowej specjalne niemieckie oddziały dywersyjne przeprowadziły wzdłuż granicy z Polską szereg działań mających za cel sprowokowanie Polski oraz obarczenie jej odpowiedzialnością za wybuch wojny w oczach opinii międzynarodowej. Owe incydenty graniczne miały jednocześnie dać pretekst do zaniechania wypełnienia zobowiązań sojuszniczych wobec Polski przez Francję i Wielką Brytanię, a dla Hitlera miały stanowić alibi.

Gliwice były wówczas miastem niemieckim, leżącym tuż przy granicy z Polską i nazywały się Gleiwitz. Funkcjonowała tu stacja przekaźnikowa, której głównym zadaniem było rozszerzanie zasięgu wrocławskiej rozgłośni „Reichssender Breslau” na wschodnie tereny niemieckiego Śląska oraz na zachodnie ziemie polskie. Dzięki temu realizowano informacyjne i propagandowe cele radiofonii Rzeszy, docierając z programem radiowym również do mniejszości niemieckiej zamieszkującej polską część Górnego Śląska. 22 grudnia 1935 roku oddano do użytku nadajnik przy ul. Tarnogórskiej (Tarnowitzer Landstraße) zastępując poprzedni, pracujący w Gliwicach od 1925 roku przy ul. Radiowej (Rundfunkstraße). Wymiana wysłużonego urządzenia na nowe, mocniejsze (8 kW) wiązała się z koniecznością oddalenia nadajnika i anteny od studia mikrofonowego. Od tej pory gliwicka radiostacja składała się więc z dwóch obiektów – studio z profesjonalnymi mikrofonami spikerskimi pozostawiono przy ul. Radiowej, natomiast przy ul. Tarnogórskiej ulokowano urządzenia nadawcze. Najbardziej charakterystycznym elementem nowego kompleksu była wysoka na 111-metrów drewniana wieża nadawcza, skręcona tysiącami mosiężnych śrub. Wieczorami emitowane z Gliwic audycje, dzięki dużo lepszej propagacji średnich fal radiowych, były słyszalne w całej Europie, a nocą mogły docierać nawet do Nowej Zelandii czy Stanów Zjednoczonych.

W 1939 roku budynki radiostacji przy ul. Tarnogórskiej stały się miejscem tzw. prowokacji gliwickiej – sfingowanego ataku niemieckiego oddziału specjalnego na niemiecką (a więc ich własną) placówkę, który to atak stanowił część propagandowo-dezinformacyjnego przygotowania agresji na Polskę. Opracowaniem prowokacji we współpracy z Reichsführerem SS i szefem policji, Heinrichem Himmlerem, zajął się zwierzchnik Policji Bezpieczeństwa (Sipo) i Służby Bezpieczeństwa (SD) – Gruppenführer SS, Reinhard Heydrich oraz podległy mu Heinrich Müller, późniejszy szef Gestapo. Bezpośrednio w Gliwicach dowodził natomiast oficer SS Alfred Helmut Naujocks.

31 sierpnia 1939 roku około godz. 20.00 napastnicy w cywilnych ubraniach wtargnęli do sali nadajnika, w której znajdował się wzmacniacz sygnału i przekaźnik radiowy. W budynku radiostacji znajdowało się wówczas trzech pracowników obsługi technicznej. Z uwagi na fakt, że rozgłośnia przy ul. Tarnogórskiej pozbawiona była mikrofonów studyjnych, do nadania antyniemieckiej wiadomości napastnicy użyli mikrofonu technicznego tzw. burzowego, na co dzień służącego technikom do informowania słuchaczy o nadchodzącej burzy i przerwie w nadawaniu programu. Dzisiaj historycy przyjmują, że z powodu warunków technicznych panujących w radiostacji, nieumiejętnego podłączenia mikrofonu lub interwencji jednego z pracowników rozgłośni, odezwa wygłoszona przez napastników była słyszalna jedynie w niewielkiej odległości od radiostacji, a w eter poszły tylko pierwsze jej słowa: Uwaga, tu Gliwice. Radiostacja znajduje się w polskich rękach…

Z technicznego punktu widzenia, operacja zakończyła się więc kompromitacją organizatorów. Hitlerowcy byli jednak na to przygotowani. Napad na radiostację gliwicką stanowił zaledwie fragment szerzej zakrojonej akcji, koordynowanej przez SD przy pomocy Abwehry. Liczył się efekt propagandowy. I tak, dwie godziny po zajściach w radiostacji, berlińskie radio nadało wcześniej przygotowaną audycję w języku niemieckim o „polskich prowokacjach” na granicy. Równocześnie informowano o kolejnych atakach na placówki niemieckie, m.in. na leśniczówkę w Pitschen (obecnie Byczyna) i punkt celny w Hochlinden (obecnie Rybnik-Stodoły). By akcji w Gliwicach przydać jeszcze więcej pozorów prawdopodobieństwa, na miejscu zastrzelono aresztowanego dzień wcześniej przez gestapo Franciszka Honioka, powstańca śląskiego.

Ostatecznie cel incydentów granicznych nie został osiągnięty. Hitlerowi nie udało się obarczyć Polski winą za wszczęcie wojny, ani uniknąć konfliktu zbrojnego z jej sojusznikami. Po wypowiedzeniu przez Francję i Wielką Brytanię wojny Niemcom w dniu 3 września, podnoszenie sprawy Gliwic na forum międzynarodowym straciło rację bytu. W lokalnej prasie pojawiły się co prawda niewielkie wzmianki o „polskim ataku na radiostację w Gliwicach”, ale w obliczu toczących się już działań wojennych, szybko zaginęły w gąszczu coraz to nowych, ważniejszych informacji. Akcja Naujocksa została zdemaskowana dopiero po klęsce III Rzeszy, podczas procesu nazistowskich liderów w Norymberdze w 1946 roku.

Po wojnie, kiedy Gliwice stały się polskim miastem, radiostację przejęli Polacy i rozpoczęli nadawanie stąd Polskiego Radia Katowice. Rozgłośnie polskie w regionie zostały bowiem zniszczone przez wycofujących się Niemców. W latach 1950-56 nadajnik wykorzystywany był jako tzw. zagłuszarka sygnału programów radiowych zza żelaznej kurtyny, takich jak Radio Wolna Europa, BBC czy Głos Ameryki. Po wydarzeniach Czerwca ’56 komunistyczne władze w ramach pozornych ustępstw na rzecz społeczeństwa zakazały zagłuszania zachodnich rozgłośni z terytorium Polski. Wówczas zamknięto radiostację w Gliwicach, a powstała na jej bazie jednostka (Grupa Remontowa, ZARAT, Oddział CLR) zajęła się produkcją nadajników średniofalowych, między innymi na potrzeby zagłuszarek pracujących w Czechosłowacji. Od początku lat 70-tych do końca PRL zakład produkował już przeważnie urządzenia dla telewizji.

Dziś gliwicka radiostacja stanowi oddział Muzeum w Gliwicach i nie służy już emisji programów. Sala nadajnika nie tylko należy do historycznych miejsc na mapie Polski, ale jest też unikatowym zabytkiem techniki z niemal kompletnie zachowanym wyposażeniem nadawczym z lat 30. XX wieku, wyprodukowanym przez niemieckie firmy Lorenz, Telefunken i Siemens & Halske. Zabytkowa wieża antenowa, będąca dziś najwyższą drewnianą konstrukcją w Europie, wciąż służy celom telekomunikacyjnym, dźwigając kilkadziesiąt anten różnego rodzaju. Jest nierozłączną częścią krajobrazu Górnego Śląska i symbolem Gliwic. Przestrzeń wokół wieży ściąga letnią porą miłośników spacerów oraz tych, którzy po trudach przemierzania Szlaku Zabytków Techniki chcą nieco odetchnąć. W 2017 roku Radiostacja otrzymała status Pomnika Historii, przyznawany zabytkom o wyjątkowym znaczeniu dla dziedzictwa kulturalnego Polski.

W piątek 31 sierpnia, w rocznicę prowokacji gliwickiej, zapraszamy na pierwszy wykład z cyklu Młodzi badacze kontra historia, poświęcony właśnie temu wydarzeniu. Odbędzie się on o godz. 17.00 w Radiostacji Gliwice. Unikatowa drewniana konstrukcja wieży nadawczej, oryginalnie zachowany kompleks budynków oraz dramatyczne wydarzenia, do których doszło tuż przed wybuchem II wojny światowej, czynią to miejsce wyjątkowym. W trakcie wykładu Kamil Kartasiński oraz dr Mirosław Sikora opowiedzą o historii obiektu i prowokacji sprzed dokładnie 79 lat.

Źródło: Muzeum w Gliwicach