113-latka z Gliwic była świadkiem kilku epidemii. Jak czuje się najstarsza Polka?

222

Co powiedziała Pani Tekla Juniewicz, gliwiczanka i najstarsza Polka gdy dowiedziała się o epidemii koronawirusa? „O, to niebezpieczna zaraza. Ja przeżyłam kilka epidemii. A jako dziecko sama byłam chora na tyfus”. Na szczęście dziś 113-latka czuje się dobrze. Wydaje się być bezpieczna – od kilku lat nie wychodzi z domu.

– Mimo całej tej trudnej sytuacji babcia ma się dobrze. Oczywiście jesteśmy razem w domu – relacjonuje jej wnuk Adam Stachowski. Redaktorom serwisu prasowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego na dowód przesłał kilka zdjęć. Pani Tekla jest na nich, jak zwykle, starannie uczesana, elegancko ubrana. – Jak na jej wiek bardzo dobrze się trzyma. Coraz więcej jednak śpi, mniej je, musimy ją coraz częściej aktywizować. Ale na szczęście jest zdrowa! – nie ukrywa ulgi pan Adam.

Na kartach długiego życia gliwiczanki przeplatała się jej prywatna codzienność z wydarzeniami, które znamy z książek o historii. Znaleźć tam możemy i wojny i zarazy. W tym tyfus, chorując na który Pani Tekla ledwie uszła z życiem. Lekarz, który ją wtedy ratował, powiedział: „Tekluniu, jak przeżyłaś tą zarazę, to będziesz bardzo długo żyła”.

Inną epidemią z życia Pani Tekli, którą wspomina również wnuk gliwiczanki, była żółtaczka, która z ogromną siłą zaatakowała w latach 70. – Pamiętam jak tata owijał klamki w drzwiach wejściowych bandażami nasączonymi denaturatem. Tak zresztą robiono w sklepach czy w blokach. Dzięki temu każdy, kto naciskał klamkę, dezynfekował sobie ręce. Nie było wówczas takich środków odkażających jak dzisiaj, wykorzystywano wówczas alkohol albo denaturat. Gdy przyszła kontrola z sanepidu, to stwierdzili, że tata doskonale wywiązał się z wymogów sanitarnych – opowiada wnuk 113-latki.   

Te wspomnienia nadesłało nam biuro prasowe ŚUW. Są okazją do wygłoszenia kilku ciepłych słów o najstarszej gliwiczance przez wojewodę śląskiego, Jarosława Wieczorka, który od kilku lat w czerwcu odwiedza z urodzinowymi życzeniami najstarszą mieszkankę nie tylko Gliwic, ale całej Polski.

– Pani Tekla jest niesamowitym człowiekiem. Była świadkiem tylu przełomowych wydarzeń w naszych dziejach, o których czytamy jedynie w książkach do historii. Przeżyła dwie wojny światowe, uczestniczyła w defiladach z udziałem marszałka Piłsudskiego, była świadkiem kilku epidemii, a z jedną z nich wygrała walkę. Oby pozostawała w tak dobrym zdrowiu jak najdłużej. Pani Tekli i jej rodzinie należy się wielki szacunek – podsumowuje wojewoda.

W czasach (kolejnej) zarazy, która swoje żniwo zbiera szczególnie obficie wśród najstarszych członków naszego społeczeństwa, dobre zdrowie Pani Tekli i historia jej życia dają nam nadzieję.

Pani Teklo, zdrowia życzymy.

Fot. Zdzisław Daniec

r e k l a m a