Tragedia w rodzinie Joela Valencii

300

Koronawirus najczęściej nie stanowi dużego zagrożenia dla sportowców, którzy dbają o swoje organizmy. Inaczej sprawa wygląda w przypadku ich krewnych. Z powodu koronowirusa Joel Valencia pożegnał brata swojego dziadka.

Ekwadorczyk występował w Piaście Gliwice przez dwa lata. W zeszłym sezonie wywalczył z drużyną mistrzostwo Polski i został wybrany najlepszym graczem Ekstraklasy. Następnie podpisał kontrakt z występującym w drugiej lidze angielskiej klubem Brentford F.C., w którego koszulce wystąpił jak dotąd 11 razy. Ostatnio dotarły do niego smutne informacje. Jeden z członków jego rodziny przegrał walkę z koronawirusem.

– „Straciłem jedną osobę przez koronawirusa. Choroba zabiła brata mojego dziadka… Był w słusznym wieku, ale zdrowy do tej pory, nie miał innych chorób. A wspomniany dziadek jest mi niezwykle bliski, bo wychowali mnie właśnie dziadkowie” – mówił w rozmowie z Super Expressem. „W Guayaquil jest więc bardzo ciężko, natomiast druga część mojej rodziny mieszka w małej miejscowości, w innej części Ekwadoru. Tam jest lepiej, w tamtych okolicach zakażonych jest mniej„.

Piłkarz przebywa w Londynie, gdyż nie dostał zgody na podróż do swojej ojczyzny. Mimo to zawodnik nie zapomina o potrzebujących w Ekwadorze: – „Ufundowałem 1500 maseczek dla pobliskiego szpitala, posłałem też pieniądze mamie, aby z moim rodzeństwem zorganizowała paczki z jedzeniem dla całej mojej miejscowości. Organizują teraz za te pieniądze pomoc żywieniową dla wszystkich z naszej okolicy„.

Jak zdradził, jego bliscy potwierdzają, że jest tam bardzo źle. Podkreślił też, że już wcześniej w Ekwadorze były problemy z kwestiami sanitarnymi – z dostępem do służby zdrowia czy ze szpitalami. – Bogaci sobie tam poradzą, ale biedni, a tych jest zdecydowanie więcej, już nie. Władza w Ekwadorze dba o siebie, nie o obywateli – zaznaczył.

r e k l a m a